Cudowne właściwości mazurskiej rzeczywistości

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2011-11-22 15:49:32

CUDOWNE WŁAŚCIWOŚCI MAZURSKIEJ RZECZYWISTOŚCI

W związku ze światowym ogłoszeniem faktu, iż piękny region mazurski jest Czternastym Nowym Cudem Natury, pojawiły się pierwsze znaki na niebie i ziemi, które wymownie zaświadczają o tej wyjątkowej cudowności. Zapewne za sprawą niezgłębionych łask Świętego Brunona w okołomiasteczkowych lasach objawiła się biała sarenka. Myśliwi z Miasteczka natknęli się na nią podczas łowów i patrzyli zachwyceni, jak kroczy w jasnej poświacie poprzez leśne uroczysko; na głowie kwietny ma wianek, w pyszczku zielony badylek, a przed nią bieży boberek, a nad nią lata motylek… Porażeni tą cudowną wizją myśliwi kopnęli się całą gromadą do Sanktuarium Świętego Brunona, aby złożyć mazurskiemu męczennikowi jako wota swoje poroża, i zaprzestali całkowicie polowań na cudowne zwierzaki mazurskie, wykorzystując pozostały im śrut do dokarmiania łabędzi na jeziorze Wojsak (nie szkodzi, że im się śrut pomylił ze śrutą – liczą się intencje).
Do powszechnej celebracji Czternastego Nowego Cudu Natury dołączył także mój przyjaciel Vox Populski, który doznał osobistej iluminacji podczas spaceru pomostami Ekomariny. Kiedy usłyszał rozdzierający serce i duszę krzyk mazurskiej mewy, a po chwili poczuł, iż został namaszczony jej cudownymi odchodami, coś się w nim odmieniło i postanowił uprzątnąć z piwnicy trutkę na szczury, aby one stworzenia boże mogły na równi z jego rodziną uczestniczyć w nadchodzącej wielkimi krokami erze mazurskiej cudowności naturalnej. Jako człowiek uczuciowy, ale też niezwykle praktyczny, Vox Populski postanowił również czynnie poprzeć ideę mazurskiej drzewoterapii, którą na narastającej fali mazurskiej cudowności wymyślili botanicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.* W wyniku ich badań okazało się, że zbawienne dla poprawy samopoczucia i stanu zdrowia skutki czułego obłapiania się z drzewami znali już starożytni Japończycy, którzy przywędrowali na Mazury, aby sprzedawać piły motorowe nieco bardziej zapuszczonym, ale równie starożytnym Galindom. Już wówczas wiedziano, że spacer ostępami sosnowego boru, tudzież odrobina cedrowej wody kolońskiej, uspokaja, obniża ciśnienie i wspomaga układ oddechowy, o ile spacerowicz nie natknie się na wygłodzoną niedźwiedzicę z małymi. W takim przypadku błyskawicznie należało się przemieszczać w kierunku jakowego grądu liściastego, który miał właściwości pobudzające i wzmacniające koncentrację na trasie skutecznej ucieczki. Tak, czy siak, bliskie obcowanie z lasem poprawiało stan zdrowia i układu odpornościowego, a takoż nastrój tych, którzy spacery po Puszczy Galindzkiej przeżyli.
Współczesna, mazurska wersja „forest therapy” ma przyjąć formę powszechnej akcji „Spotkaj drzewo!”, która już od czasu do czasu jest tutaj uprawiana przez kierowców, cudownie zrelaksowanych po zdrowej, mazurskiej maślance. Lokalni postępowcy, pod przywództwem Voxa Populskiego nawróceni na prawdziwą cudowność mazurską, ruszyli już gremialnie z sadzonkami na pobocza dróg, aby zadrzewienia mazurskich alei przywracać do dawnego, tradycyjnego kształtu. Chodzą słuchy, że również miasteczkowi samorządowcy oraz urzędnicy doznali cudownego objawienia i będą teraz intensywnie aplikowali do Unii Europejskiej o środki na zalesianie terenów komunalnych. Nie dość, że poprawi to znacząco stan zdrowia i nastrój mieszkańców Miasteczka, to jeszcze naprawi lokalną ekonomię, za pomocą dynamicznego rozwoju przemysłu drzewnego. Podobno już przygotowywana jest dokumentacja techniczna przystosowania stanowisk portowych w Ekomarinie do cumowania tratew, zaś na zapleczu portu ma powstać ekologiczne osiedle mieszkaniowe w formie wielokondygnacyjnych żeremi, połączonych dwupasmowymi, bezkolizyjnymi kanałami z jeziorem. Takie cuda… Howgh!
* http://www.rp.pl/artykul/82677,757324-Mazury-proponuja-terapie-lasem.html