W zeszłym miesiącu 26 000 osób wyświetliło nas 350 000 razy!

Galeria zdjęć

Galeria zdjęćMiejscaOkolice

Przejście graniczne Gołdap - Gusiew. Jak dotąd

Zobacz zdjęcie w oryginalnym rozmiarze (1024 × 768 px)

  • Ocena (0 głosów): 0
    • 1 gwiazdka
    • 2 gwiazdki
    • 3 gwiazdki
    • 4 gwiazdki
    • 5 gwiazdek
    • 6 gwiazdek
    Głosowanie jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników.
  • (zobacz oceny użytkowników)
  • Dodał(a): Krzysiek.S (2009-09-04 15:14)
  • Autor zdjęcia: Krzysiek.S
  • Opis: Przejście graniczne Gołdap - Gusiew. Jak dotąd jedyne na Mazurach.

Użytkownicy napisali 12 komentarzy.

vooda Wyróżniony (2009-09-04 16:18:54) Link:

Puste jakieś… Chyba jaka zewnętrzna kontrola i przemytnicy zostali w domach :)

Krzysiek.S (2009-09-04 16:26:07) Link:

Puste bo wizy drogie…
Podobno Węgorzewo znów, po raz kolejny prowadzi rokowania z władzami Obwodu Kaliningradzkiego pt. budowa drugiego przejścia granicznego na Mazurach Perły - Kryłowo. Tylko chyba Rosjanie nie są tym zainteresowani..

vooda Wyróżniony (2009-09-04 16:28:52) Link:

Podobno Putin miał przyjechać do Polski z propozycją bezwizowego ruchu przygranicznego (dla mieszkańców trzydziestokilometrowego pasa po obu stronach granicy), ale media nic nie kwaknęły później na ten temat, więc chyba lipa…


A co do tych drogich wiz - co to jest 200 euro (wiza o rocznej ważności) wobec dniówki przemytnika rowerowego c.a. 300 zł (dwa dzienne przejazdy przez granicę z papierosami oklejonymi wokół ciała).

Krzysiek.S (2009-09-04 16:32:51) Link:

Heh szkoda, odwiedziłoby się stary Nordenbork.

Krzysiek.S (2009-09-04 23:41:20) Link:

Ta dniówka dzienna przemytnika 300 zł to jest lekko przesadzona. Nie ma takiego zbytu na rosyjskie papierosy, by zwykły przemytnik tyle zarabiał. 300 zł to tak, ale tygodniowo.

vooda Wyróżniony (2009-09-05 03:21:55) Link:

Ja znam przemytników z Gołdapi i moja wiedza pochodzi od nich. Może w Gołdapi nie ma "takiego zbytu", ale to się rozchodzi po całym kraju. Skąd niby się biorą ruskie fajki na targowisku giżyckim?

Krzysiek.S (2009-09-05 10:56:50) Link:

Skąd? Z Bezled. Mój daleki sąsiad trudni się tym od wielu lat i jak mu powiedziałem, że w Gołdapi mrówka zarabia 300 zł dziennie to mi się roześmiał prosto w twarz. Powiedział, że 300 zł to można zarobić przywożąc fajki i paliwo, a na fajki jest coraz mniej klientów. Co do paliwa to max. można przewieźć je 2, 3 razy w tygodniu.

vooda Wyróżniony (2009-09-05 11:26:34) Link:

Z Bezled to TIR-y wypakowane kontrabandą tną od razu na zachodnią granicę. Nie wiem, czy "mrówka", czy "termit" :) Mój bliski znajomy żyje z tego od wielu lat. W ubiegłym roku był zmuszony używać roweru, bowiem samochód wypakowany kontrabandą zarekwirowali mu Rosjanie (odzyskał go po opłaceniu sędziego w Kaliningradzie). Według jego słów, jeździł sobie "na granicę" dwa razy dziennie i spokojnie "wypracowywał" dniówkę rzędu 250 - 300 zł. Przewiezione papierosy odbierali od niego "hurtownicy". Podobno hitem ostatniego czasu są na gołdapskiej granicy przyczepy karawaningowe. Można je solidnie "zapakować", tylko trzeba pamiętać, aby w szufladce leżało sobie parę banknotów, które "znajdą" celnicy. Jego zdaniem "handel przygraniczny" kwitnie, a granica zamiera (tak jak na załaczonym przez Ciebie obrazku) tylko wówczas, jak spodziewany jest nalot służb zewnętrznych. Swoją drogą, ciekawe jest, że o takiej operacji wiedzą, zanim jeszcze kontrolerzy dojadą do Gołdapi, ale mnie już nic nie dziwi - kiedy Podlaska Straż Graniczna została wyposażona w sprzęt latający (aby przeciwdziałać przerzutowi ludzi na niskich pułapach droga lotniczą), to natychmiast w ręce przemytników trafił grafik lotów patrolowych :)

Krzysiek.S (2009-09-05 11:58:32) Link:

6 000 zł miesięcznie - to niezłe zarobki ma Twój znajomy. Heh jak dobrze musi się żyć każdemu w Gołdapi, szkoda, że tego nie widać. Zwykłe przechwalstwo przemytników. Jakieś parę lat temu przemyt był opłacalny i trudniło się tym wielu ludzi, dziś jest odwrotnie i trudnią się tym już nieliczni.

vooda Wyróżniony (2009-09-05 12:34:54) Link:

Oj, polemizowałbym. Przyglądam się całej sprawie od wielu lat - przemyt kwitnie i kwitł będzie. Jedyne co się w tym wszystkim zmieniło, to "instytucjonalizacja" procederu. Indywidualnym mrówkom opłaca się to coraz mniej, ze względu na trudności ze zbytem oraz haracz, który muszą odpalać dla różnych "kryszy". Mogą dobrze zarabiać jedynie, jako "podwykonawcy" większych "trustów".
Ciekawym zjawiskiem jest "zielona granica" poza przejściami. Rzekłbym, że całkiem jak za czasów Prus Wschodnich… :)


Krzysiek S.: "6 000 zł miesięcznie - to niezłe zarobki ma Twój znajomy"
Przy tej skali ryzyka to nie są wcale duże zarobki - wpadka i traci się o wiele więcej :)

Krzysiek.S (2009-09-05 12:51:59) Link:

Możesz podać więcej szczegółów na temat tej "zielonej granicy"?

vooda Wyróżniony (2009-09-05 13:29:05) Link:

Może tylko to, że ludność po obu stronach granicy potrafi się ze sobą dogadać i przerzucać "towar" ku obopólnej korzyści w różny wymyślny sposób. Aby temu przeciwdziałać, Straż Graniczna odbyła onegdaj m.in. szkolenie z idiańskimi "tropicielami śladów" (Indianie z amerykańskich służb granicznych kwaterowali wówczas w giżyckim hotelu "Europa"). Ciekawie naświetla też sytuację fakt, iż moja znajoma przeprowadzała ostatnio dla Straży Granicznej w Kętrzynie kurs, dotyczący… kultury i obyczajów arabskich. Zapotrzebowanie na coś takiego wskazuje na potencjalne przerzuty ludzi z postsowieckich krajów islamskich.

Dodaj komentarz do zdjęcia

Zaloguj się, aby dodać komentarz.