Ankieta
Czy szkoła nr.6 jest naprawde warta likwidacji
Nie 63% [5]
Nie wiem 13% [1]
Tak 25% [2]
Głosów: 8

Szkoły i co o nich myślicie.

Autor Wiadomość
cloud__strife
ble...

44

2004-10-18 20:33:41

Szkoły dla niektórych utrapienie a dla innych nagroda boska.

ble...
 
Gucio

7

2004-10-25 13:22:42

Mówią, że co małe to piękne - a Szóstka to nasza najmniejsza szkoła i szkoda by jej było, bo jest naprawdę OK. Chodzę teraz do VI kl, więc mam nadzieję, że uda mi się skończyć tu podstawówkę. Współczuję wszystkim, którzy biegają do molochów - tam każdy jest taaaaki malutki i anonimowy. U nas w 6 wszyscy wszystkich znają - dla niektórych jest to niewygodne, ale ja uważam, że to zaleta naszej szkoły. Pozdrawiam wszystkich, którym udało się tu uczyć i tych, którym się nie udało. :laughing:

 
DeeDe
Piszczałka bojałka

729

2004-10-25 14:15:35

Gucio:

Mówią, że co małe to piękne - a Szóstka to nasza najmniejsza szkoła i szkoda by jej było, bo jest naprawdę OK. Chodzę teraz do VI kl, więc mam nadzieję, że uda mi się skończyć tu podstawówkę. Współczuję wszystkim, którzy biegają do molochów - tam każdy jest taaaaki malutki i anonimowy. U nas w 6 wszyscy wszystkich znają - dla niektórych jest to niewygodne, ale ja uważam, że to zaleta naszej szkoły. Pozdrawiam wszystkich, którym udało się tu uczyć i tych, którym się nie udało. :laughing:

Nie chrzan malutki ok? Ja chodzilam do 7 i tez sie wszyscy znali. Jak pozniej poszlam do LO2, to zastanawialam sie co ja robie w takiej malej szkole. Nie bylo gdzie siasc, na korytarzach tlok, na schodach wieczne przeciskanie sie. Jestem dumna, ze chodzilam do '7' i wole taaaaaakie przestrzenie..

"I'm forever blowing bubbles, pretty bubbles in the air!"
 
Final Fantasy

38

2004-10-25 15:34:03

Co jak co, ale wlał bym żeby jej nie likwidowano. Zresztą jesteśmy już w Uni i myślę, że powinny się znaleźć pieniądze na przebudowę tej szkoły, bo naprawdę szkoła jest fajna i wychowało się tam wiele pokoleń. I tyle chiałem powiedzieć. Pozdrówka. :D

 
Mary
and sinkin' deeper

133

2004-10-26 20:38:32

cloud__strife :

Czy szkoła nr.6 jest naprawde warta likwidacji?

Yyy… znaczy, że to jakieś wyróżnienie?

:twisted: :twisted: :twisted:
 
Dzialkowiec

256

2018-01-04 14:01:23

Telefony do dyrekcji i katechetek szkół podstawowych, z prośbą o nie wysyłanie na orszak 3 króli swoich dzieci do występów, (szkoły organizują poszczególne orszaki królów), aby nie promować religijnych eventów i nie robić "tłumu poparcia" dla występującego radnego Andruszkiewicza, to psikus anonimowych osób, czy polecenie z ratusza?
Jak ktoś zna pedagogów z SP7, SP1, itp proszę podpytać kto dzwonił :)

 
glass Mężczyzna

358

2018-01-04 17:21:03

Co dalej z budynkiem po sp6 są jakieś plany sprzedaż ?dzierżawa?

Myślisz że mam 10 lat?:)
 
Z.J. Mężczyzna

2,845

2018-01-04 23:27:36

[Oryginał: 2018-01-04 17:21:14]

…ale macie problemy :mad:

Zajrzałem ostatnio do szkolnego zeszytu, aby dowiedzieć się co to jest patriotyzm wg obecnego programu nauczania. Było tam wszystko za wyjątkiem tzw. patriotyzmu gospodarczego, na którym Niemcy i Francja zbudowały swoją potęgę gospodarczą.

