Przejdź do strony: , 1 ... 59, 60, 61 [62Następna

Ankieta
Czy w mieście potrzebne są ścieżki rowerowe?
tak 88% [155]
nie 10% [17]
nie mam zdania 3% [5]
Głosów: 177

Ścieżki rowerowe? A po co?

Autor Wiadomość
Z.J. Mężczyzna

2,416

2017-07-27 23:31:52

Jakie to proste? Dajcie już spokój z tymi urzędniczymi przepychankami, bo zamiast znaku następnym razem postawią jakieś zasieki, albo co gorsza jakieś barierki i tfu! …kosztowne granitowe chodniczki za kilkaset tysięcy.

 
Zakrza Mężczyzna

4,662

2017-07-28 23:29:32

Z.J.:

Zakrza:

Tam zapłaciliśmy i tu będziemy płacić, zamiast od razu zdecydować się na ścieżkę przy Niegocinie :bash:

Gdyby się zdecydowano - płakałbyś, że miasto inwestuje na nieswoim terenie. Ścieżka jest własnością PLK. Tam było przed wojną drugie torowisko.

Skąd. Jeżeli jest to społecznie oczekiwane i akceptowane to nie ma dla mnie problemu.
Czy ktoś ma pretensje że za pieniądze miejskie są organizowane imprezy w Lesie Miejskim leżącym na terenie Gminy Giżycko?

Z.J.:

Zostaw to. Co Ci przeszkadza ten znak? Nie możesz go ominąć? … a urzędnicy niech się zajmą błotnistymi ulicami, zamiast marnować swoją energię na bzdury.

Wiesz o planach modernizacji trasy kolejowej biegnącej przez Giżycko. Naprawdę wierzysz że ta ścieżka się uchowa po tej modernizacji?
Ja nie mam złudzeń, że po modernizacji trasy kolejowej ścieżka ta zostanie zlikwidowana ostatecznie. Póki co nasi włodarze gaszą pożary, ale prawdziwy problem będzie jak to nastąpi. A potem płacz, lament, rozkładanie rąk…

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
Z.J. Mężczyzna

2,416

2017-07-29 01:04:21

Zakrza:

Z.J.:

Zakrza:

Tam zapłaciliśmy i tu będziemy płacić, zamiast od razu zdecydować się na ścieżkę przy Niegocinie :bash:

Gdyby się zdecydowano - płakałbyś, że miasto inwestuje na nieswoim terenie. Ścieżka jest własnością PLK. Tam było przed wojną drugie torowisko.

Skąd. Jeżeli jest to społecznie oczekiwane i akceptowane to nie ma dla mnie problemu.

…patrz lamenty nad rozbudową miejskiego basenu. Jak mawia młodzież - zaorałeś się sam. :clap:

 
Zakrza Mężczyzna

4,662

2017-07-29 11:32:27

Gdzie się zaorałem? :shock:

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
wodnik szuwarek

969

2017-07-30 07:05:06

Od razu trzeba się brać za budowę kładki do Wilkas, Bogaczewa i Rydzewa. Nie ma co się rozdrabniać :) Giżycko, póki co staje się mazurskim Mielnem czy Krupówkami, z taką megakładką moglibyśmy być mazurskim Dubajem. A na poważnie, to niepokoi mnie brak spójności w kształtowaniu marki i wizerunku Giżycka. Co komu przyjdzie do głowy, to już leci inwestycja. Zmienia się ekipa, zmieniają priorytety. Rozumiem potrzebę oparcia się na turystach, a raczej na ich portfelach, ale na jakich? Na uciążliwych szkodnikach? I nie szkodzi, że chleją, hałasują, demolują, rozrabiają, ćpają i cholera wie co jeszcze. Mamy się cieszyć, że zostawiają pieniądze i rodzimy przedsiębiorca będzie miał dochód? To tak jakby kazać cieszyć się rodzinie domowego brutala,imprezowicza. Co z tego, że żona jest bita, poniewierana, prześladowana… ale Pan i Władca daje jej środki na utrzymanie! Bez niego nie poradziłaby sobie… Taka mała dygresja...

