Przejdź do strony: , 1 ... 61, 62, 63 [64Następna

Ankieta
Czy w mieście potrzebne są ścieżki rowerowe?
tak 88% [155]
nie 10% [17]
nie mam zdania 3% [5]
Głosów: 177

Ścieżki rowerowe? A po co?

Autor Wiadomość
KLON Kobieta
hardcore crust

1,925

2017-09-03 13:19:41

Zakrza:

fuledzki:

Uważam, że ścieżki rowerowe są niemal tak samo ważne jak inne kwestie. Mało tego są z tymi innymi kwestiami mocno powiązane. Ścieżki rowerowe, a przede wszystkim codzienne z nich korzystanie przez mieszkańców to więcej zdrowia, a więc też mniej potrzeby korzystania z opieki zdrowotnej. Więcej rowerów, to być może w wielu rodzinach rezygnacja z jednego z posiadanych dwóch czy trzech samochodów, a przynajmniej nie korzystanie z nich ponad konieczność. Tak, tak, w wielu rodzinach samochodów jest tyle co członków rodziny i to wcale nie w tych bogatych rodzinach. Mniej samochodów to więcej miejsc na parkingach.
Pomijam już takie "drobiazg" jak bezpieczeństwo na drogach - mniej śmiertelnych wypadków z udziałem rowerzystów, jak atrakcyjność Giżycka jako punktu startowego i końcowego dla rowerzystów różnej maści.
Zakrza, podziwiam, za upór w kwestii rowerowych ścieżek!

Ścieżki rowerowe, ciągi pieszo-rowerowe są szansą by zachęcić mieszkańców do pozostawiania samochodów przy domach, przynajmniej w pogodne dni w sezonie.
Dzięki przemyślanym zachętom(np. dodatki dla urzędników którzy przyjadą do pracy rowerem) czy właśnie sieci tras umożliwiających legalna jazdę rowerem po chodnikach jest szansa na ograniczenie korków w mieście.

Doświadczenie życiowe mówi mi nie idźmy ta drogą. Nie pozwólmy samorządowcom na ich durne pomysły z budową "ścieżek rowerowych" i wytyczaniem tras na chodnikach. To po prostu nie działa.
Jazda rowerem po drodze publicznej działała przez cały PRL i jeszcze kilka lat po nim i nie było problemu w takich pipidówkach jak Giżycko.

Na większość wpisów twarz się mi niestety uśmiecha bo piszą je rowerzyści niepraktykujący albo jak to pięknie Z.J. ujął rezydenci innych miast.

Wykluczenie rowerzystów z ruchu drogowego i wypchanie ich na "ścieżki" i chodniki służy tylko kierowcom samochodów.(polecam poczytać kilka pierwszych stron tego wątku na OFG, jest się z czego pośmiać) To generuje wypadki a nie uczy życzliwości jak to wspomniał radny Bogdatowicz, który a owszem czasem jeździ rowerem i po drogach publicznych ale nie ma problemu by biegać po drodze rowerowej na ul. Św.Brunona (co jest tam plagą i zwyczajnie wywołuje zrozumiałą agresję rowerzystów do tych pseudo sportowców).

Wypadków pieszy -rowerzysta na chodnikach w 99% nikt nie zgłasza więc statystyk nie znajdziemy.Tu poszkodowani są piesi i znam to z autopsji. Wypadki rowerzysta-samochód bywają i śmiertelne tylko, że 99% to sytuacje gdy rowerzysta jadąc nielegalnie rowerem po chodniku wjeżdża na przejście dla pieszych i zostaje najechany przez samochód lub jak w ostatnim śmiertelnym przypadku w mieście przez traktor (jako świadek takiego wypadku obok poczty wiem ile dziecko na rowerze przelatuje metrów nad samochodem).
Więc widać wyraźnie, że jazda po chodniku to zło.
Oczywiście Giżycko zmusza do łamania przepisów, bo nie da rady sensownie przemieścić się z punktu A do B i nie jechać po chodniku lub pod prąd. Tylko jest różnica między rowerzystą, który zna prawo i świadomie je łamie bo jest głupie i jedzie po chodniku bo inaczej się nie da a rowerzystą, który jedzie po chodniku bo można i najeżdża na pieszych lub ginie na pasach bo nie wiedział, że pasy to nie chodnik.

Jeżeli chodzi o temat mieszkańcy i ruch samochodowy. Wiem, że mieszkańcy i ich samochody nie są problemem w mieście. Mieszkańców ubywa to i samochodów coraz mniej. Problemem są przyjezdni i ich samochody. Dlatego też podoba mi się pomysł płatnych parkingów w mieście np. w promieniu 1 km od UM. Z zastrzeżeniem jednej godziny bez opłaty dla przyjezdnych i darmowym parkowaniem dla mieszkańców zameldowanych w mieście na podstawie "Karty giżycczanina".
Do Fuledzkiego i tematu obsługi rezydentów. To nie żaden wstyd to jest pomysł na zysk dla miasta. Niech przyjezdni nawet zza miedzy czyli gminy wiejskiej płaca za korzystanie z infrastruktury takiej jak parkingi. Gwarantuję, że roczne opłaty za parkowanie (powyżej godziny stawka krajowa uśredniona) na Pl.Piłsudskiego (podobno marszałka :-) ) przyniosłoby zysk dla miasta, który pozwoliłby na prowizoryczne pokrycie asfaltem tego miejsca a co za tym idzie powstaniem atrakcyjnego dla mieszkańców miejsca.
Prosta zasada nie mieszkasz w Giżycku płać lub przyjedź rowerem :-)
Mieszkańcy miasta nie potrzebują tresury, są u siebie więc darujmy sobie wypychanie ich na chodniki i to rowerami.

Nie lubię melisy. Uspokaja mnie wkurzanie innych.
 
fuledzki
wojciech łukowski

1,263

2017-09-03 17:28:43

Już właściwie wyczerpałem się w tej dyskusji. Dodam jednak jeszcze, że nie chodzi mi o wpychanie na siłę ścieżek rowerowych kogokolwiek. Chodzi o to, aby mieszkańcy Giżycka zmieniali swoje zachowania komunikacyjne, składające się z  elementów: chodzenia, jazdy rowerem, jazdy skuterem, jazdy motocyklem, jazdy samochodem, autobusem etc. I nie chodzi mi o zmianę dla zmiany, sztukę dla sztuki. Chodzi o mniej spalin, o więcej przestrzeni, o więcej zdrowia, o szybkie i sprawne przemieszczanie się. Pewne rzeczy można zrobić niemal od zaraz - jak strefy płatnego parkowania. Uzyskane środki mogłyby zaś mieć też charakter funduszu celowego i iść na kształtowanie preferowanych zachowań komunikacyjnych, poprawę bezpieczeństwa, tworzenie parkingów rowerowych .
Warto też zobaczyć, że zachowania komunikacyjne są różne dla różnych grup wiekowych, są też zróżnicowane zależnie od dzielnicy, w której ktoś mieszka. I tak mogę przypuszczać, że np. mieszkaniec Wyspy Giżyckiej bez większego zastanowienia wsiądzie do auta, gdy ma się dostać na stały ląd. Bo gdy zamknięty będzie most, będzie musiał jechać obwodówką, co do przyjemności nie należy.
Moim zdaniem nie da się od razu zrobić wszystkiego (niezbyt odkrywcza teza), też nigdy nie wiadomo, jak zadziałają takie czy inne rozwiązania.

 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

4,769

2017-09-04 08:43:33

[Oryginał: 2017-09-04 08:25:01]

Z.J.:

Zakrza:

Z.J.:

Profesjonalna opieka zdrowotna. Też pisałem. W zamian za (tak czy inaczej wypłacane) dotacje przejmować po kawałku od powiatu działkę obok szpitala i dążyć do wybudowania tam ośrodka miejskiego albo w porozumieniu kilku gmin - bez oglądania się na urzędników powiatowych.

Nie lubię plotek, ale wieść gminna niesie, że szefowa powiatowego szpitala rzekomo pobiera miesięcznie wynagrodzenie w wysokości ok.40.000zł, co widocznie przyczynia się do powiększania jego zadłużenia, bo ten podobno stale rośnie zamiast maleć. Żeby nie było - niech zarabia i milion, ale wyciągając szpital na prostą, a nie zadłużając go bardziej niż był.
Jeżeli to prawda to jest niemal pewne, że długo w ten sposób funkcjonować nie będzie i zostaniemy bez szpitala w ogóle. Dopisz do tego giżyckich lekarzy, którzy przejdą na emeryturę, a młodych jak na lekarstwo i mamy gotową prognozę "tragedii zdrowotnej" za kilka-kilkanaście lat. Jeżeli gdzieś się pomyliłem - proszę o sprostowanie.

Na parę rzeczy które wyżej wymieniłeś samorząd ma wpływ. Na parę nie ma żadnych.

Na co konkretni nie ma wpływu?

Oczekujesz profesjonalnej opieki medycznej - na to są potrzebne środki z Budżetu Państwa. Nie wyobrażam sobie by samorząd finansował bieżące utrzymanie. Nawet Starosta Drzażdżewski przed tym przestrzegał. Ale prawdą jest że samorząd może pomalutku działać w zakresie infrastruktury i działa - Rada Miejska uchwalała pomoc dla powiatu na zakup sprzętu medycznego. Oczywiście to kropla w morzu potrzeb.

[Dodano: 2017-09-04 08:43:33]

KLON:

Doświadczenie życiowe mówi mi nie idźmy ta drogą. Nie pozwólmy samorządowcom na ich durne pomysły z budową "ścieżek rowerowych" i wytyczaniem tras na chodnikach. To po prostu nie działa.

Czy możemy przyjąć że mamy w tym temacie wyraźnie zarysowany protokół rozbieżności :-)
Twój głos jest potrzebny, ale jeszcze bardziej byłyby twoje działania.
Czy mogłabyś wysłać jakieś pismo w tej sprawie do jakiegoś urzędu?
Bo tutaj tylko bezproduktywnie się kłócimy.

KLON:

Oczywiście Giżycko zmusza do łamania przepisów, bo nie da rady sensownie przemieścić się z punktu A do B i nie jechać po chodniku lub pod prąd. Tylko jest różnica między rowerzystą, który zna prawo i świadomie je łamie bo jest głupie i jedzie po chodniku bo inaczej się nie da a rowerzystą, który jedzie po chodniku bo można i najeżdża na pieszych lub ginie na pasach bo nie wiedział, że pasy to nie chodnik.

Braki i błędy w infrastrukturze są bardzo duże. Na Suwalskiej ścieżka i chodnik zostały zrobione mało, że z funkcjonalnymi błędami projektowymi(ścieżka rowerowa po stronie budynków, a nie jezdni) , to jeszcze wykonana przy skrzyżowaniu z ulica Gdańską niezgodnie z projektem budowlanym. I co z tego że zawiadomię służby odpowiedzialne za nadzór takich spraw, skoro i tak nic im nie zrobią.
Trzeba przejąć władzę i wszystko to ponaprawiać.
Obecny Burmistrz nie chce nawet dopuścić ruchu rowerowego po pasażu pomimo faktu że w sezonie jeździ po nim nielegalnie kilkuset rowerzystów dziennie.
Jak władza ma w d… prawo to czemu mieszkańcy mają żyć inaczej.

KLON:

Jeżeli chodzi o temat mieszkańcy i ruch samochodowy. Wiem, że mieszkańcy i ich samochody nie są problemem w mieście. Mieszkańców ubywa to i samochodów coraz mniej. Problemem są przyjezdni i ich samochody. Dlatego też podoba mi się pomysł płatnych parkingów w mieście np. w promieniu 1 km od UM. Z zastrzeżeniem jednej godziny bez opłaty dla przyjezdnych i darmowym parkowaniem dla mieszkańców zameldowanych w mieście na podstawie "Karty giżycczanina".
Do Fuledzkiego i tematu obsługi rezydentów. To nie żaden wstyd to jest pomysł na zysk dla miasta. Niech przyjezdni nawet zza miedzy czyli gminy wiejskiej płaca za korzystanie z infrastruktury takiej jak parkingi. Gwarantuję, że roczne opłaty za parkowanie (powyżej godziny stawka krajowa uśredniona) na Pl.Piłsudskiego (podobno marszałka :-) ) przyniosłoby zysk dla miasta, który pozwoliłby na prowizoryczne pokrycie asfaltem tego miejsca a co za tym idzie powstaniem atrakcyjnego dla mieszkańców miejsca.
Prosta zasada nie mieszkasz w Giżycku płać lub przyjedź rowerem :-)
Mieszkańcy miasta nie potrzebują tresury, są u siebie więc darujmy sobie wypychanie ich na chodniki i to rowerami.

Sporo ciekawych pomysłów. :ok: Kwestia odwagi i wybrania odpowiedniej polityki transportowej by zastosować konkretne propozycje.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
KLON Kobieta
hardcore crust

1,925

2017-09-04 16:28:09

fuledzki:

Chodzi o to, aby mieszkańcy Giżycka zmieniali swoje zachowania komunikacyjne, składające się z  elementów: chodzenia, jazdy rowerem, jazdy skuterem, jazdy motocyklem, jazdy samochodem, autobusem etc. I nie chodzi mi o zmianę dla zmiany, sztukę dla sztuki. Chodzi o mniej spalin, o więcej przestrzeni, o więcej zdrowia, o szybkie i sprawne przemieszczanie się. Pewne rzeczy można zrobić niemal od zaraz - jak strefy płatnego parkowania. Uzyskane środki mogłyby zaś mieć też charakter funduszu celowego i iść na kształtowanie preferowanych zachowań komunikacyjnych, poprawę bezpieczeństwa, tworzenie parkingów rowerowych .
Warto też zobaczyć, że zachowania komunikacyjne są różne dla różnych grup wiekowych, są też zróżnicowane zależnie od dzielnicy, w której ktoś mieszka. I tak mogę przypuszczać, że np. mieszkaniec Wyspy Giżyckiej bez większego zastanowienia wsiądzie do auta, gdy ma się dostać na stały ląd. Bo gdy zamknięty będzie most, będzie musiał jechać obwodówką, co do przyjemności nie należy.
Moim zdaniem nie da się od razu zrobić wszystkiego (niezbyt odkrywcza teza), też nigdy nie wiadomo, jak zadziałają takie czy inne rozwiązania.

To postawmy pytanie. Czy mieszkańcy miasta potrzebują zmiany swoich zachowań komunikacyjnych? Zapewniam, że nie. Niestety Giżycko to miasto powiatowe z wieloma instytucjami i szpitalem największym w szerszym rejonie niż powiat.
To przyjezdni generują ten nadmierny ruch samochodowy i widać to dokładnie także poza sezonem gdy mija się na mieście samochody z obcymi rejestracjami.
Polecam Plac Piłsudskiego (podobno marszałka :-) ) .
Więc dajmy spokój mieszkańcom i ich nie tresujmy tylko gdy chcemy "zawalczyć" o lepsze powietrze trzeba ograniczyć ruch samochodów z zewnątrz. I infrastruktura wcale tu nie jest kluczem bo nawet z Wilkas gdzie jest trakt rowerowy do miasta ludzie jeżdżą samochodami bo jest wygodniej i nie generuje to kosztów innych niż eksploatacyjne. Całe centrum jest zastawione samochodami osób, które przyjechały do pracy z okolicznych miejscowości, pracownicy banków, sklepów zajmują miejsca dla potencjalnych klientów bo nic ich to nie kosztuje. O urzędach nie wspominając :-)

Zakrza:

KLON:

Oczywiście Giżycko zmusza do łamania przepisów, bo nie da rady sensownie przemieścić się z punktu A do B i nie jechać po chodniku lub pod prąd. Tylko jest różnica między rowerzystą, który zna prawo i świadomie je łamie bo jest głupie i jedzie po chodniku bo inaczej się nie da a rowerzystą, który jedzie po chodniku bo można i najeżdża na pieszych lub ginie na pasach bo nie wiedział, że pasy to nie chodnik.

Braki i błędy w infrastrukturze są bardzo duże. Na Suwalskiej ścieżka i chodnik zostały zrobione mało, że z funkcjonalnymi błędami projektowymi(ścieżka rowerowa po stronie budynków, a nie jezdni) , to jeszcze wykonana przy skrzyżowaniu z ulica Gdańską niezgodnie z projektem budowlanym. I co z tego że zawiadomię służby odpowiedzialne za nadzór takich spraw, skoro i tak nic im nie zrobią.
Trzeba przejąć władzę i wszystko to ponaprawiać.
Obecny Burmistrz nie chce nawet dopuścić ruchu rowerowego po pasażu pomimo faktu że w sezonie jeździ po nim nielegalnie kilkuset rowerzystów dziennie.
Jak władza ma w d… prawo to czemu mieszkańcy mają żyć inaczej.

Sam przyznajesz, że błędy są duże i że etatowi, nie z wyboru urzędnicy nic z tym nie robią więc na logikę szkoda marnowania kasy. Co do przejęcia władzy. Nie wiem kto za co i po co  :-) Nie znam osób, które by tak po prostu logicznie do takich tematów podchodziły.

Widać, że np. Mirosław Dariusz Drzażdżewski vicestarosta jeździ rowerem czasem do pracy a mieszka poza miastem. Czyli niby osoba odpowiednia bo aktywny rowerzysta a jak powiat realizuje inwestycje drogowe na linii rowerowej widać w mieście choćby pod postacią najwęższej drogi rowerowej na Mazurach na szerokość 3 kostek polbruku obok Wieży Ciśnień.
Jak poszukasz to wyjdzie, że viceburmistrz jeździ nawet w zawodach MTB, sekretarz miasta dla sportu jeździ pod prąd jednokierunkową ulicą do domu, burmistrz też ma rower i kask :-) i ładnie w nich wygląda na zdjęciach czy na trasach w lesie miejskim, przewodniczący RM też lubi założyć lajkrę na uda i wyruszyć rodzinnie na wycieczkę rowerową do gminy wiejskiej z połowicą :-) z dwóch innych radnych też ma rowery :-). Rezydenta warszawskiego z RM członka PiS mało widać w mieście to i nie wiem czy ma rower :-) ale raczej nie referuje głównie ceny paliw na stacjach benzynowych :-)

Wychodzi, że "władza miejska" jeździ na rowerach. Niestety tylko rekreacyjnie stąd nie zrozumieją codziennego użytkownika roweru, który codziennie łamie prawo by 5 minut wcześniej dojechać do pracy. Później trzeba wysłuchiwać właśnie takich bzdur jak ostatnio o zakazie jazdy rowerem po Pasażu portowym. Jakieś brednie o Monciaku w Sopocie (gdzie Monciak a gdzie Pasaż !!!! ) i jako zagrożenie przedstawiać 4 kołowe gokarty na pedały na których miasto co roku zarabia kilkadziesiąt/ kilkanaście (tu nie mam dokładnych ostatnich danych) tysięcy z samego czynszu za wynajem terenu na plaży nie wspominając korzyści z podatków.

Chcesz coś zmienić realnie bez wielkich słów o zmianie władzy ? Jako radny nawet z 4 dodatkowymi podpisami nic nie zmienisz ale sprzedam Ci pomysł. Zbierz trochę podpisów od rowerzystów na Pasażu i przechodniów pod projektem uchwały lub petycją o dopuszczenie tam ruchu rowerów. Wybory wkrótce i nawet Burmistrzowi zmięknie organ jak z 300 osób się poprawnie podpisze pod takim pismem :-) Darmowy medialny szum będzie, bo temat ważki i ludzie zainteresowani :-)
Pomysł gratis :-)

Zakrza:

KLON:

Jeżeli chodzi o temat mieszkańcy i ruch samochodowy. Wiem, że mieszkańcy i ich samochody nie są problemem w mieście. Mieszkańców ubywa to i samochodów coraz mniej. Problemem są przyjezdni i ich samochody. Dlatego też podoba mi się pomysł płatnych parkingów w mieście np. w promieniu 1 km od UM. Z zastrzeżeniem jednej godziny bez opłaty dla przyjezdnych i darmowym parkowaniem dla mieszkańców zameldowanych w mieście na podstawie "Karty giżycczanina".
Do Fuledzkiego i tematu obsługi rezydentów. To nie żaden wstyd to jest pomysł na zysk dla miasta. Niech przyjezdni nawet zza miedzy czyli gminy wiejskiej płaca za korzystanie z infrastruktury takiej jak parkingi. Gwarantuję, że roczne opłaty za parkowanie (powyżej godziny stawka krajowa uśredniona) na Pl.Piłsudskiego (podobno marszałka :-) ) przyniosłoby zysk dla miasta, który pozwoliłby na prowizoryczne pokrycie asfaltem tego miejsca a co za tym idzie powstaniem atrakcyjnego dla mieszkańców miejsca.
Prosta zasada nie mieszkasz w Giżycku płać lub przyjedź rowerem :-)
Mieszkańcy miasta nie potrzebują tresury, są u siebie więc darujmy sobie wypychanie ich na chodniki i to rowerami.

Sporo ciekawych pomysłów. :ok: Kwestia odwagi i wybrania odpowiedniej polityki transportowej by zastosować konkretne propozycje.

Tu nie trzeba polityki tylko rozsądku :-) I dość mrzonek o turystach, zbawcach z armii i projektantach co to nigdy nawet nie byli w Giżycku a projektują tu rozwiązania. Ważny jest mieszkaniec miasta i to mu ma być w Giżycku wygodnie i bezpiecznie. Jak mieszkaniec będzie zadowolony to i przyjezdnym będzie dobrze nawet jak czasem poniosą dodatkowe koszty w związku z pracą czy turystycznym pobytem w mieście.

Nie lubię melisy. Uspokaja mnie wkurzanie innych.
 
Z.J. Mężczyzna

2,538

2017-09-05 00:27:14

[Oryginał: 2017-09-05 00:07:07]

Zakrza:

Oczekujesz profesjonalnej opieki medycznej - na to są potrzebne środki z Budżetu Państwa. Nie wyobrażam sobie by samorząd finansował bieżące utrzymanie.

Zakrza. Jako kandydat na zawodowego polityka nie odrobiłeś lekcji. Sprawdź w jaki sposób jest finansowana bieżąca działalność prywatnych lub samorządowych przychodni, lecznic, klinik, szpitali czy SOR-ów. Każdy podmiot spełniający określone warunki może podpisać kontrakt z NFZ i "podatnik z budżetu państwa" płaci za każdą udokumentowaną usługę wykonaną pacjentowi wg swoich lub rzadziej wg wynegocjowanych warunków.

Jako kandydat na zawodowego polityka powinieneś również zainteresować się jak funkcjonuje opieka zdrowotna w Singapurze - najbardziej efektywna na świecie. W skrócie: część kosztów pokrywa obywatel, część obowiązkowe ubezpieczenie, a część podatnik (kolejność nieprzypadkowa). Niemniej jednak zachęcam do zgłębienia tematu bo to najlepszy system finansowania opieki zdrowotnej na świecie i do takiego jako kraj powinniśmy dążyć.
https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/singapur-ma-najlepsze-i-najtansze-leczenie/

W skrócie: leżąc w szpitalu masz zapewniony podstawowy koszyk usług i leżysz w wieloosobowej sali z telewizorem na żetony i łazienką na korytarzu. Dobrowolnie dopłacając masz to samo, ale leżysz w osobnym pokoju z łazienką, stałym dostępem do internetu i kateringiem "z karty" (oczywiście przygotowanym wg zaleceń dietetyków). Z tych dobrowolnych dopłat finansowane są usługi dla biedniejszej części społeczeństwa i rozbudowa całego systemu.

Idąc w Polsce do jakiegoś specjalisty masz do wyboru: zapisać się prywatnie "na pojutrze", albo "na NFZ" za pół roku. Na podobnych zasadach widziałbym działalność miejskiego ośrodka.

Samorząd zapewniłby dobrze zaprojektowany, funkcjonalny budynek sfinansowany z pozyskanych środków. W tym budynku mogłyby mieć swoje przychodnie prywatne lub samorządowe NZOZ-y (sprawdź sobie co to jest i jak jest finansowane), apteki, gabinety paramedyczne itp.
W budynku byłyby również pokoje pacjentów i ich rodzin (np. odział dziecięcy z pokojami dla dziecka z matką), bezwzględnie płatny parking podziemny. Każdy korzystający z usług medycznych tego ośrodka płaciłby, ale miałby usługę zrealizowaną profesjonalnie i natychmiast. Docelowo sukcesywnie rozbudowywana przychodnia mogłaby świadczyć usługi gościom zza granicy, co stworzyłoby dodatkowo "tzw. miejsca pracy" w mieście i dodatkowe źródła dochodu z zewnątrz.

Posiadacz karty Giżycczanina lub podatnika gmin, które mają w projekcie swój udział miałby szereg zniżek.

Jeżeli komuś coś nie pasuje - obok ma szpital powiatowy - bezpłatny z poziomem usług, komfortem rehabilitacji, jakością kateringu i standardem wyposażenia jaki znamy.

Całość zysków byłaby przeznaczana na rozbudowę ośrodka oraz dofinansowywanie niedochodowych oddziałów, również w szpitalu obok.

Myślę, że jest to do zrealizowania, ale potrzeba do tego współpracy wielu ludzi. Urzędnicy (jak każdy z nas) są leniwi. Dopóki pensja regularnie co miesiąc wpływa na konto, nie będą niczego zmieniać w swoim spokojnym, w miarę dostatnim życiu. Oni mogą się leczyć prywatnie. Mają do tego środki i wypracowane przez lata znajomości.

Zakrza:

Ale prawdą jest że samorząd może pomalutku działać w zakresie infrastruktury i działa - Rada Miejska uchwalała pomoc dla powiatu na zakup sprzętu medycznego. Oczywiście to kropla w morzu potrzeb.

Od czegoś trzeba zacząć. Inwestycja w opiekę zdrowotną w starzejącym się i nie najbiedniejszym społeczeństwie to żyła złota.

Poza tym zgadzam się z KLONem w kwestii rozwiązań komunikacyjnych.

Giżyckie drogi rowerowe w mieście przypominają te warszawskie, nawet wykonane są z tej samej podłej kostki. :smiley_crazy:

Ani piesi ani rowerzyści nie czują się na takim wąskim chodniku komfortowo. Dlaczego chcecie popełniać błędy innych?

[Dodano: 2017-09-05 00:27:14]

Są kraje, gdzie nie ma ścieżek rowerowych, a jednośladów w jednym mieście jest pewnie więcej niż u nas w całym kraju. :music:

 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

4,769

2017-09-05 12:13:41

Z.J.:

Ani piesi ani rowerzyści nie czują się na takim wąskim chodniku komfortowo. Dlaczego chcecie popełniać błędy innych?

Bo miasto na realizację 2 rzędnej potrzeby(poza sezonem trwającym 2 miesiące w roku) w profesjonalnym wymiarze nie ma pieniędzy Profesjonalny wymiar tych ścieżek wiąże się z kompleksową przebudową dróg. Wiele z tych modernizacji już wykonano, marnując szansę na profesjonalne ddr na kilka dekad w naszym mieście. Mamy obecnie pieniądze tylko na prowizorki.

A obecną władzę trzeba pogonić, bo przy doskonałych okazjach by zrobić porządne ścieżki rowerowe marnuje na to szansę. Patrz ciąg pieszo-rowerowy przy ul. Moniuszki koło jednostki. Zamiast wysegregować pasem zieleni ruch rowerowy i pieszy połączono je w dwóch obrzeżach. :bash:

Oczywiście zaraz napiszecie że konsultacje społeczne przy ww. sprawach nie były potrzebne. Nie bronię, dalej wierzcie w cudowne kompetencje kolejnych wybranych włodarzy miasta.
Dla mnie to są to tylko ludzie(w dodatku bezkarni wobec swoich błędów). W związku z tym trzeba na każdym kroku patrzeć im na ręce by nie marnowali miasta.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
Z.J. Mężczyzna

2,538

2017-09-05 13:16:31

Jest takie rosyjskie powiedzenie - czort swoje, pop swoje. :clap:

 
robin Mężczyzna

13

2017-09-14 11:56:23

Tak jak na tym skrzyżowaniu w Wietnamie, jest np. w Kairze. Gdyby w tych krajach, miastach były światła to korki nie dałyby fukncjonować normalnie. Kiedy nie ma świateł, a ludzie zaczynaja myslec to wszystko idzie szybciej  ;)

Przejdź do strony: , 1 ... 61, 62, 63 [64Następna