Zainteresowałem się również w jaki sposób prowadzone są lekcje. Dowiedziałem się od ucznia, że pani głównie mówi, okazjonalnie pokazuje jakieś zdjęcia na tablicy interaktywnej. Tymczasem w sieci jest całe mnóstwo gotowych scenariuszy lekcyjnych, interaktywnych BEZPŁATNYCH! pomocy naukowych w postaci komputerowych animacji i testów. Jeden z przykładów: http://www.scholaris.pl/

Nauczyciele nie przekazują uczniom używanych powszechnie w innych częściach świata skutecznych metod nauczania - np. tabliczkę mnożenia można opanować w 3 minuty:

Wiem, wiem… w ministerialnym programie tego nie ma.

Bardzo słaby jest poziom nauczania języka angielskiego w szkole. To głównie zasługa ministerstwa kładącego nacisk na gramatykę zamiast na naukę porozumiewania się. Tymczasem od pomocy naukowych w języku angielskim internet się wręcz ugina.

W klasach zdarzają się dzieci "nieprzystosowane" do nauki w grupie. Przeszkadzają na lekcji skutecznie uniemożliwiając nauczycielowi prowadzenie lekcji.
"Za moich czasów" taki problem był rozwiązywany na miejscu przy pomocy drewnianej linijki na dupie krnąbrnego dzieciaka. Jeżeli poskarżył się ojcu, ten jeszcze poprawił.
Dziś nauczyciel boi się takich uczniów dotknąć.

Polak ma nauczyć się tylko tyle, aby zrozumieć proste polecenia w fabryce "u Niemca". Nic więcej umieć nie musi. Takie odnoszę wrażenie.

To są prawdziwe problemy naszego szkolnictwa, a nie jakieś współczesne wydania "pochodów pierwszomajowych".

[Dodano: 2018-01-04 23:27:36]

Jeszcze jedno. Ze zdumieniem stwierdziłem, że uczniowie mają dwie lekcje religii w tygodniu, a jedną informatyki. Najwidoczniej ministerstwo zakłada, że potrzeba nam więcej teologów niż specjalistów IT.

 
leptoptelis Mężczyzna

72

2018-01-06 16:26:58

Szkoły w kontekście budżetu obywatelskiego. Często w projektach tego budżetu pojawiają się różne projenty szkolne. I bardzo często mocno nieprzemyślane. Moje dziecko chodzi do SP Nr7. I na tym przykładzie widzę jak to się w giżyckim wydaniu robi. Ktoś rzuci pomysł im bardzie j kosmiczny tym lepirj potem robymy agitację i realizujemy. Tak było jakieś kilka lat temu z boiskiem do koszykówku przy SP7. Zrobiono na jednym ze szkolnych boisko (trawiaste! Tak to nie zart). Postawiono kosze zrobiono nawet widownię z ławeczkami. Wydano na to kilkanaście tysięcy i koniec. Nikt nigdy chyba na tym boisku nie zagrał, bo się na tym zwyczajnie grać w koszykówkę nie da, a pieniądze poszły. Kolejny fenomenalny projekt: obserwatorium astronomiczne. Znowu wydano kilkadziesiąt tysięcy złotych. We wrześniu postawiono na szkole kopułę i na tym koniec. Nic się nie dzieje. Poza tym przygody z astronomią nie zaczyna się od budowy komputerowo sterowanego obserwatorium, gdzie obserwacje polegają na oglądaniu na monitorze komputera obrazu z teleskopu który gdzieś tam jest. To jak lizanie lodów przez szybę. Potem uczeń korzystający z czegoś tekiego jak stanie pod rozgwieżdżonym niebem nie będzie potrafił znaleźć nawet Wielkiej Niedźwiedzicy. Poza tym po co obserwatorium astronomiszne szkole, która nie ma nawet wyposażonej w podstawowe narzędzia sali do techniki. Jak córce na zajęciach ma być potrzebny młotek, czy cążki do przecięcia drutu, to musi przynosić z domu, bo przecież w szkole nie ma. Od siódmej klasy wchodzą nowe przedmioty. Będzie chemia, fizyka, biologia, geografia. Czy szkoła ma. Choć jedną wyposażoną pracownię przedmiotową? Nie ma bo po co szkole pracownie, ale za to jest obserwatorium. Jest wydane z bodżetu obywatelskiego 100 tysięcy zł na imprezy religijne z Orszakiem Trzech Króli na czele. Imprezy religijne (a takimi stricte są te na które przeznaczono te pieniądze) powinny być finansowane ze środków organizacji wyznaniowych i organizowanych przez nie na ten cel zbiórek. Podciąganie tego pod "kulturę" jest w moim odczuciu nadużyciem winikającym z checi przypodobania się kościołowie przez lokalne władze. Te sto tysięcy można było przeznaczyć na wyposażenie szkolnych pracowni. Może w tych szkołach, gdzie były do tej pory gimnazja jakieś pracownie są, ale czy dobrze wyposażone nie wiem. W pozostałych jest nędza jakiej świat nie widział. Poza ławkami tablicami i planszami na ścianach nie ma praktycznie nic. Casami laptop i projektor i to wszystko. Ja chodziłem do podstawówki na przełomie lat 70/80. W pracowni do fizyki było mnóstwo maszyn przekrojów modeli, urządzeń. W pracowni chemicznej prawdziwe laboratorium. Pracownia biologiczna z mnóstwem eksponatów, mikroskopami, preparatami. Pracownia geograficzna z mapami całego świata (mieliśmy nawet ogródek geograficzny z makietą gór i stacją meteo). Pracownie do ZPT (technika), w której były wszystkie narzędzia i pracownia do muzyki z instrumentami. TAk były wyposażone kiedyś szkoły. Za głębokiej komuny. Jakby ktoś miał wątpliwości niech zapyta obecnego wiceburmistrza. On chodził do tej szkoły (SP4) więc na pewno pamięta i potwierdzi, że nie zmyślam.

 
Z.J. Mężczyzna

2,845

2018-01-06 18:50:35

leptoptelis:

Ja chodziłem do podstawówki na przełomie lat 70/80. W pracowni do fizyki było mnóstwo maszyn przekrojów modeli, urządzeń. W pracowni chemicznej prawdziwe laboratorium. Pracownia biologiczna z mnóstwem eksponatów, mikroskopami, preparatami. Pracownia geograficzna z mapami całego świata (mieliśmy nawet ogródek geograficzny z makietą gór i stacją meteo). Pracownie do ZPT (technika), w której były wszystkie narzędzia i pracownia do muzyki z instrumentami. TAk były wyposażone kiedyś szkoły. Za głębokiej komuny. Jakby ktoś miał wątpliwości niech zapyta obecnego wiceburmistrza. On chodził do tej szkoły (SP4) więc na pewno pamięta i potwierdzi, że nie zmyślam.

Zgadza się. Poza tym za wspomnianej komuny z korepetycji korzystali jedynie uczniowie, którzy mieli duże problemy w nauce. Pozostali czerpali wiedzę wyłącznie z zajęć lekcyjnych. Dziś w dobie internetu, w którym można znaleźć wszystko na każdy temat korepetycje czy dodatkowe lekcje np. angielskiego są niemal powszechne.

Zwolennicy spiskowych teorii twierdzą, że Polak ma być wyłącznie tanią siłą roboczą - niczym więcej… a emerytury nie powinien dożyć, bo stanowiłby zbyt duże obciążenie systemu. Marnowanie pieniędzy podatnika na pierdoły doskonale wpisuje się w te teorie. Politycy kształcą swoje dzieci poza Polską, ci na niższych stołkach w wielkich miastach, gdzie jest wybór. Jeszcze ze dwa pokolenia i będziemy mieli system kastowy jak w Indiach. :clap:

Kształceni w ten sposób ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć, ani wyciągać wniosków. Cieszą się jak dzieci z kosztownych "igrzysk" dla gawiedzi, a sprytni politycy doskonale to wykorzystują. Najwyższy czas uczyć dzieci chińskiego. :ok: