Powakacyjna anatomia zadurzenia "od pierwszego wejrzenia"

Autor Wiadomość
Jerzy Cieślański

66

2008-09-11 11:45:54

Powakacyjna anatomia zadurzenia "od pierwszego wejrzenia"
Czy można zakochać się od pierwszego wejrzenia?
Oczywiście, że nie można, -chociaż na tzw. "pierwszy rzut oka" wydaje nam się to "ciałkiem" realne.
(Jeśli ktoś uważa inaczej, proszę o dalsze wpisy, w formie, rzecz jasna, ma się rozumieć, żartobliwej.)
Pomijam, przypadki ukartowane racjonalnie, kiedy jedna ze stron (lub obie) udają taki stan, w celu osiągnięcia spodziewanych korzyści w przyszłości, bliższej lub dalszej.
Większość "faktycznie zakochanych" zna to pozorne uczucie, kiedy na widok obcej osoby nagle czujemy, że "to jest ten ktoś, na kogo czekaliśmy od urodzenia".
Wyidealizowany wzorzec partnera
Tak na prawdę jednak, nasz mózg, bez udziału naszej świadomości, po prostu, stwierdził wysoki stopień podobieństwa tej osoby do obrazu wyidealizowanego partnera seksualnego.
Taki wzorzec każdy z nas podświadomie hoduje w sobie od wczesnego dzieciństwa.
Większość specyficznych cech tego wyidealizowanego obiektu pożądania, dzieci czerpią "z obrazu" rodzica płci przeciwnej.
Ściślej rzecz biorąc "z obrazu" matki biorą wzorce do poszukiwania, głównie typowo męscy młodzieńcy i dorośli mężczyźni, którzy są wzrokowcami i oceniają atrakcyjność partnerki po jej wyglądzie cielesnym.
Uroda kobiet w oczach samców jest bowiem nieuświadomionym gwarantem sukcesu reprodukcyjnego, który pośrednio związany jest z doskonałością cielesną przez; zdrowie, młodość, płodność, i wysoką jakość genów.
Natomiast typowo kobiece, młode kobiety, tworząc wyidealizowany wzorzec partnera, "biorą z rodzica płci przeciwnej" raczej więcej wzorców zapachowych i wzorców zachowań psychologicznych, niźli wyznaczników podobieństwa wizualnego.
Wzorzec ten, wpływa na kobiece "preferencje wyborcze" podczas polowania na chłopa, zdecydowanie bardziej podświadomie u kobiet młodych, natomiast u kobiet dojrzałych ustępuje wzorcowi świadomego wyrachowania ekonomiczno-pragmatycznego.
Poza tym, według seksuologów, kobiece kobitki, wbrew stereotypom męskiego szowinizmu, wybierają partnera znacznie bardziej racjonalnie i z wyrachowaniem o niebo większym, niźli mężczyźni.
Ba, według naukowców, a wbrew ludowemu mitowi o nie kontrolowanej emocjonalności kobiet, to mężczyźni są bardziej ślepi, emocjonalni, romantyczni i naiwni w procesie zakochiwania się, - a nie kobiety.
Panowie typowo męscy są bowiem z natury bardziej kochliwi i bardziej skłonni do odruchowych zachowań romantycznych a więc do;
- szybkich, namiętnych numerków w windzie,
- żarliwych uniesień miłosnych w biurowej łazience,
- instynktownych zachowań emocjonalnych w tańcu,
- nie przemyślanych odruchów obmacująco-pieszczących w tłoku miejskiej komunikacji,
- nie rozumnych, ryzykownych i szalonych popisów na plaży,
- agresji w przypadku odmowy stosunku "tuż przed", czyli "w ostatnim momencie".
Pociągająca biegunowość płci mózgu
W procesie zakochiwania, da się wyróżnić jeszcze jedną podświadomą prawidłowość wpływającą na wybór partnera seksualnego.
Mózgi osób z przewagą cech męskich czują emocjonalnie romantyczny pociąg do mózgów osób z wyraźną przewagą cech kobiecych.
Taki "rozkład jazdy pociągów" na ogół współgra z podświadomym upodobaniem do partnerów przypominających nam rodzica płci przeciwnej.
W związkach tego typu, raczej nie zachodzi z wiekiem zmiana w hierarchii stadnej, czyli stale utrzymuje się w nich rozumnie zracjonalizowane, bo udawane i perfekcyjnie skrywane, owo pozorne podporządkowanie kobiecej kobiety męskiemu mężczyźnie.
Naukowcy zajmujący się badaniem związków miłosnych twierdzą bowiem, że (niezależnie od intencji i wyobrażeń mężczyzn na temat zdobywania kobiecych serc), -to zawsze decyzję o ostatecznym zacieśnieniu znajomości ze skutkiem prokreacyjno-kopulacyjnym podejmuje kobieta.
A nam mężczyznom tylko się wydaje, że jesteśmy panami sytuacji.

Ciekawe, na ile powyższe wywody odzwierciedlają rywalizację prawdy naukowej ze skrywanymi osobniczymi uprzedzeniami, (przez męskich i kobiecych przedstawicieli świata nauki), względnie ich osobiste miłosne zawody z młodości?
Tak, czy owak, radykalne środowiska feministyczne, w wypowiedziach swych dominujących (na styl typowo męski) przedstawicielek, pomijają milczeniem lub wręcz dyskredytują wszelkie badania nad różnicami w zachowaniach psychologicznych pomiędzy mężczyznami i kobietami.
„Pół na pół”
Natomiast "mózgi wykazujące zrównoważone połączeniem cech męskich i żeńskich", w trwałych związkach utrzymują się razem, raczej dzięki przesłankom intelektualnym tj. opartym na racjonalizmie, pragmatyce lub wyrachowaniu.
Udział cech związanych z podobieństwem do rodzica płci przeciwnej odgrywa, w takim typie związków miłosnych mniejszą rolę w podejmowaniu decyzji o ostatecznym i ciaśniejszym zadzierzgnięciu pętli związku na szyi męskiego nieszczęśnika.
Z upływem lat, może też dojść do przejęcia dominującej roli w związku przez kobietę, o ile nie dominuje ona w nim już od początku znajomości.
Ona więc dożywa "złotych godów" w trwałym i nie rozerwalnym związku a on dogorywa, potulny ze strachu i wytresowanego pantoflem, - poczucia obowiązku.
W tym dobieraniu się partnerów miłosnych, opartym na uzupełnianiu się cech płciowych męskiej i kobiecej strony, dużą rolę odgrywają również zapachowe nośniki informacji (jako zwierzęce narzędzie między-osobniczej, podświadomej i emocjonalnej, komunikacji), czyli ferromony.
Starcza konwersja płci
Mężczyźni starzejąc się, z reguły tracą część swych cech i zachowań typowo męskich na rzecz dziadkowo-kobiecej opiekuńczości.
Analogicznie, kobiety z wiekiem pozornie mężnieją, by na starość wraz z nadejściem menopauzy stać się agresywnym złośnikiem wykazującym w samokontroli emocjonalnej istotne luki, -dla tego strach zostawiać z nimi wnuki.
Innymi słowy, we wszelkich związkach miłosnych, z biegiem lat na ogół zachodzi proces częściowej, psychologicznej zamiany typowych ról płciowych.
Może więc wystąpić zarówno względnie lepsze dopasowanie lub też, odwrotnie, zaburzenie i zerwanie; relacji i ról społecznych w takim związku uczuciowym, a związanych z oddziaływaniem na mózg ludzki hormonów płciowych.
"Typowy, nie znaczy powszechny"
Celem uniknięcia nieporozumień, należy się pewne wyjaśnienie kwestii zróżnicowania tzw. "płci mózgu" u kobiet i mężczyzn.
Dość przystępnie opisuje te zagadnienia książka popularno naukowa pt. "Płeć mózgu" -Jessel, Muire.
.…Według badań brytyjskich naukowców z początku lat 80-tych ubiegłego wieku, w całej populacji ludzkiej tylko 25% kobiet ma mózgi typowo kobiece i tylko 25% mężczyzn ma mózgi typowo męskie.
Innymi słowy mózgi kobiet z tej grupy, wykazują przewagę "żeńskich" cech fizjologicznych i funkcjonalnych, a mózgi mężczyzn z tej grupy wykazują przewagę cech męskich.
Co więcej, ponad 50% mężczyzn i ponad 50% kobiet zdaje się posiadać mózgi, które pod względem budowy i sposobu myślenia, można by określić jako mózgi będące połączeniem dwóch typów działania, czyli mózgi będące w połowie męskie a w połowie kobiece.
Pozostałe dwadzieścia parę procent populacji kobiet i mężczyzn, wydaje się mieć mózgi o przewadze cech płci przeciwnej, która to przewaga może występować w różnych proporcjach tj.(tu poglądowo zmetaforyzuję to statystycznie) od 51% / 49% do 99% / 1%.
Innymi słowy mózgi kobiet z tej grupy wykazują przewagę "męskich" cech fizjologicznych i funkcjonalnych, a mózgi mężczyzn z tej grupy wykazują przewagę cech żeńskich, (a rozkład statystyczny tych stosunków wykazuje obraz dość równomiernie rozrzuconych przedziałów proporcji męskości i kobiecości).
Podsumowując
Statystycznie rzecz biorąc, mózg typowo zgodny z własną płcią, (ucieleśnioną i określoną pierwszorzędnymi cechami płciowymi), a dokładniej pisząc; mózg z przewagą takich cech, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn występuje w mniejszości, tj. w 25% populacji.
Stąd obecnym wzorcem typowego mózgu ludzkiego, (w ujęciu statystycznym to ponad 50% populacji kobiet i mężczyzn) powinien być mózg o budowie wykazującej zrównoważoną mieszankę cech męskich i żeńskich, bliską stosunkowi (seksualnemu oczywiście) -pół na pół.
Dla tego, w dyskusjach o płci będących źródłem wielu nieporozumień, termin typowy mężczyzna lub typowa kobieta może mieć w ujęciu statystycznym dwa różne znaczenia;
- a) osoba z mózgiem, który wykazuje przewagę cech "płciowych" zgodnych z płcią ciała danego człowieka, (cecha 25% populacji ludzkiej)
- lub, b) osoba z mózgiem o budowie pół-męskiej, pół-kobiecej, (cecha ponad 50% populacji).
W świetle powyższych faktów naukowych medycznych i statystycznych, już same określenia typowy mężczyzna i typowa kobieta, wydają się być nieco rozmydlone..…"
Dobre streszczenie zagadnień związanych z odmiennościami psychologicznymi wynikającymi z różnic pomiędzy mózgiem "typowo kobiecym" a mózgiem "typowo męskim", znajdziecie w artykule Justyny Hofman-Wiśniewskiej pt. link; "Czy mózg ma płeć?"
Przynajmniej jedna trzecia "uniwersalnych cech pożądanych partnera" zapisana jest w naszych genach odziedziczonych w procesie ewolucji, po innych gatunkach, czyli od ssaków stojących na niższym poziomie rozwoju ewolucyjnego.
Tę "jedną/trzecią" preferencji stosowanych w ludzkich strategiach doboru partnera seksualnego, (niezależnych od tego, jakiego mieliśmy ojca lub matkę, i niezależnych od kręgu kulturowego w jakim zostaliśmy wychowani), opisał w książce pt. "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary." - Dawid.M Buss
Bardzo często "gatunkowe preferencje doboru partnera, utrwalone w genach, uzupełniają się z matrymonialnymi wzorcami kulturowymi obowiązującymi w tym zakresie a przyswojonymi w okresie dorastania.
Równie często jednak preferencje nabyte w danej kulturze społecznej mogą stać w sprzeczności z tymi ewolucyjnymi instynktami odziedziczonymi w genach i być przyczyną notorycznych konfliktów wewnętrznych danej osoby.
Dla tego w pewnych aspektach funkcjonowania, tak różne bywają związki miłosne różnych ludzi i jednocześnie tak bardzo do siebie podobne i powtarzalne, w innych aspektach ludzkiego doświadczenia.
Marek Karolkiewicz w artykule; link; "Eros i ściana śmierci" opisuje np. korzyści ewolucyjne i genetyczne dla gatunku ludzkiego wynikające z (kontrowersyjnych w naszej kulturze), związków młodszych kobiet ze starszymi mężczyznami.
Ps. wszelkie żartobliwe uwagi i wesołe osobiste spostrzeżenia mile widziane, bo tytuł działu, -Humor-, zobowiązuje.
PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego.

 
POWER
Użytkownik usunięty

2008-09-11 16:57:20

Strasznie długa lektura,czytałem z tz. "zrozumieniem"powiem tak : ja już przerabiałem pewne tematy z racji wieku i obowiązków małżeńskich no i tych poza małżeńskich-jednak młodsi koledzy raczej nie doczytają do końca tego postu ze względu na długość (bez domysłów-chodzi mi o długość postu).

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-11 17:54:54

POWER, nikt nie każe nikomu czytać wszystkiego.
Można przecież czytać kopa-lacyjnie, czyli po po jednej sześćdziesiątej części postu dziennie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kopa_(liczba)
No i mam nadzieję, że pisząc "młodsi koledzy", nie brałeś pod uwagę nieletnich.
Poza tym, my, staruszkowie, nic nie zyskamy na tym, że młodsi od nas mężczyźni "lizną" takich poglądów i opinii.
Natomiast, jeśli skuszą się na nie, miejmy nadzieję, młodsze (ale pełnoletnie) kobiety, to nie opędzimy się od nich , niestety.
Dzięki za komentarz, ale w dziale humor mógłby być bardziej rubaszny a przynajmniej prześmiewczo krytyczny.
Na przykład taki:
Wedle wcześniej przytoczonych wywodów zakochujemy się nagle, z trzech powodów.
W trakcie zachodzenia pozornego zjawiska "Miłości Od Pierwszego Spojrzenia", (MOPS) z trzema pomieszanymi, podstawowymi procesami nieświadomego wyboru, mamy więc do czynienia;
1.- Nie uświadomione upodobania naiwne do osób podobnych w jakiś sposób, do naszego rodzica płci przeciwnej,
2.- Proces odruchowy, wzajemnego dopasowania i uzupełniania się cech płciowych,
3.- Podświadome, odmienne u kobiet i u mężczyzn, preferencje liczne, nabyte w procesie ewolucji gatunków i dziedziczenia ich po przodkach czyli genetycznie.

Esencja zauroczenia?
Psychiatrzy twierdzą, że stosunek emocjonalny do głosów rodziców, muzyki, zapachów, smaku pożywienia i przypraw kuchennych programuje nam się, kiedy jeszcze pławimy się w wodach płodowych.
Zapamiętane w korze mózgowej bodźce z otoczenia zostają w tym czasie skojarzone nieświadomie z (przyjazną, przyjemną lub wrogą i zagrażającą) wartością emocjonalną zakodowaną w układzie limbicznym.
W dorosłym życiu, podświadomie rozpoznawane jako identyczne z cechami rodziców dźwięki, zapachy i zachowania u nowo poznanych partnerów wzmagają szanse nagłego zakochania od tzw. "pierwszego wejrzenia".
Oczywiście skutek może być odwrotny, jeśli w dzieciństwie na skutek doznanych krzywd i stresu wyrobiliśmy sobie wobec "zgredów" tzw. odruch wymiotny.
Geneza podświadomości
Powstający w okresie płodowym mózg, poczynając od zera rozwija się, stopniowo rozbudowując i uaktywniając struktury neuronalne, zdolne w przyszłości, do posiadania funkcji samoświadomości.
”W przyszłości”, czyli po narodzinach i okresie niemowlęctwa, kiedy mózg dziecka będzie na już tyle rozwinięty morfologicznie i doświadczony psychicznie, aby tworzyć podstawy świadomości samego siebie.
Pod koniec ciąży mózg płodu zaczyna odbierać, zapamiętywać i kodować emocjonalnie coraz więcej bodźców docierających do niego w przytulnej, bezpiecznej macicy.
W tym okresie mózg płodu koduje skojarzenia;
- skulonej pozycji ciała,
- kołysania w wodach płodowych,
- dźwięku melodii kołysanek,
- wszech otaczającego ciepła,
- delikatnego ucisku,
- wilgotnego dotyku,
- masującego ocierania o ciasne ścianki macicy; stóp, pośladków, pleców, grzbietu i głowy.
Pamięć tych doznań jest w naszym mózgu, jednocześnie łączona z poczuciem podświadomego szczęścia, bezpieczeństwa, spokoju, rozluźnienia, co w późniejszym życiu, (zwłaszcza w sytuacjach problemów osobistych i emocjonalnych), skutkuje skłonnością do poprawiania sobie humoru wspomnieniami z beztroskiego dzieciństwa a nawet wykazywania zachowań i reakcji dziecinnych w relacjach z innymi dorosłymi ludźmi.
Oksytocyna
Bodźce kinestetyczne tego typu, powodują jednocześnie zwiększanie wydzielania oksytocyny, która odpowiada w życiu dorosłego człowieka, między innymi za odruchy miłosnego przywiązania, większej ufności w kontaktach społecznych, głębsze przeżycia orgastyczne, czy np. większą odporność mózgu na niedotlenienie.
link do; Wiki-Oksytocyna
Nic dziwnego, że większość metod terapeutycznych służących poprawianiu ufności, relacji i więzi jednostki z otoczeniem społecznym, korzysta z treningu masażu, dotyku, głaskania i przytulania.
Naukowcy pracują nad oksytocyną w aerozolu, podnoszącą zaufanie w trakcie terapii zaburzeń emocjonalnych.
Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, -więc na wszelkie głaskanie bardziej niż mężczyźni łakome są panie.
W mózgu ludzkim, z pośród struktur odpowiedzialnych za odczuwanie poszczególnych części ciała, najbardziej rozbudowane są te odpowiedzialne za usta, dłonie, stopy i sfery erogenne.
Tam więc, uwodząc panie, najpierw szarmanccy panowie stosują delikatne obłapianie.
Jedynie bardzo doświadczony uwodziciel, ale też i nie obyty w sztuce kochania ale atrakcyjny finansowo tępy osiłek, od razu i bezczelnie może (i to ze skutkiem pozytywnym) łapać za kobiecy tyłek.
Typowy mężczyzna, jest nieco toporny w rozpoznawaniu różnych dotykowych znaczeń i gatunków a jego subtelność można równać z wołem.
Nic w tym dziwnego, że zwykłe, koleżeńskie podanie dłoni przez kobietę, lub trącenie stopą pod stołem, odbiera najczęściej (mylnie) jako pewne zaproszenie do odbycia seksualnego stosunku.
Oczywiście, proszę się nie doszukiwać w powyższych wywodach, usprawiedliwienia dla nieudacznych połamańców, którzy obłapianą kobitkę nieustannie przydeptują w tańcu.
Z drugiej zaś strony, gdyby to zalotne tra(k)towanie "per noga", na niektóre panie, podniecająco nie działało, to w procesie ewolucji gatunku męskiego, pewnie by nie przetrwało.
Natomiast mężczyzna tzw. metro-seksualny (w domyśle niewieści) z zasady wiele (ale umiejętnie) głaskający, postrzegany jest przez kobitki jako bardziej pociągających, bo delikatniej pieści.
Wygłaskana wierność?
Socjobiologowie twierdzą, że normalny samiec ludzki ma zakodowane w genach, aby przywiązywać się do matki swego potomstwa nie dłużej jak na 4-6 lat od urodzenia najmłodszego dziecka.
A potem szuka nowych atrakcyjnych samic, gdyż mieszanie coraz to nowych genów jest motorem ewolucji gatunków.
Zapewne wielu mazurskich wczasowiczów ma podobne spostrzeżenia w temacie wakacyjno-miłosnego zadurzenia.
Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, uzależniają się więc w stanie zakochania od wybranka serca na dłużej, są też bardziej stałe w uczuciach przywiązania. Oksytocyna odpowiada między innymi za skurcze mięśni podbrzusza i dróg rodnych.
Dziewczyny, dzięki naturalnej nadwyżce oksytocyny mają intensywniejsze i dłużej trwające doznania w trakcie spełnienia miłosnego.
Panie więcej oksytocyny wydzielają w trakcie szczytowania, dzięki czemu jeszcze długo „po”, pozostają w nastroju endorfinowego uniesienia i odruchowej potrzeby dalszego przytulania, głaskania i bycia głaskanym.

Wszelkie głaskanie i przytulanie po stokroć silniej niż na mężczyzn, działa na typowo-kobiece panie.
Głaskanie kobitek chudych jak i tych "przy kości", ponownie uruchamia automatyzm odczuć "bliskości", ufności, bezpieczeństwa i nadziei odczuwanych w życiu płodowym i wczesnym dzieciństwie w relacji matka-dziecko.
Również "zniewieściali chłopi", są bardziej podatni na wszelkie pieszczoty.
Uwaga drogie Panie, jeśli mechanizm przywiązywania do potomstwa i partnera seksualnego oparty jest na procesie endorfinowego uzależnienia od oksytocyny, to znaczy, że możemy wiernością chłopa nieco posterować.
Dzięki sprytnemu głaskaniu, masażowi i wydzielanej w trakcie męskiego orgazmu oksytocynie, również chłopa można dłużej utrzymać przy jednej Katarynie.
PZDR, Jerzy jerzegosyn Cieślański

 
POWER
Użytkownik usunięty

2008-09-11 18:01:18

Jerzy Cieślański:

POWER, nikt nie każe nikomu czytać wszystkiego.
Można przecież czytać kopa-lacyjnie, czyli po po jednej sześćdziesiątej części postu dziennie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kopa_(liczba)
Dzięki za komentarz, ale w dziale humor mógłby być bardziej rubaszny a przynajmniej prześmieczo krytyczny.

Nasz moderator nie jest aż tak wyrozumiały a na ostrzeżenie mnie nie stać. :hahaha: :crazy:

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-11 19:40:17

Telepatia i zdziecinnienie, w miłości?
Podobno zakochani z czasem upodabniają się do siebie, dzięki wzajemnemu poznaniu własnych reakcji psychologicznych.
Kochankowie twierdzą nawet, że połączenie miłosnej empatii z namiętnością, nabiera cech tzw."telepatii", nasilającej się proporcjonalnie do ilości przeżytych wspólnie orgazmów.
Większość psychologów, jest jednak zdania, że jest to tylko i jedynie, objaw chorobliwie się nasilającej skłonności do prób odczytywania myśli, wraz ze wzrostem poziomu uzależnienia emocjonalnego od osoby ukochanej, na skutek endorfinowego oddziaływania oksytocyny.
Równie często, uwodziciele, dysponujący odpowiednim flirciarskim doświadczeniem, starają się zdobyć zaufanie osoby uwodzonej, wywołując w niej przeświadczenie, że doskonale ją rozumieją i dużo o niej wiedzą.
A miłośni oszuści drobni, zdobywają sympatię uwodzonej osoby, stwarzając pozory jakoby byli do niej psychicznie i kulturowo podobni.

Mity telepatii
Niektórzy badacze sądzą, że części oprogramowania mózgu płodu, (zwłaszcza w układzie limbicznym) oraz jego wczesnych zasobów pamięci, powstaje w wyniku telepatycznego kontaktu z mózgiem matki.
Telepatia miałaby według nich być rodzajem prymitywnej komunikacji, właściwej wszystkim zwierzętom w chwilach silnego pobudzenia mózgu powodowanego pod wpływem emocji pozytywnych lub negatywnych.
Stany takiego pobudzenia mogłyby być, również wywoływane przez różne substancje chemiczne oddziaływujące na system nerwowy, w tym alkohol, halucynogeny.

Według „wyznawców” telepatii najczęściej śnią się nam ludzie poddani gwałtownym emocjom takim jak strach, lęk, zagrożenie, stres, orgazm, śmierć, wypadek, lub alkoholowe upojenie.
Gwałtowne ruchy oczu w czasie śnienia, zwane REM (rapid eye movements) wskazują na to, że do konstruowania snów, mózg wykorzystuje zarówno zmagazynowane w lewej półkuli zasoby naszej pamięci, jak i aparat kreowania nowej, urojonej rzeczywistości, w prawej półkuli mózgowej.

Głównym problem takiej teorii śnienia snów, (fale alfa, faza REM), jest duże prawdopodobieństwo, że nasze własne, prawdziwe wspomnienia, mogą nam się mieszać "dzięki telepatii", z cudzymi snami oraz cudzymi realnymi przeżyciami.
Śniąc, nasz mózg "jak telewizor" miałby wychwytywać nadawane przez inne mózgi, standardowe, ogólne wzorce uczuciowe, (uniwersalne dla wszystkich zwierząt posiadających układ limbiczny, tj. ssaków).
Natomiast do ich pełnego wyświetlenia "na ekranie snu", mózg używałby jedynie podobnych opisów zmagazynowanych w zasobach naszej własnej pamięci.
Stąd cudze przeżycia odbierane we śnie, moglibyśmy odbierać jako własne, co i rusz śniąc, że jesteśmy kimś innym, "płcią odmienną", babą, kozą, wilkiem, tudzież ptakiem.
W świetle powyższych teorii, jak twierdzą lekarze psychiatrzy, po wyhodowaniu sobie w mózgu telepatycznych stereotypów magicznych i zbiorowych urojeń życzeniowo-roszczeniowych, jest już całkiem niedaleko do uwierzenia w istnienie domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych np. UFO, wygranej w totolotka, duchy zmarłych, itd.
Sprzyja temu po prostu konstrukcja ludzkiego mózgu i stosunkowo jednolite doświadczenie ludzkie, podobnie programujące nasze mózgi w trakcie ich rozwoju i dalszego życia.
Dziecinne myślenie magiczne
Zakochani często zachowują się i rozmawiają ze sobą "jak dzieci".
Przenosząc na dorosłych kochanków, uczucia miłosne, które żywili w dzieciństwie wobec rodziców, (zwłaszcza płci przeciwnej), doznają metamorfozy "odmładzająco-naiwnej".
Być może, w tym miłosnym zdziecinnieniu jest mechanizm tęsknoty do rodzinno-dziecięcego szczęścia i bezpiecznej beztroski.
W okresie późnego niemowlęctwa, ludzki ssak zaczyna rozróżniać świadomie, że jest oddzielną osobą od organizmu matki, z odmiennymi i nie zawsze zbieżnymi potrzebami. Kończy się w tym czasie magiczny rajski okres, kiedy ludzkie szczenię ma jeszcze poczucie nierozerwalnej jedności z otaczającym je środowiskiem.
Kończy się boskie poczucie bycia wszechwładnym "MY",(Mather & Yuong) kiedy dziecko, ma wszystko to czego akurat zapragnie; kiedy wystarczy czegoś chcieć, aby to coś się zjawiło samo i niemal natychmiast, aby to zaraz mieć.
Jednak wczesne doświadczenia niemowlaka padają na żyzną glebę nieuświadomionego społecznie mózgu, który jest jeszcze we wstępnej fazie kodowania wiedzy o otaczającym je środowisku.
Tym samym, utrwala się w nim podświadome, pierwotne przekonanie, że jeśli tylko poczuje potrzebę, kwęknie, jęknie, to; żarcie, przytulanie, głaskanie, zmiana zafajdanych i szczypiących w skórę pieluch, -od razu osiągalne stają się i spełnione.
Większość pełnoletnich ludzi z tego wyrasta, ale w niektórych schorzeniach psychicznych lub w chwilach załamania nerwowego, tęsknota za tym magicznym okresem pozornego "samospełniania się zachcianek" pozostaje lub powraca.
Owa chorobliwa, dziecinna wiara w cuda spełniające się za sprawą samego "chcenia i myślenia" zaliczana jest w psychiatrii do kategorii upośledzeń racjonalności z gatunku "magicznego myślenia".
Nie bez racji, owa skłonność dzieci (oraz zdziecinniałych, niedojrzałych dorosłych) do wiary w cuda, jest wykorzystywana w różnych metodach manipulacji opartej na szantażu emocjonalnym i żonglerce obietnicami spełnienia nie realnych zachcianek i rozbudzonych sztucznie potrzeb psychicznych.
Inteligentne kłamczuszki
Na ogół jednak, prawidłowo rozwijający się niemowlak szybko się uczy, że dostęp do opieki oraz do pożywienia wymaga interwencji własnej, czyli coraz bardziej wyrafinowanej komunikacji z otoczeniem, głównie matką, na poziomie mózgu emocjonalnego.
Z czasem, dziecko nauczy się również emocjonalnego szantażu, i wymuszania na otoczeniu pożądanych reakcji.
W wieku kilku lat, w młodym mózgu rozwinie się już tzw. "teoria umysłu" i dziecko zrozumie, że inni nie czytają jego myśli i nie znają jego zasobów wiedzy.
Dzięki, uświadomieniu sobie tego zjawiska dyskretnej natury własnych myśli, będzie ono doskonaliło się w świadomej sztuce manipulacji i kłamstwa łączonego z oddziaływaniem emocjonalnym.
Jednocześnie będzie sobie rozwijać pamięć o zachowaniach środowiska i budować na tej podstawie własne teorie, co do spodziewanych zachowań, reakcji i myśli otoczenia społecznego, w odpowiedzi na aktywność własną, w przyszłości.
Najbardziej inteligentne dzieci najlepiej kłamią, świetnie też rozpoznają cudze kłamstwa a w życiu dorosłym zajmują najwyższe pozycje w hierarchii społecznej.
Niektóre rodzaje mikro-uszkodzeń mózgu np. doznanych na skutek niedotlenienia w okresie okołoporodowym, powodują, że istnieją też ludzie dorośli, którzy funkcjonują tak jakby z dziecinnej fazy magicznego myślenia w ogóle nie wyrośli.
Takie „duże dzieciaki”, będąc z natury, w odróżnianiu rzeczywistości od urojeń lub prawdy od fałszu „nie zbyt ściśli”, nadal żyją w urojeniu, że słyszą cudze myśli lub jakoby istniał jakiś ideał i super-rodzic, który wszystko o nich wie.
I choć oszukują nieświadomie samych siebie, nawet żyjąc w biedzie, owi farciarze czują się na ogół szczęśliwi i beztroscy jak w niebie.
Podsumowując
Nieświadome zasoby pamięci z okresu płodowego i wczesnego dzieciństwa, odpowiadają za ludzką skłonność do magicznej wiary w cuda, poszukiwanie ideału urojonego kochanka i opiekuna zarazem, schizoidalnie łączącego w sobie, (jak mister Hide i doctor Jekyl) matczyną opiekuńczość, nie zrozumiałą ojcowską srogość i odrobinę miłosnego szaleństwa.
Ps. Kończąc ten post długi jak mazurski zaskroniec, obiecuję solennie, że na dzisiaj, "to koniec".
PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-12 19:07:44

Witam serdecznie Panie Łukaszu.
Dziękuję za komentarz, który może wzbudzić dodatkowe zainteresowanie ewentualnych czytelników niniejszym zbiorem miłosnymi obserwacji z wakacji.
Myślę, że jednak osobiście, nie potrafię chyba wiarygodnie zaspokoić Pańskiej ciekawość w kwestii domniemanej powyższych tekstów oryginalności.
Sceptycy i tak by gadali, że każda myszka swój ogonek chwali.
Nikt bowiem, do tej pory, nie zgłosił się do mnie z takim zapytaniem serwowanym pod własnym imieniem i nazwiskiem.
Istnieją jednak uczelniane strony, gdzie można sprawdzić stopień prawdopodobieństwa ewentualnego plagiatu.
Obawiam się jednak, że jawnie konserwatywne wizje moralność, forsowane w okresie kilku ostatnich rządów, odstraszyłyby od ujawnienia się, każdego naukowca będącego autorem takich jak te wyżej opisane, „poglądów”.
Ja Towarzysze w kwestii podrywu. Cz.I
Seksuolodzy twierdzą, że największym i najważniejszym organem seksualnym człowieka jest jego mózg.
Piszą też, że to kobieta wybiera świadomie partnera, a mężczyzna odruchowo dostosowuje się do kobiecych kryteriów selekcji.
Odruchowo, czyli za pomocą emocjonalnych „automatyzmów” działających poza męskimi możliwościami świadomego sterowania i kontroli nad popędem.
Oto niektóre aspekty działania tego konglomeratu szarych komórek na odcinku stosunków międzyludzkich:
Kochaj z głową
Ludzki mózg ponoć wykształcił się w dużej mierze dzięki treningowi w damsko-męskich gierkach i podchodach, miłosnych, mających na celu „tanie” erotyczne figle zapewniające przedłużenie gatunku.
„Tanie”, czyli „dużo rozkoszy i jak najmniej zobowiązań”.
Półkule i półgłówki
Kobiecy zmysł uwodzenia, jest w tym zakresie znacznie doskonalszy od męskiego.
W trakcie flirtu kobiety myślą głową a właściwie wyrachowaną korą mózgową doskonale równoważącą informacje racjonalne z emocjonalnymi.
Dzięki grubszemu ciału modzelowatemu służącemu komunikacji między obiema półkulami mózgowymi, mają one tak jakby tylko jedną głowę, zespoloną spoidłem wielkim.
Choć mężczyźni dzięki większej funkcjonalnej lateralizacji półkul mózgowych mają jak gdyby dwie oddzielnie myślące główki, to jednak w stanie zakochania myślą, (jeśli w ogóle wówczas myślą), prawą, czyli tą zdecydowanie emocjonalną.
Najczęściej jednak "tracą trzeźwość umysłu" zupełnie i reagują automatyzmami popędowymi zaprogramowanymi w prymitywnym mózgu emocjonalnym, czyli w układzie limbicznym.
„Dowcipne kobiety” twierdzą nawet, że faceci mają trzecią,(nie większą od nasiona dębu, czyli żołędzia), prymitywną główkę położoną w rozpadlinie pomiędzy lewą i prawą półkulą mózgową, a służącą osiąganiu rozkoszy seksualnej.
Według zasad socjobiologii, reagowanie owym „żołędnym łebkiem” podczas zalotów, powinno teoretycznie zwiększać mężczyznom szybkość osiągania celów seksualnych, bo pomagało by im unikać zagmatwanych dylematów miłosno-materialnych typu : „osiołkowi w żłobie dano, w jednym Venus, w drugim wiano”.
Kora mózgowa składa się z części lewej i prawej.
Lewa półkula jest z zasady optymistyczna i mało podatna na zauroczenie miłosne, bo potrafi lepiej kontrolować emocje niż prawa półkula.
Prawa półkula łatwiej ulega miłosnym bodźcom odruchowym płynącym z prymitywnego układu limbicznego.
Nad-aktywność prawej półkuli mózgowej wiąże się z wysokim poziomem dopaminy w mózgu.
Straszki na laszki
Rozbudzanie sprawności i aktywności własnej lewej półkuli pomaga uzyskać kontrolę nad związkiem miłosnym, czyli „dużo seksu za małą cenę” - dla mężczyzn, lub „mało seksu za dużą gratyfikację materialną” - dla kobiet.
Wszelkie sposoby na rozbudzenie aktywności tylko prawej półkuli partnera lub partnerki, zmniejszają samokontrolę i asertywności na rzecz emocjonalnej porywczości i kretyńskiej kreatywności generującej kłopotliwe urojenia, zarówno u pań jak i u panów.
Należy jednak pamiętać, że w trakcie podchodów miłosnych znacznie łatwiej jest spowodować taki skutek u „typowych” panów, niż u „typowych” pań.
Prymitywni i zakompleksieni mężczyźni starają się wspomagać metody manipulacji miłosnej, przez skryte wzbudzanie u kobiet emocji strachu, poczucia niepewności, zagrożenia a potem wykazywać się zdolnością neutralizacji sztucznych zagrożeń i udawaną opiekuńczością.
Taka „metoda” sztucznego straszenia „jako tak” sprawdza się w zalotach i pierwszym podrywie, ale kompletnie zarzyna udane pożycie seksualne, jeśli zazdrosny partner stara się w ten sposób, nadal utrzymać kontrolę nad zdobytą już partnerką.
Tępi chojracy, którzy aby uniknąć takiego nieuniknionego uwiądu pożycia seksualnego, upraszczają tę sztukę do sekwencji aktów przemocy.
Gamonie i nieudacznicy bardziej natomiast skłonni są podawać kobietom substancje chemiczne (alkohol, używki, czekolada, narkotyki, itp.) skutkujące rozbudzaniem układu limbicznego.
Tresusa żony na obie strony
Wszelkie nie poprawne skojarzenia proszę kłaść na karb braku znajomości obcych języków, albowiem „tresure” to ponoć znaczy SKARB.
Kora lewej półkuli mózgowej u większości osób prawo-ręcznych jest genetycznie uwarunkowania do myślenia racjonalnego, logicznego.
U osób leworęcznych może być odwrotnie, ale najczęściej badacze obserwowali u nich zanik funkcjonalnej lateralizacji, czyli występowanie budowy mózgu zbliżonej do „obustronnie zespolonej” budowy mózgu kobiecego.
Dominująco-kontrolna, asertywna i logiczna aktywność lewej półkuli, kojarzona jest z podwyższonym poziomem serotoniny.
Obniżony poziom serotoniny w mózgu ogranicza zdolności racjonalnego myślenia i zmniejsza aktywność lewej półkuli.
Niski poziom serotoniny sprzyja też obniżeniu nastroju, reakcjom wycofania i podporządkowania się dominującej stronie związku miłosnego.
Skutki uboczne
Działa to również w drugą stronę, bo niska pozycja w grupie lub związku, jeszcze bardziej obniża w mózgu poziom serotoniny, zwłaszcza u „zniewieściałego” chłopa i „chłopięcej dziewczyny”.
Największy „psychiczny ból”, w zideologizowanych związkach małżeńskich, powodowany jest, nie przystawaniem charakteru realnych partnerów do lansowanych w ramach pewnego dominującego światopoglądu, zaściankowych stereotypów męskich i kobiecych ról.
Jeśli dodatkowo wystąpi jednocześnie podwyższony poziom noradrenaliny, (norepinefryny) np. wskutek manipulacji strachem, to niekontrolowane stany lękowe mamy jak w banku.
Łącznie, niski poziom serotoniny i wysoki noradrenaliny objawia się podejrzliwością, nieufnością i brakiem wiary w przyszłość związku, panicznym lękiem przed spodziewaną utratą partnera.
Podporządkowując sobie przemocą i tresując sztucznym zagrożeniem, waszą "drugą połowę", ściągacie kłopoty, (czyli uzależnioną od was, znerwicowaną "kulę u nogi"), na własną głowę.
A jeśli jeden z partnerów, mimo wszystko, w opisanej sytuacji, jakimś cudem jednak się seksualnie podnieci, to pod wpływem dodatkowo wydzielanej wówczas w mózgu dopaminy, stanie się chorobliwie zazdrosny nawet o własne dzieci.
Na pocieszenie
W świetle współczesnej wiedzy medycznej, nie da się zaprzeczyć, że obecnie wszystkie takie objawy można skutecznie farmakologicznie leczyć.
Najskuteczniejszym sposobem podwyższania poziomu serotoniny w mózgu, mającym na celu zwiększenie opanowania i zdroworozsądkowego wyrachowania w szaleństwie miłosnym, jest przyjmowanie pod kontrolą lekarza-psychiatry odpowiednich leków, np. inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny, (fluoksetyna i jej tańsze, krajowe „analogi”).
Kora lewej półkuli zajmuje się analizą odbieranych bodźców pod względem szczegółów, znajdują się w niej też struktury biorące udział w procesach kontrolowania emocji.
W lewej części kory mózgowej znajduje się aparat rozumienia i tworzenia mowy, zapamiętywania i przypominania treści językowych (lingwistycznych).
Wszelkie zadania zmuszające do aktywności psychicznej wymagającej logiki, rozpatrywania szczegółów, liczenia, czytania , przypominania, zwiększą aktywność lewej półkuli, a na dłuższą metę również jej sprawność i wydolność.
Obustronne kontra zmienno-stronni
Na ogół w dobrze poukładanej kiepele, obie półkule mózgowe współpracują ze sobą po przez ciało modzelowate w sposób zrównoważony i odpowiedni do potrzeb.
W mózgu typowo kobiecym obie półkule, współpracują między sobą o wiele lepiej niż w mózgu typowo męskim.
Dzięki łączącemu je, grubszemu ciału modzelowatemu, mózgi typowo kobiece pracują na ogół jednocześnie obiema półkulami podczas większości procesów myślowych.
Mózgi typowo męskie są bardziej zlateralizowane, czyli występuje w nich większa specjalizacja funkcji myślowych realizowanych tylko w jednej z półkul.
Dzięki większej lateralizacji, mózgi typowo męskie mogą pracować jednocześnie nad większą ilością oddzielnych zadań niż mózgi typowo kobiece.
Typowy mężczyzna potrafi kochać platonicznie „tę jedyną, ideał”, wzorowany na pamięci wyidealizowanego obrazu matki w lewej półkuli i jednocześnie stukać na boku inne panienki, za pomocą „popędu zdobywcy” w prawej półkuli.
Dzięki zespolonemu myśleniu obiema półkulami, typowa kobitka lewo-półkulowe wyrachowanie finansowe wobec chłopa, nie rozłącznie łączy z prawo-półkulowym zakochaniem do tego samego osobnika.
Nie potrafi zatem rozdzielić jego chwilowej przyjemności wielokrotnych skoków w bok, od własnego wyrachowanego przywiązania partnerskiego.
Na szczęście, tylko 25% kobiet i 25% mężczyzn na świecie, nie zależnie od kultury i narodowości, wykazuje cech typowej kobiety i typowego mężczyzny.
Spory udział, w populacji ludzkiej, kobiet nie całkiem kobiecych i mężczyzn nie zawsze męskich, czyni świat miłosnych podbojów znacznie bardziej ciekawym i urozmaiconym, w którym zawsze „swój znajdzie swego”.
Babska intuicja
Dzięki łącznemu analizowaniu szczegółowych informacji logicznych, i analizie pozawerbalnych sygnałów emocjonalnych, realizowanemu równocześnie w obu półkulach typowego mózgu kobiecego, kobiety mają tzw. intuicję.
W zakłamanych relacjach interpersonalnych i nie jasnych sytuacjach na odcinku amorów, mózg typowo kobiecy lepiej odsiewa fałsz od prawdy i podejmuje celniejsze decyzje.
Dominujący wpływ na podejmowanie przemyślanych i nie upośledzonych emocjami racjonalnych decyzji u praworęcznych mężczyzn, (typowo męskich) – ma lewa półkula mózgowa.
U kobiet typowo kobiecych, za sprawność podejmowania trafnych decyzji odpowiada doskonała współpraca obu półkul mózgowych.
Esentia molestanta
W praktyce i technice manipulacji miłosnej i w fortelach uwodzicielskich;
- kobiety starają się wywołać emocjonalną nad-aktywność męskiej prawej półkul mózgowej,
- a mężczyźni starają się u kobiet zakłócić prawidłową aktywność oraz współpracę lewej i prawej kobiecej półkuli mózgowej.
Kobiety i mężczyźni, posiłkują się przy tym sztuczkami pobudzającymi u podrywanych ofiar prymitywny układ limbiczny, który w mózgu ludzkim „odpowiada” za reakcje emocjonalne.
Silne pobudzenie układu limbicznego prowadzi do tłumienia aktywności lewej półkuli mózgowej i rozbudzenia nada-aktywności prawej półkuli mózgowej, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.
Ta sama metoda, powoduje więc nieco odmienne reakcje fizjologiczne w mózgu kobiet niż w mózgu mężczyzny, ale pożądany w miłosnych manipulacjach skutek, jest „właściwy” u obu płci.
C.d.n.
PZDR, Jerzy jerzegosyn Cieślański

 
POWER
Użytkownik usunięty

2008-09-12 19:25:03

Panie Jerzy, jest pan ciekawym człowiekiem ale pomimo ukończenia studiów wyższych przez moją osobę- pańskie odpowiedzi są dla mojej osoby zbyt enigmatyczne. :crazy:

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-12 20:15:21

Ja wiedziałem, że tak będzie,… ja wiedziałem, że taaak będzie!, ja wieedziaałeem, że tak będzie!....…
Nic mi się " w życie nie udaje" :-D
Tylko w porzeczkach jako tako pędzę.
Wielce szanowny POWER, wezmę sobie Twe słuszne uwagi do serca i czekam na dalsze wpisy.
Ja Towarzysze w kwestii podrywu. cz.II
UWAGA
Rozważane poniżej teorie i przypuszczenia, mogą wyzwolić u czytelników niepohamowaną emocjonalną motywację do wyłącznie teoretycznego zainteresowania się współczesnymi osiągnięciami w dziedzinie badań nad funkcjonowaniem mózgu.
Dla tego drapieżne Ciciusie, rzucające się na literaturę popularno-naukową, nie powinny zapominać o robótkach ręcznych i ćwiczeniach praktycznych na spotykanych wokół siebie chłopach licznych.
Wstęp dla bystrych klemp
Jak wspomniałem w I. cz. bajki, opanowanie sztuki przemyślanego i wyrafinowanego pobudzania lewej lub prawej półkuli mózgowej, mogłoby być przydatnym zjawiskiem w technologii podrywu a nawet w politycznym wywieraniu wpływu.
Szczególnie dotyczy to oddziaływań (naturalnie uzdolnionych w sztuce uwodzenia) kobiet, wobec typowo męskich mężczyzn.
Bo nie trzeba być mądrym jak prof. Cialdini, by docenić ciśnienie wpływu "lasek w mini".
Jako, że komunikujące się ze sobą półkule mózgowe (lewa i prawa) pełnią odmienne (po części) funkcje myślowe, to nadmierne pobudzenie aktywność jednej z nich, może mieć pewien wpływ na ogólny stan psychiczny osoby uwodzonej.
W związku z tym, teoretycznie, mogą się zmieniać;
- specyfika percepcji i oceny bodźców zewnętrznych,
- zachowania emocjonalne człowieka,
- sposób oceny wiarygodności i atrakcyjność informacji o partnerach,
- sprawność i skuteczność takiej oceny,
- predyspozycje do określonej zachowań miłosnych,
- preferencje w akceptacji określonego stylu „narracji” flirtu.
O realności wspomnianych np. zmian percepcji, świadczy fakt, że panowie nie słyszący na prawe ucho mają problemy z językowym nadawaniem nazw i znaczeń słyszanym dźwiękom a głusi na lewe mają problem z oceną jakości muzycznej.
Najprostszym „bodźcowaniem”, we wstępnej fazie polowanka (z nagonką) na kochanka, jest pobudzanie aktywności jego układu limnicznego odpowiadającego za podstawowe pierwotne reakcje emocjonalne takie jak; podniecenie seksualne, pożądanie, rywalizacja, ciekawość.
Zapachy, gesty, mimika, westchnienia, obiecanki, macanki, wydłużona wymiana głębokich spojrzeń, synchronizacja ciał w tangu i taneczny kontakt krokowy, to typowa broń zaczepna każdej zdeterminowanej, walecznej dziewicy, żony, rozwódki oraz wdowy.
Można do tego dorzucić jeszcze kilka wyrafinowanych sposobów wyzwalania pożądania ale to już pozostawiam inwencji szanownych pań.
Silne reakcje emocjonalne zarówno pozytywne jak i negatywne, tłumią aktywność racjonalnej lewej półkuli mózgowej i upośledzają ogólną sprawność intelektualną, czyniąc z inteligentnego chłopa, ideał podatnego na wpływy, zadurzonego jełopa.
Natomiast umiarkowane emocje pozytywne, mogą skłaniać ludzi do większej „bystrości” flirciarskiej oraz wzmożonej aktywności intelektualnej, również w innych dziedzinach życia.
Związku z powyższym, aby stresujących chłopa zalotów, zbytnio „nie przeciągać” w czasie, pozwolę sobie na śmiałość aby zaapelować do pań: „Kobitki, idźcie na całość”
transmisja „na krzyż”
Bodźce zewnętrzne (kinestetyczno-czuciowe, wzrokowe, słuchowe) zasadniczo, (w większości), najpierw kierowane są do „przeciwległych” części mózgu.
Zastrzeżenie, „zasadniczo, w większości” każe nam pamiętać, że obie półkule komunikują się ze sobą mniej lub bardziej zgodnie i skutecznie, po przez ciało modzelowate.
Dane zebrane przez receptory naszych narządów wzroku, słuchu, dotyku, smaku docierają jako rozbudowane informacje do „wolno myślącej” kory mózgowej oraz jako bodźce uproszczone do szybko reagującego mózgu emocjonalnego, zwanego układem limbicznym.
Część pewnych specyficznych bodźców może trafiać od razu, jednocześnie do obu półkul.
Sygnały odebrane przez zmysł węchu, jako kategoria bodźców funkcjonalnie odmiennych od smaku, według badaczy mózgu najprawdopodobniej trafiają bezpośrednio do układu emocjonalnego.
Ciekawy jest wpływ, (na ocenę i podejmowanie decyzji), drobnych różnic czasowych w kolejności docierania informacji i bodźców do poszczególnych części mózgu.
Informacje zanalizowane w jednej półkuli, trafiają z pewnym minimalnym opóźnieniem do drugiej, co może mieć wpływ na proces i wyniki podejmowanych decyzji.
Ponieważ lewa półkula analizuje informacje według nieco innych kryteriów logicznych niż prawa, to każda z półkul przesyła do drugiej półkuli zestaw informacji częściowo już sklasyfikowanych i „okrojonych z nadmiaru” według własnych filtrów.
Teoretycznie, część informacji istotnych, dla analizy w jednej półkuli, mogłaby więc być utracona w skutek pierwotnego „przefiltrowania” ich w tej półkuli, do której trafiły w pierwszej kolejności.
powabna stronniczość
Tak więc informacje i bodźce chodzące z lewej strony ciała do systemu nerwowego, w większości docierają do (przeciwległej), prawej półkuli mózgowej, pobudzając ją do większej aktywności i głębszej tych bodźców analizy, uświadomionej lub nie.
Bodźce z prawej strony pobudzają lewą , bardziej zdroworozsądkową i wyrachowaną półkulę mózgową.
Wyrachowane kobitki powinny w podrywie ustawiać się od strony serca swej praworęcznej i typowo męskiej ofiary, tak aby trafiały do jego prawej półkuli mózgowej.
Po to, chyba wymyślono seksowne tańce latynoskie, aby w towarzystwie, to prostackie wzajemne zamienianie się stronami uprawiane przy „podrywie na zimno”, ukryć pod pozorem zaplanowanego ruchu ciał.
Rezolutny chłop, pragnący zachować trzeźwość oceny (jej rzeczywistej a nie urojonej) wartości walorów powabno-cielesnych, powinien oczywiście tego unikać i trzymać pannę „po prawicy”.

Niestety, dla faceta, naiwnie pragnącego panować nad sprytniejszą psychiką uwodzonej typowej kobiety, nie da się określić strony, w której ona była by mu bardzie uległa.
To fakt naukowo bezsprzeczny, że można mu jedynie doradzić niestety, pozycję, w której on sam jest mniej „zagrożony” i psychicznie bardziej bezpieczny, czyli przy lewym cycusiu kobiety.
Natomiast kobiety mające charakterek typowo męski i dominujący, warto już (z nadzieją na efekt pożądany) ustawiać ze swojej prawej strony, ale w sposób mało nachalny, a jeszcze lepiej, z pozoru „nie chcący”.
Dla mniej kumatego, męskiego narodu, wspomnę tylko aby nowo poznane babki, zawsze trzymać bardziej z przodu.
Nawyk ten z natury bezpieczny i zdrowy, ponoć sprawdzał się nawet w krajach Bliskiego Wschodu, zwłaszcza na polu minowym.
teoria sapkowska
Takie skrzyżowanie przebiegu bodźców do „przeciwległych półkul mózgowych nie dotyczy narządu węchu.
Bodźce zapachowe z lewej sapki, nos dostarcza do lewej części mózgu emocjonalnego, a z prawej sapki do prawej części mózgu emocjonalnego, z pominięciem racjonalizującej obróbki informacji w korze mózgowej.
Bodźce docierające do układu limnicznego są w nim analizowane znacznie prościej i szybciej, niż w korze mózgowej.
Dzięki wyprzedzeniu czasowemu, ich analiza znaczenia emocjonalnego może mieć wpływ na wstępne nastawienie (przychylne lub nie) w korze mózgowej, zmysłów świadomego wyboru i oceny kochanka.
Zmysł węchu może więc mieć znaczącą, a nazbyt często nie docenianą, rolę w modyfikacji pozornie zdrowo rozsądkowych, miłosnych wyborów.
Feromony, z tego powodu działają na nasze odruchy emocjonalne bez udziału naszej świadomości.
Warto wiedzieć, że feromony, czyli chemiczne nośniki informacji emocjonalnych na ogół nie są też świadomie rozpoznawane jako jakikolwiek zapach.
Inaczej mówiąc, specyfika naszego węchu nie pozwala naszej świadomości na wczesne wykrycie obecności feromonów w naszym otoczeniu, tak aby się na ich działanie przygotować psychicznie.
Feromony oprócz atrakcyjności seksualnej mogą nieść również inne informacje chemiczne, np.;
- feromonowe pochodne testosteronu mogłyby wzbudzać w grupie instynkt rywalizacji, lub wymuszać intuicyjną hierarchię przywództwa,
- pochodne estrogenów dopasowywać przyjazne relacje podporządkowania w grupie społecznej,
- pochodne oksytocyny wzbudzać wzrost zaufania miedzy osobniczego,
- pochodne norepinefryny wywoływać zbiorowe poczucie lęku a nawet panikę.
Niektórzy terapeuci twierdzą, że za pomocą oddychania jedną wybraną sapką można poprzez układ limbiczny wpływać na pobudzenie lewej lub prawej półkuli mózgowej i kształtować tym samym sposób radzenia sobie z emocjami, własnymi i cudzymi.
Dla większej precyzji i skuteczności miłosnego bodźcowania mózgu metodami sapania, można dodatkowo używać określonych zapachów względnie specjalnych naturalnych, sztucznych i mieszanych kompozycji zapachowych.
Już starożytni chłopi twierdzili bowiem, że trzy podstawowe zapachy wywodzą się z chmm…, z phmm…, i z pod pachy.
C.d.n.
Ps.
Pozdrowienia dla wszystkich samotnych (jeszcze) puszystych kempingowych ciciusiów i wilgotnych mazurskich boberków.
PZDR, Jerzy jerzegosyn Cieślański

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-22 13:12:58

Panie Łukaszu.
Ostatnio wiercę w wilgotnym murze, dziurę przy dziurze.
Zaniedbałem więc postowanie z tej racji, że wieczorem mam ręce zdrętwiałe od GBH10DC (tj. obrotowego młota) wibracji.
Nie jest to forma wykrętu (a i tak przepraszam za zwłokę w odpowiedzi) gdyż jak wiadomo diabeł w szczegółach siedzi.
Po prostu, społecznie i nieodpłatnie, pomagam znajomym odgrzybić i uszczelnić hydrofobowo, za pomocą alkoholowego roztworu żywicy silikonowej, zawilgocone fundamenty.
Aby zmazać mojej forumianej abstynencji kleks i jakoś nawiązać do pańskiego pytania, umieszczam poniższy tekst o neurochemicznych regułach miłosnego przywiązania.
Jest to fragment książki pt. "Tajemniczy świat umysłu"-Rita Carter. str.70-72. dotyczący współczesnych badań nad mózgiem ludzkim w zakresie opisu procesów neuronalnych zachodzących w stanach zakochania.
Ponieważ, ze względu na rygorystycznie przestrzegane na forum Racjonalista.pl, prawa autorskie, nie mogłem swego czasu umieścić go w formie oryginalnej, więc „przekabaciłem” go własnym zasobem językowym.
Tekst ten zdanie po zdaniu, wyraz po wyrazie przenicowałem z polskiego na polski tak aby oddawał treść pierwotną a nie wykazywał w programach anty-plagiatowych, cech zrzynania cudzej własności intelektualnej.
Orgazm a oksytocyna. cz.I
A co to takiego jest, ta oksytocyna?
Źródło uczuć opiekuńczych?
Eliksir uzależnienia i miłosnego postronka?
Wzmacniacz rozkoszy orgazmu?
Akcelerator skurczów mięśni pochwy i macicy?
Narzędzie zabiegów aborcyjnych i anty-poczęciowych?

Zasadniczo wiedza teoretyczna, z wklejanych na forum tekstów popularno-naukowych opornie wchodzi czytelnikom do głowy.
Dla tego zmuszony jestem, (celem podparcia się naukowymi źródłami), do skonfabulowania odpowiedniej interpretacji tekstów, "według wesołkowatej miary i sposobu kroju".
”Zakochany mózg”
Naukowcy badający ludzki mózg twierdzą, że skupiska komórek nerwowych odpowiedzialne za popęd seksualny znajdują się głównie w podwzgórzu.
Jednak reakcje seksualne zachodzą również w innych obszarach mózgu, np. w układzie limbicznym oraz w korze mózgowej.
Popęd seksualny "da się" rozdzielić na bardziej podstawowe zachowania, za które odpowiadają różne struktury tkanek nerwowych w ludzkim mózgu.
Struktury owe, związane z konkretnymi odczuciami i zachowaniami seksualnymi, są aktywowane i sterowane przez różne neuroprzekaźniki, czyli nośniki informacji chemicznej w mózgu, współ-oddziaływujące z układem hormonalnym.
W związku z powyższym, sądzi się, że obszar podwzgórza mózgu i jego okolic odpowiada za związany z przeżywaniem orgazmu, typowy zestaw następujących po sobie reakcji seksualnych, rubasznie dających się opisać jako; "chcica-spełnienie-znieczulica".
Wiedział o tym Aleksander Fredro, który oobjawiał terminalne tajemnice alkowy, pisząc: "Tadeusz zmęczony, jak przystało na męża, legł tyłkiem do żony".
Przy czym;
1. owa „chcica” zwana popędem seksualny, powstaje pod wpływem neuroprzekaźników pobudzających; np. adrenaliny, dopaminy,
2. spełnienie pod postacią szczytowania jest narkotyczną "nagrodą" odczuwaną dzięki osiągnięciu (chwilowo) ponadnormatywnego poziomu dopaminy w mózgu,
3. rozleniwiająco-usypiające uczucie odprężenia po orgazmie to wynik działania pochodnej endorfin, czyli hormonu zwanego oksytocyną.
Struktury mózgu odpowiedzialne u kobiet i mężczyzn za zachowania seksualne, nieco różnią się między sobą.
Dla tego przyjaźń między płciowa, tak zmiennymi ścieżkami, "jak kot", łazi.
Szczęśliwej,”lucky'ej” aktywności seksualnej -oprócz mimowolnych ruchów miednicą i skurczy mięśni krocza sterujących wytryskiem, towarzyszy złożony "zestaw odczuć i myśli".
Ten nośny duchowo "emocjonalny ideolo-kit", (konfabulowanych "post facktum i post coitum" przez przewrotny umysł ludzki celem samousprawiedliwienia, chwilowo nieracjonalnego myślenia), łącznie określamy jako miłość.
Natomiast stan zakochania w stadium ekstremalnymi, owa szalona i ślepa głupawka emocjonalna, jest określana w literaturze upiększoną nazwą miłości romantycznej.
Miłość romantyczna jest konglomeratem odruchów warunkowych nabytych i utrwalonych w wyniku ewolucyjnego sukcesu konkretnych zachowań mimowolnych i popędowych.
Te ewolucyjnie ukształtowane, (warunkach ostrej rywalizacji płciowej) automatyzmy emocjonalne tworzą pozory (jakoby przemyślanych i zaprojektowanych uprzednio) strategii łączenia się w pary i technologii ciasnego pasowania na wcisk, służącej reprodukcji.
Dla tego tak nośny jest szowinistycznie męski slogan brzmiący; "Zero tolerancji, dla luzu w zachowaniach miłosnych”.
Ewolucyjna selekcja procesów rozmnażania płciowego pozostawiła w naszych łepetynkach również autonomiczne automatyzmy odczuwania radochy z rutuałów seksualnych oraz dołującego "zglebienia" w przypadku utraty podmiotów igraszek miłosnych (lub ich nadmiernego oddalenia).
Wszystkiemu winna jest konfidencjonalna kolaboracja hormonów i neuroprzekaźników licznych , zagmatwana w stopniu wysoce paranoicznym.
Ostrożne z zasady, naukowe”wykształciuchy”, twierdzą, że na ten czas, "o owej kolaboracji wiemy, jak dotąd, że nie wiele wiemy".
Znamy jedynie generalne zasady kochliwych reakcji neuro-chemicznych i skorelowanych z nimi zachowań kopulacyjno-lirycznych.
Przykładowo, za radosne uniesienie i maniakalne uwielbienie obiektu uczuć odpowiada ponoć równoczesne działanie na mózg ludzki dopaminy i fenylo-etyloaminy (PEA) zawartej w czekoladzie.
Dla tego częstowanie partnerów czekoladkami jest wskazane w trakcie starań o pozyskanie ich uczuć oraz wzmacniania mimowolnego stanu miłosnego zauroczenia.
Fenylo-etyloamina przypuszczalnie wywiera stymulujący wpływ na dopaminowe mechanizmy psychicznego nagradzania, na szlaku nerwowym od układu limbicznego do kory mózgowej, wzmacniając przy tym uzależnienie miłosne od partnera.
Czekolada działo poza tym jako pozytywny przyspieszacz emocjonalny, natomiast na dłuższą metę uszczęśliwia ludzi szczęśliwych a upłaczliwia i mazgai zdołowanych, (że o zatwardzeniach stolca nie wspomnę).
Produkty bogate w kakao, tj. zawierające (PEA) u ludzi z zaburzeniami schizotypowymi mogą w pewnych wypadkach, prawdopodobnie zmniejszać kontrolę emocjonalną i zwiększać urojeniową aktywność prawej półkuli mózgowej oraz ich skłonność do zachowań histerycznych.

Za samo parcie do zachowań chutliwych u mężczyzn zdaje się odpowiadać testosteron a u kobiet estrogen, które sterują w tym zakresie reakcjami podwzgórza w mózgu.
Oksytocyna utrwala związki
Za ślepe przywiązanie do skutecznie "satysfakcjonalnego" partnera seksualnego,
oraz za długotrwałe odruchy opiekuńczo-rodzicielskie wobec własnego potomstwa, (utrwalone w procesie ewolucji gatunków, jako zapewniające przeżycie),
odpowiada, zdaniem naukowców, hormon zwany oksytocyną, sposobnie działający na nasze mózgi.
O czym, następną razom nie omieszkam dokładniej „wypyszczyć” na forum.
Oprócz orgazmu, również drażnienie i ssanie brodawek zwiększa w mózgu poziom oksytocyny, wyzwalając instynkt opiekuńczości rodzicielskiej oraz chęć głaskania i przytulania.
Owo podnoszenie się poziomu oksytocyny występuje zarówno podczas karmienia dziecka piersią jak i w czasie pieszczot seksualnych.

Brak owłosionego przedmiotu do przytulania, przy wysokim poziome oksytocyny u ssaków, w tym i ludzi, powoduje stany lękowe, nawet bez jakiejkolwiek (świadomej i racjonalnie uzasadnionej) przyczyny.
Może te wszystkie kłopoty zakochanych polityków, wyśmiewane w mediach do dzisiaj, wynikają z tego, że żony nie dały im zabrać, do Warszawy, pluszowego misia?
Zwiększanie poziomu oksytocyny (i u chłopa, i u dziewczyny, wszelkim możliwym sposobem), zwiększa częstotliwość i głębokość orgazmów, wraz z współwystępującymi skurczami mięśni pochwy i macicy oraz zwieraczy odbytu, i cewki moczowej.