Precz z (forumową) komuną!
 
Z.J. Mężczyzna

2,416

2017-07-30 10:50:12

wodnik szuwarek:

Rozumiem potrzebę oparcia się na turystach, a raczej na ich portfelach, ale na jakich? Na uciążliwych szkodnikach? I nie szkodzi, że chleją, hałasują, demolują, rozrabiają, ćpają i cholera wie co jeszcze. Mamy się cieszyć, że zostawiają pieniądze i rodzimy przedsiębiorca będzie miał dochód?

Moim zdaniem zbyt wielu ludzi niestety nie rozumie podstawowych zasad funkcjonowania gospodarki.

Zadanie domowe: Trzy kategorie turystów odwiedzających Giżycko.

1. Wodniak. Czarteruje jacht w firmie zarejestrowanej poza Giżyckiem, robi zakupy w Biedabronce lub Lidlu (najbliższych supermarketach od Ekomariny - można pójść pieszo), wypływa w rejs i widzimy go ponownie gdy pakuje się do domu.

2. Turystę wynajmującego apartament (po staremu mieszkanie), hotelowy pokój lub domek od osoby mieszkającej lub firmy zarejestrowanej poza Giżyckiem. Stołuje się w hotelowej lub miejscowej restauracji

3. Turystka lub mieszkaniec pobliskiej miejscowości odwiedzający Giżycko przy okazji koncertu "gwiazdy" lub innego rodzaju imprezy masowej - często bezpłatnej lub płatnej dla organizatora zarejestrowanego poza Giżyckiem.

Ile pieniędzy do naszego budżetu trafia od każdej z tych osób? Pewnie nikt poza pracownikami ratuszowej księgowości nie potrafiłby tego wyliczyć nawet w przybliżeniu.

Wyjaśniam. Głównym składnikiem podatkowych wpływów do budżetu miasta są wpływy z PIT/CIT w dalszej kolejności z podatku od nieruchomości.

Jeżeli firma zarejestrowana jest poza miastem i nie posiada tu nieruchomości - pieniądze zostawione w niej przez turystę niemal w całości trafiają do budżetu gminy macierzystej (czyli wypływają z miasta)

Jeżeli firma zarejestrowana zarejestrowana jest poza miastem, ale posiada nieruchomości lub ją dzierżawi - podatki od zysków trafiają do budżetu innej gminy, na miejscu zostają opłaty za nieruchomość

Jeżeli firma jest zarejestrowana w gminie miejskiej Giżycko - pieniądze zostają na miejscu.

Są jeszcze wpływy pośrednie występujące wtedy, gdy firma zamiejscowa zamawia produkty/usługi w firmie miejscowej.

Jak zwiększyć wpływy do budżetu?
1. Działania urzędników powinny być nakierowane na to, aby motywować przedsiębiorców do rejestracji firm działających w gminie miejskiej (niekoniecznie tu działające).
Warto połączyć gminę miejską i wiejską, gdyż wielu przedsiębiorców działających w mieście rozlicza podatki w gminie wiejskiej.

2. Inwestycje pozwalające na rozwój firm zarejestrowanych w Giżycku i najbliższych okolicach.

3. Inwestycje służące mieszkańcom, bo to oni (nawet jeśli pracują w "obcych" firmach) wspomagają nasz wspólny budżet swoimi "pitami". Trudno się dziwić młodym ludziom wyprowadzającym się z miasta w sytuacji, gdy nie ma tu żadnego miejskiego żłobka, placówki szkolne są zaniedbane, tzw. służba zdrowia kuleje (ostatnio nawet ludzie w wieku przedemerytalnym z tego powodu rozważają "emigrację" do większego miasta) itp.

4. Stworzyć warunki do osiedlania się w naszym mieście (nawet tylko formalnie) ludzi wpływowych i/lub dobrze zarabiających - również na emeryturze (mamy wielu mundurowych emerytów, dzięki czemu notujemy większe wpływy niż miejscowości bez wojska). Kto zarabia w Polsce najwięcej? Górnicy, specjaliści IT, lekarze. Na górnictwo szans nie mamy… ale możemy zabiegać o górniczych emerytów. Młodych lekarzy w Giżycku jak na lekarstwo. W sektorze IT tkwi spory potencjał…

Przykładowo od nowego roku szkolnego w programie szkół podstawowych pojawi się programowanie. Już dawno powinniśmy myśleć w jaki sposób zatrudnić wysokiej klasy specjalistów do nauki naszych dzieci w tym zakresie. W międzyczasie stwarzać warunki do tego, aby ci, których za nasze pieniądze wykształcimy na specjalistów nie uciekali z miasta. Pracownik IT w wielu przypadkach może pracować zdalnie - zarabiać w UK, wydawać i płacić podatki w Giżycku.

Nie chce mi się pisać dalej…

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,220

2017-07-30 12:02:18

Wypowiedź Wodnika Szuwarka sformułowana jest dość ostrym językiem, ale moim zdaniem trafia w sedno problemu. Czasem odnoszę wrażenie, że zupełnie nas nie obchodzi, kto przyjeżdża do Giżycka, ważne jest jedno: jest to ktoś, kto ma przewód pokarmowy (a ma każdy), lubi "mocne" wrażenia (eventy plus alkohol).
Zaproponowana przez Z.J. typologia przyjeżdżających do nas "turystów" w zasadzie potwierdza, uszczegóławia diagnozę Wodnika Szuwarka.
Podążamy najgorszą z możliwych dróg, jakimi podążały inne regiony o potencjale turystycznym. Symbolem tego są giżyckie dwie kładki.
Nie widzę też najmniejszych oznak, abyśmy o  jakimś kierunku rozwoju myśleli. Kiedyś jak kometa przemknęła przez Mazury, Giżycko idea turystyki łagodnej (soft), niedawno odbyły się warsztaty na temat turystyki kulturowej. Dr Hannah Waadle obroniła niedawno fascynującą pracę doktorską na University od Manchester o turystyce na Mazurach, przede wszystkim o tym, co turystyka "robi" z mieszkańcami Sztynortu o okolic i co oni "robią" z turystyką.
Czy widać jakieś ślady tego myślenia, nawet przez jego świadome odrzucenie? Nie, nie widać. Czy widać jakieś próby nadania naszego miastu wizerunku, które by je sympatycznie odróżniało, wyróżniało? Nie widać. To wszystko nie znaczy, że wszyscy zwłaszcza w sezonie, ciężko nie pracują. Pracuja: eventy gonią eventy. Nowe porty czynią te, które powstały wczoraj portami starymi. Władze samorządowe dwoją się i troją, by poprawić drogę, sprzyjać powstaniu kolejnego sklepu, remontują kanały, otwierają most dla ruchu wodnego po zmierzchu (wkrótce będą też nocne otwarcia).
Jednak zdarzają się też dobre wiadomości. Na przykład taką wiadomością jest zapowiedź budowy ścieżki rowerowej w pasie drogi do Kętrzyna, do Wron Nowych. Przynajmniej w jednym kierunku będzie można nie tylko bezpiecznie wyjechać z Giżycka rowerem i potem skorzystać już bez przeszkód z przepięknych okolic Dejgun czy Jeziora Dobskiego.

 
Z.J. Mężczyzna

2,416

2017-07-31 00:40:11

fuledzki:

Dr Hannah Waadle obroniła niedawno fascynującą pracę doktorską na University od Manchester o turystyce na Mazurach, przede wszystkim o tym, co turystyka "robi" z mieszkańcami Sztynortu o okolic i co oni "robią" z turystyką.

Możesz rozwinąć ten wątek? Gdzie można tę publikację przeczytać?

Czy to jest ta Pani, która postawiła obok pałacu w Sztynorcie kilkanaście plakatów na stojakach z taniej dykty? Ze sztuką, a nawet pospolitą estetyką ma to niewiele wspólnego. Chyba, że tandetna dykta była nawiązaniem do aktualnego stanu technicznego ruiny pałacu i jego prowizorycznego "zabezpieczenia". :ok:

Mogę Ci kiedyś prywatnie wyjaśnić na czym polega podstawowy problem pałacu i dlaczego nigdy nie zostanie odbudowany.

fuledzki:

Władze samorządowe dwoją się i troją, by poprawić drogę, sprzyjać powstaniu kolejnego sklepu, remontują kanały, otwierają most dla ruchu wodnego po zmierzchu (wkrótce będą też nocne otwarcia).

Po pierwsze - urzędnik w demokracji nie jest żadną władzą. To raczej sługa (od służby społeczeństwu).
Po drugie:
1. Z każdym supermarketem w mieście kilka sklepów się zamyka. Lokale przy ul. Warszawskiej zmieniają dzierżawców jak w kalejdoskopie. Przy pasażu i innych zdawałoby się prestiżowych lokalizacjach od początku wiele lokali jest permanentnie "do wynajęcia". Sklepy "rodzinne", w odróżnieniu od supermarketów najczęściej płacą podatki w naszym mieście. Z tych podatków finansujemy szkoły, przedszkola, uniwersytety 3-go wieku, remonty ulic itp.
2. W XXI wieku wciąż są ulice miejskie o nawierzchni błotnistej/księżycowej i nic nie wróży, aby miało to ulec zmianie.
3. Remont kanału to inwestycja RZGW w Warszawie - nie samorządowa. Żeglarze narzekają na bezmyślny ich zdaniem termin remontu, czas jego trwania i złorzeczą urzędnikom miejskim zamiast urzędnikom ze stołecznego RZGW. Kanał remontuje kilkuosobowa ekipa wyposażona w jedną koparkę na pływającej barce, pracują jak urzędnicy - pn-pt, od 7 do 15-tej - przez co remont trwa rok zamiast kilku miesięcy przed sezonem żeglugowym lub kilku po nim.

fuledzki:

Jednak zdarzają się też dobre wiadomości. Na przykład taką wiadomością jest zapowiedź budowy ścieżki rowerowej w pasie drogi do Kętrzyna, do Wron Nowych. Przynajmniej w jednym kierunku będzie można nie tylko bezpiecznie wyjechać z Giżycka rowerem i potem skorzystać już bez przeszkód z przepięknych okolic Dejgun czy Jeziora Dobskiego.

Akurat w tym miejscu inwestycja potrzebna - jako chodnik dla mieszkańców, ale podobnie jak kładki spacerowe będzie generatorem kosztów, a nie dochodów. Zaś rowerzystom zagwarantuje skuteczne dotlenienie spalinami z ruchliwej szosy wojewódzkiej.

Ze słynnego Green Velo wybudowanego kosztem ok. 300 milionów złotych korzysta "kilka osób na krzyż". Podobną kwotę kosztować będzie droga S61 z Ostrowi Mazowieckiej do Łomży, której codziennie brakuje setkom tysięcy kierowców. O tym, że drogi ekspresowe sprzyjają rozwojowi regionu nie trzeba przypominać. Obecnie jesteśmy na komunikacyjnej pustyni, dlatego jesteśmy biednym regionem.

 
wodnik szuwarek

969

2017-07-31 21:10:29

Chciałbym doczekać czasów, gdy Mazury będą synonimem turystyki. Turystyki całorocznej, specjalistycznej. Żeglarstwo, wędkarstwo, rowery, birdwatching, survival, turystyka piesza, kondycyjna itp, itd. Czy musimy proponować to samo co wszędzie? Zenka Martyniuka, wesołe miasteczko i pilśniowe tancbudy? Uważam, że rezygnacja z "turysty masowego" z czasem doprowadziłoby do wydłużenia sezonu niemal na cały rok i powstania prawdziwie atrakcyjnego turystycznie regionu. Nawet w skali europejskiej. Mieszkańcom metropolii nie potrzeba betonu, marketów i dyskotek, a tego, czego nie mają na co dzień. Dlaczego gdy na wyszukiwarkę google wrzucam hasło "wyprawy wędkarskie" to w pierwszej kolejności wyskakuje Skandynawia? Mazur nie ma, bo…"Panie, tu nie ma ryb"  ;)

Precz z (forumową) komuną!
 
Zakrza Mężczyzna

4,662

2017-07-31 21:53:56

To na co czekasz?
Zakładaj biznes i w drogę...

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
atos Mężczyzna
na bocznym torze

2,594

2017-07-31 22:11:45

kolejna interpelacja zakrzy oskarżająca burmistrza będzie zatytułowana:
"Dlaczego w jeziorach nie ma ryb?" :)

pół biedy- wyłożyć się na piasku, cała bieda- na asfalcie
 
Zakrza Mężczyzna

4,662

2017-07-31 22:29:58

atos:

kolejna interpelacja zakrzy oskarżająca burmistrza będzie zatytułowana:
"Dlaczego w jeziorach nie ma ryb?" :)

Kpisz a sprawa jest poważna.
Zarybianie by się przydało, ale potrzebny jest sojusz kilku gmin a nawet działania ponadlokalne w tej kwestii. I po prostu centralne pieniądze.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
Z.J. Mężczyzna

2,416

2017-07-31 22:36:42

wodnik szuwarek:

Chciałbym doczekać czasów, gdy Mazury będą synonimem turystyki. Turystyki całorocznej, specjalistycznej. Żeglarstwo, wędkarstwo, rowery, birdwatching, survival, turystyka piesza, kondycyjna itp, itd.

Wydłużenie sezonu na wrzesień-październik jest trywialnie prosto. Rozwiązaniem jest wędkarstwo. Niestety jeziora są w dzierżawie u "stu różnych dzierżawców" i w jeziorach nie ma wystarczającej ilości ryb. Nawet miejscowi wędkarze wyjeżdżają do Norwegii na dorsza, albo korzystają z łowisk specjalnych (stawów) zamiast łowić w jeziorach.

Niestety nasze jeziora są coraz brudniejsze. W Ekomarinie nikt nie reaguje na plamę oleju o wielkości kilku arów, w sobotnie popołudnie nawet straż pożarna "wypina się" na zgłaszającego. Cytat z pewnego forum:

osobiście zawiodłem się na "służbach" kilka tygodni temu w "eko marinie":
Wpływam do portu, cumuję, wychodzę na keję i czuć smród ropy. Po momencie moja łódź stoi w tęczowych kolorach ropy. Zlokalizowałem hausbota z którego dochodziło do wycieku. Zgłaszam zaistniałą sytuację w bosmanacie -reakcja chłopca na hulajnodze marna (ale i tak najlepsza ze wszystkich). Plama ropy na połowę "eko mariny". Własciciel w/w hausbota widząc że nie odpuszczam, pyta bosmana -…bo jak nie przestanie wyciekać to będę musiał wyciągnąć barkę dźwigiem na brzeg…, odpowiedź bosmana -…ale teraz jest sobota po południu i nikt tego nie jest w stanie zrobić…
Właściciel statku w sumie, zdygał i wypłyną z portu, jak mówił -zobaczę na jeziorze czy nadal dochodzi do wycieku…

Dobra, facet popłyną, plama ropy została i nikt nie robi sobie z tego problemu.
Dzwonię na straż pożarną (w porcie stoi ich rib) -pani na dyżurce stwierdza -… wie pan, jest już sobota po południu i nic się nie da zrobić.
Naświetlam pani jeszcze raz że w porcie jest plama ropy na kilka arów a facet statek z którego dochodzi do wycieku odpłyną być może między wyspy na Kisajnie i tam w spokoju będzie sprawdzał swój wyciek. Kobieta mówi -… to wie pan co, to ja wyślę kogoś na kontrolę do portu.

 
KLON Kobieta
hardcore crust

1,898

2017-08-01 23:32:18

Z.J.:

Zostawcie w spokoju ten znak i tą ścieżkę, bo naprawdę ktoś ją zamknie, albo zaora.

1. Od przejazdu kolejowego przy LOKu aż do Wilkas nie ma oficjalnego przejścia przez tory.

Oficjalnie nie ma ale nie przeszkadzało to "miastu" podczas inwestycji z betonowaniem wzgórza dostawić kolejnej latarni przy nielegalnym przejściu/ścieżce przez tory w stronę brzegu jeziora.

Z.J.:

2. Most kolejowy nad kanałem Wilkaskim nie spełnia żadnych współczesnych norm dla przejść dla pieszych. Chodnik powinien być oddzielony barierą od torowiska. Dlatego oficjalnie nie może być tam żadnego przejścia.

Nie może i nigdy nie było ale przejście na moście w Giżycku choć ma barierki także nie jest "profesjonalne" :-)
I nie zmienia to faktu, że od swych początków jest to droga pieszo/rowerowa a od kilku lat także poruszają się tam motory :-)

Z.J.:

3. Jeżeli ktoś pojedzie ścieżką i dojedzie nią aż do Wilkas, a na moście cokolwiek mu się stanie - np. zostanie potrącony przez pociąg - to odpowiedzialnym będzie urzędnik z PLK.

Dlatego właśnie ów urzędnik postawił ten znak, aby chronić swoje cztery litery. Oficjalnie nikt nie powinien tamtędy chodzić, ale również NIKT tego nie ma zamiaru kontrolować. To jest tzw. urzędniczy "dupochron" jakich wiele w Polsce - nic ponadto.

100% prawda :-)

Z.J.:

Profesjonalna ścieżka rowerowa i chodnik spacerowy jest na bulwarze św. Brunona.

Nie przesadzajmy chodnik spacerowy może i tak (choć jak by tak było biegacze i spacerowicze nie zajmowali by drogi rowerowej) ale "ścieżka" nie jest profesjonalna :-)

Z.J.:

Ścieżka wzdłuż brzegu jeziora, nawet jeżeli są na niej kałuże ma swój urok właśnie dlatego, że nie jest wybetonowana, nie ma żadnych żółtych barierek. Jest dzika.

Osobiście nie chciałbym, aby tam cokolwiek poprawiano, a znak zakazu też mi się podoba - mniej ludzi będzie z niej korzystać.

Jeżeli będziecie próbować ten znak usunąć - należy zacząć od remontu mostu kolejowego. Wcześniej nie ma na to szans. Raczej postawią tam płot (w którym natychmiast pojawi się dziura) i tyle będziemy mieli z Twojego szumu wokół tej sprawy. :ok:

Znaków już nie ma. Poprawić kilka tematów można. By było minimum bezpieczeństwa trzeba dbać o most nad kanałem obok wzgórza Brunona i co pewien czas załatać dziury robione przez bobry.

Całe zamieszanie ze znakami powstało bo PLK oszczędzają. Oszczędzają w tym przypadku na koszeniu tego odcinka ścieżki i naprawach tego małego mostka. W okresie letnim tego koszenia trochę jest a gdy uzna się, że ten "szlak techniczny" jest niepotrzebny nie trzeba będzie kosić itd. Warto pamiętać, że nie cały teren tam jest PLK. Miasto też ma swój skrawek ten obok wzgórza :-) i pewnie to jest ważny argument by utrzymać ten szlak :-)

Osobiście czekam co tam w ratuszu wymyślą w tym temacie. Pewne deklaracje już padły, wystarczy więc czekać :-) Most na Kanale Niegocińskim to gruba inwestycja ale dla tego szlaku kluczowa :-) Może wojsko zrobi tam pierwszy most na próbę :-)

No i oczywiście i tak wszystko przeminie jak PKP/PLK ruszy z kopyta z robotami gdy UE zagrozi zablokowaniem funduszy :-) Wtedy nawet przydu...… wiceministra od infrastruktury nic w tej materii nie załatwi dla miasta i mieszkańców :-)

Nie lubię melisy. Uspokaja mnie wkurzanie innych.

Przejdź do strony: , 1 ... 59, 60, 61 [62Następna