Oksytocyna wydzielana w trakcie orgazmów i karmienia piersią, oraz podana iniekcyjnie;
- zmniejsza w pewnym stopniu prawdopodobieństwo zajścia w ciążę,
- opóźnia wystąpienie owulacji (jajeczkowania po porodzie),
- zmniejsza prawdopodobieństwo zagnieżdżenia się w macicy zapłodnionego jaja,
- zwiększa prawdopodobieństwo wydalenia zapłodnionego jaja lub płodu na skutek silnych skurczów macicy i pochwy.
Według powyższego, to nie ma nic lepszego na niechcianą gametę, w ciągu pierwszych tygodni od nie wystąpienia miesiączki, jak forsowny stosunek od tyłu, "na pieska", z atrakcyjnym kochankiem, zakończony silnym orgazmem kobiety.
W tym okresie i tak, statystycznie, na 100 zapłodnionych jaj u kobiet, 60 sztuk abortuje się samoczynnie, z przyczyn uznawanych przez medycynę za naturalne tj. środowiskowych (stres, głęboki orgazm, infekcje bakteryjne lub wirusowe pochwy, leki, pożywienie zanieczyszczone substancjami chemicznymi o działaniu estrogennym, detergenty, itp.
Dyndające piersi ukochanej dziewczyny, dodatkowo w tej pozycji ocierają się o kocyk, więc kobieta dostaje do mózgu więcej oksytocyny i jest potem spokojniejsza podczas snu w nocy.
Dzięki owemu muskaniu brodawek o włochate podłoże, kobieta o wiele głębsze (i skuteczniejsze w wydaleniu niechcianego jaja), -orgazmy, mieć również może.
Oczywiście, taki stosunek pro- wczesno-poronny przezornie odbywamy w „sztormiaku lateksowym”, impregnowanym płynem plemnikobójczym, coby nie zastąpić starego materiału genetycznego nowym "in-seminiu" zarodowym.
C.d.n.
W następnym odcinku, sztuki obłapiania postaram się napisać o „chemii” miłosnego zapominania., ajuści, ino jak mnie znów drętwienie rąk odpuści.
Albowiem prosiła mnie pewna Zocha, abym jej doradził „jak się skutecznie w Starym, odkochać”.
PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego

 
Jerzy Cieślański

66

2008-09-23 17:38:31

Orgazm a oksytocyna cz.II
Chemia zapominania
Często nie możemy zapomnieć poprzedniego partnera miłosnego, choć bardzo chcieli byśmy tego.
Wielu zakochanych marzy o tym aby ktoś wynalazł cudowny sposób na zapominanie niegdyś ukochanych osób.
Moim zdaniem, marzenie takie to zbędne bujanie w chmurach, bo sposób na zapomnienie wynalazła już sama Natura.
Przy czym, warto wspomnieć, nieodzownie, że w rzeczy samej, z natury i sposobu, gdy owo zapominanie przeprowadzamy, to czujemy się, hmmm…, cudownie.
Cząsteczka chemiczna oksytocyny ma budowę niemal identyczną jak cząsteczka wazopresyny.
Naukowcy przypuszczają, że oksytocyna może być "młodszą ewolucyjnie", zmutowaną odmianą wazopresyny.
Wazopresyna, w organizmie reguluje głównie objętość i ciśnienie krwi po przez ograniczanie wytwarzania moczu.
Medycy, z powyższej przyczyny nazywają ją hormonem antydiuretycznym.
Mówiąc przystępniej, jeśli ktoś jeszcze "w czem rzecz, nie łapie"; mocz po wazopresynie, nie "leje jak z cebra", ino tylko kapie.
Neurolodzy doświadczalni stwierdzili, że wazopresyna wzmacnia zdolności zapamiętywania nowych bodźców i informacji.
Niektórzy ludzie, (przymuleni studenci, wybrańcy narodu bez matury, i inni niedowartościowani „pacani”) nadużywają wazopresyny jako stymulatora bystrości, czyli "pa-ca-ne-um" wzmacniającego percepcję zewnętrzną.
Oddziaływanie oksytocyny wiąże się w dużym stopniu z zachowaniami prokreacyjnymi.
Drażnienie i pobudzanie narządów płciowych, zwłaszcza szyjki macicy w trakcie porodu lub głębokiej penetracji pochwy oraz piersi (jako przydatnych w sukcesywnej reprodukcyjnych przydatków), powoduje w podwzgórzu produkcję i uwalnianie oksytocyny.
Orgazm lub poród powoduje znaczące podniesienie się poziomu oksytocyny w mózgu, wywołując przyjemne uczucie miłosnego przywiązania do partnera lub dziecka, i chwilowo optymistycznie postrzeganego uzależnienia od kochanka.
W trakcie porodu, oksytocyna wydzielana dzięki podrażnieniu drastycznie rozciąganej szyjki macicy zabezpiecza system nerwowy noworodka przed niszczycielskimi dla mózgu skutkami niedotlenienia.
Wygląda na to, że działając "na krótką metę", oksytocyna przytłumia nam pamięć nie zbyt odległych zdarzeń przeszłych.
Neurolodzy podejrzewają też oksytocynę o typowe dla działania wazopresyny wyostrzanie funkcji zapamiętywania nowych doznań i współwystępujących z nimi w tym samym czasie, informacji.
W świetle powyższego, najlepszym lekiem na zapomnienie i smutek po utracie obiektu szczęścia miłosnego, jest natychmiastowe znalezienie sobie bóstwa nowego.
Niestety, owe działania "mo-mentalne" oksytocyny, moderujące zasoby pamięciowe kobiety-matki,(mother) i zmieniające jej mentalność, zdają się działać u mężczyzn tylko chwilowo, tj, w czasie, pardon, "momentów", po których poziom oksytocyny jest wystarczająco wysoki, (krótkotrwale ponadnormatywny).
Dla tego samolubni mężczyźni aby łatwiej zapomnieć, mogą spokojnie posiłkować się autoerotycznym oszustwem, czyli regularnie jak najczęstszą, masturbacją przed lustrem.
Pod względem budowy chemicznej oksytocyna jest jednocześnie pochodną endorfin, czyli rodzaju neurotransmiterów sterujących mózgiem, a wytwarzanych w organizmie.
Budowa i działanie endorfin na system nerwowy, są bardzo podobne do antybólowych, i sedatywnych (otępiających przy "recydywnym" nadużywaniu) właściwości morfiny.
Morfina może łagodzić "ból psychiczny" w ciężkich przypadkach depresji, ale w lekkim obniżeniu nastroju może wzmagać poczucie zdołowania.
Tym ciut dołującym, (w niektórych specyficznych okolicznościach nastroju), działaniem endorfin tłumaczy się zjawisko depresji postkoitalnej (po stosunkowej).
Dla tego, np. wymuszanie kopulacji za pracę, jako swoiście naturalnego środka antydepresyjnego, (tj. w celu poprawienia smętnego nastroju ukochanej) najczęściej się nie udaje, bo jest to metoda tępego uszczęśliwiania kobiet na siłę.

Mówiąc szczerze, (między nami chłopami i bez niepotrzebnego jęzorem mielenia), to samodzielne kobiety są, (z zasady kobiecej fizjologii seksualnego spełnienia), typowo auto-erotycznym wcieleniem "Tańczącej z orgazmami".
Albowiem, każda, nawet średnio uświadomiona ideologicznie feministka to powie, że zadufani w sobie panowie, tak na prawdę to wcale nie wywołują prawdziwych, (tj. nie udawanych orgazmów) u kobiet.
Prawdziwie samo-realizujące się kobiety, traktują zatem mężczyzn w łóżku jako alibi prawdziwej przyczyny swych orgazmów, którą mają opanowaną w tzw. „małym paluszku”.
Nie zmienia to jednak reguły, że proces przywiązywania się partnerów, w wyniku częstych spotkań zakończonych obopólnym szczytowaniem, podobny jest do opioidalnego uzależnienia od efektów działania oksytocyny, i związany silnie z jej specyficznym działaniem.
Neurolodzy przypuszczają, że niepokojąca obawa o wierność kochanka pozostającego poza zasięgiem wzroku danego faceta lub dziewczyny, może być swego rodzaju "racjonalizowaną" projekcją obaw indukowaną z głodu opioidalnego.
W wyniku niezaspokojenia podświadomej, uzależnionej odruchowo chęci podniesienia sobie w mózgu poziomu oksytocyny za pomocą kontaktu organoleptycznego, maleje poczucie własnej wartości a rośnie zazdrość o ukochanego..
Z tej udręki na oksytocynowym głodzie, rosną wszelkiego rodzaju nie uzasadnione lęki i obawy w całym zakochanym (w mitach idealnych) narodzie.
Warto wiedzieć, że na wszelkie uboczne, dołujące oksytosyny działanie, pomaga "jak ręką odjął", przyjazne głaskanie.
Co najmniej godzinne, "twarzą w twarz" przytulanie (zwłaszcza po stosunku), połączone z delikatnym masażem schabów i polędwicy (czyli położonych wzdłuż kręgosłupa mięśni pleców), zapobiega depresji postkoitalnej u każdej doświadczonej kobiety, jak również dziewicy, a może wręcz ponownie "rozpalić ogień w piecu".
C.d.n.
PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego