Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,

Giżycka gwiazda Wielkiej Niedźwiedzicy

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-03-26 00:07:36

GIŻYCKA GWIAZDA WIELKIEJ NIEDŹWIEDZICY

W 1994 r. w klasztorze na Wigrach miałem okazję spotkać się i rozmawiać z Czesławem Miłoszem. Kiedy Noblista dowiedział się skąd jestem, powiedział: "Miałem koleżankę w Giżycku, ale ona już nie żyje". Giżycko jest pełne ludzi o wileńskich korzeniach, więc nie przywiązywałem wówczas do słów Czesława Miłosza większej wagi i rozmowa potoczyła się w innym kierunku. Dokładnie 10 lat później, w 2004 r., nawiązał do tego tematu na łamach "Tygodnia Giżyckiego" Antonii Wojciechowicz, pisząc historię "Kresowej miłości noblisty" do giżycczanki (oczywiście nie z urodzenia) - Jadwigi z Waszkiewiczów Tomaszewicz. W artykule tym stało o miłości, która zakiełkowała na wydziale prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, gdzie studiowała Waszkiewiczówna i Miłosz. O kontakcie między nimi, który został powtórnie nawiązany w latach 80. i o tym, że nie dane było im się spotkać w Giżycku, gdzie Miłosz się wybierał, bowiem pani Jadwiga zmarła w 1989 r., dwa dni przed jego przyjazdem do Polski. Zaledwie parę słów artykułu zostało poświęconych innej wielkiej postaci literackiej, którą naprawdę z Jadwigą Tomaszewicz łączyły więzy wielkiej miłości - Sergiuszowi Piaseckiemu.
Sergiusz Piasecki rozpoczął swoje bujne życie w 1901 r. koło Baranowicz. Już ze szkoły za udział w bójce trafił do więzienia, skąd uciekł do Moskwy, akurat w trakcie wydarzeń rewolucyjnych. Później znajdujemy go w polskiej Dywizji Litewsko-Białoruskiej oraz w obronie Warszawy podczas wojny 1920 r. Następnie wstępuje do polskiego wywiadu, gdzie za szczególne zasługi awansuje do stopnia porucznika. Jednak wywiad płacił niewiele, więc Piasecki dorabiał przemytem, m.in. narkotyków. Z powodu uzależnienia od nich, ale również z powodu konfliktów z przełożonymi i awanturniczych wyczynów, został zwolniony z wojska. Nie mogąc sobie poradzić materialnie, imał się na Wileńszczyźnie rozbojów, za co w 1926 r. osadzono go na 15 lat w więzieniu (sąd doraźny skazał go na śmierć, ale prezydent RP, mając na uwadze wojskowe zasługi Piaseckiego, zmienił wyrok). W więzieniu napisał powieść - "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy", opisującą jego przygody przemytnicze, która zdobyła w Polsce ogromną popularność. Na skutek interwencji ludzi pióra z Melchiorem Wańkowiczem na czele, Piaseckiego ułaskawiono w 1937 r. Do wybuchu wojny obracał się wśród polskich artystów (przyjaźnił się m.in. z Witkacym). W czasie wojny współpracował z ZWZ i AK, dokonując wielu brawurowych akcji na Wileńszczyźnie (za jedną z nich został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczam). Wykonywał też wyroki na kolaborantach (m.in. na Czesławie Ancerewiczu, redaktorze gadzinowego "Gońca Codziennego", odmówił natomiast wykonania wyroku na Józefie Mackiewiczu). W 1942 r. ożenił się z Jadwigą Waszkiewiczówną, zaś w 1944 r. urodził się im syn - Władysław. W 1945 r. musiał ukrywać się przed Urzędem Bezpieczeństwa, zaś po roku udało mu się przedostać do Włoch, a stamtąd wraz z II Korpusem gen. Andersa do Anglii. Na emigracji napisał jeszcze kilka książek z których największe powodzenie mają chyba do dzisiaj "Zapiski oficera Armii Czerwonej" - zjadliwa satyra na sowiecką armię i państwo. Zmarł na raka w 1964 r.
W 1945 r. Sergiusz Piasecki dla bezpieczeństwa rozdzielił się ze swoją żoną i synem. Ona, pod przybranym nazwiskiem - Tomaszewicz, trafiła z dzieckiem do Giżycka. Piasecki kontaktował się z nią przez zaufanych ludzi. Uciekał na Zachód, mając nadzieję, że niedługo wróci do wolnej Polski, albo ściągnie rodzinę do siebie. Do września 1962 r. przesyłał do Giżycka grypsy, paczki i kartki, podpisując się jako "babunia Stefania Perkowska". Potem kontakt się urwał. Swojemu przyjacielowi zwierzał się, że z treści listów z Giżycka wywnioskował, iż Jadwiga nie zamierza opuścić Polski. Podejrzewał, że ktoś stoi za tą jej decyzją. On wrócić do Polski nie mógł. Zobojętniał, zaniechał korespondencji, wkrótce zmarł. W swojej ostatniej, powieści - "Wieża Babel" , opublikowanej w roku śmierci autora (Londyn 1964), oraz w niedokończonym "Upadku Wieży Babel" , portretuje swoją ukochaną żonę pod postacią Heleny Zarewskiej - z dużą dozą goryczy, ale też z miłosną czułością.
Zaiste, to istna ironia losu, iż żona Sergiusza Piaseckiego - Jadwiga Tomaszewicz (nazwiska męża nigdy w powojennej Polsce nie używała), pod koniec swojego życia oczekiwała w Giżycku Czesława Miłosza, którego etyczną i polityczną postawę Piasecki oceniał bardzo negatywnie, czemu dał wyraz w pamflecie "Były poputczik Miłosz", zamieszczonym na łamach paryskiej "Kultury".
W 2003 r. w Warszawie opublikowana została książka "Gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy", w której wnuczka Sergiusza Piaseckiego i Jadwigi Waszkiewicz, córka ich syna Władysława - Ewa Tomaszewicz, pisze o swojej babci z Giżycka - kobiecie życia Sergiusza Piaseckiego i młodzieńczej sympatii Czesława Miłosza.

 
Balbina

311

2007-03-26 09:12:54

B. ciekawy felieton! Tej historii nie znałam, a warto.

 
KLON Kobieta
hardcore crust

2,032

2007-03-26 11:04:24

O Piaseckim to można było przeczytać w fanzinie "Pasażer" już parę lat temu, gdzie przedstawiony został jako anarchista-rzezimieszek. Dość dobrze opisane są jego utwory i życiorys.

Sympatia Miłosza chyba mieszkała na obecnej ulicy Olsztyńskiej i jeśli to tą Panią chodzi to ja znam zupełnie inna historię…

Nie lubię melisy. Uspokaja mnie wkurzanie innych.
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-03-26 14:39:07

Przylepiona Piaseckiemu "morda" anarchisty-rzezimieszka była bardzo wygodna dla komunistycznych władz PRL, które bezkompromisowo atakował w swoich londyńskich publikacjach. Sądzę, że jeśli chodzi o Sergiusza Piaseckiego, to są źródła bardziej wiarygodne od "fanzinu <<Pasażer>>", np. encyklopedie lub biograficzne słowniki literackie. Interesujące świadectwo o Piaseckim daje też Józef Mackiewicz, któremu autor "Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy" dwukrotnie uratował życie - raz, wydobywając z archiwów Gestapo obciążające Mackiewicza dokumenty, drugi raz - odmawiając wykonania na nim wyroku śmierci za kolaborację (po wojnie wyrok został poddany rewizji, uznany za mylny i uchylony).
Co do samej historii, nawet wnuczka pani Jadwigi, autorka publikacji "Gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy", przyznaje, że nie wie wszystkiego do końca i przypuszcza, że prawdziwe kulisy zerwania w latach sześćdziesiątych kontaktu między małżonkami Piaseckimi babcia zabrała ze sobą do grobu. Przypuszcza się, że tajemnicę tę mógł znać najserdeczniejszy, emigracyjny przyjaciel Piaseckiego - Ryszard Demel, ale on nie uznał za stosowne jej ujawnić.

 
Sprzedawca_Ryb

704

2007-03-27 09:10:19

No, ale czytając ten opis to trudno nie przyznać racji,że był to rzezimieszek: "imał się na Wileńszczyźnie rozbojów", "dorabiał przemytem, m.in. narkotyków", przynajmniej w młodości. Z tego punktu widzenia ciekawa jest biografia Conrada, który też miał okres handlu bronią.
A z tym Miłoszem,po jego ucieczce z polski, to chyba niewiele osób po nim nie jeździło. W naszych czasach w tej kwestii takiego oceniania ludzie niewiele się zmieniło.

"Biegle władam lewą nogą"
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-03-27 11:44:44

Piasecki "przejechał" się po Miłoszu za okres przed "ucieczką" z Polski - przecież nasz Noblista "za darmo" nie został PRL-owskim dyplomatą...

 
Sprzedawca_Ryb

704

2007-03-27 11:53:00

Bobkowski twierdzil, ze Milosz byl za miekki, ale ile w tym prawdy to nie wiem.

"Biegle władam lewą nogą"
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-03-27 12:29:29

Z historii Miłosza (i nie tylko) wynika, że nie ma "pomnikowych żywotów", które mozna wymalować całkiem "na biało". Człowiek jest pełny dopiero wówczas, kiedy bierze się pod uwagę nie tylko jego pokazową siłę i zasługi, ale również słabości.

 
Sprzedawca_Ryb

704

2007-03-27 12:54:14

Troche to pokazuje jaka ludzie musieli stoczyc w sobie walke wewnetrzna i jak mocno musieli sie przebijac. Dla mnie to jakos bardzo swiadczy o ich wielkosci.

"Biegle władam lewą nogą"
 
subba
radna Rady Miejskiej

804

2007-03-27 14:32:49

ciekawe ile jeszcze takich ciekawych historii kręci się wokół nas?

Sylwia Żarnoch-Wasilewska :)
 
fuledzki
wojciech łukowski

1,296

2007-03-27 17:16:56

Świetnie, że WMD przypominiał tę historię, nie tak dawno czytałem Kochankę Wielkiej Niedżwiedzicy - nie zupełni bezinteresownie. Jak wiadomo rzecz dzieje się na granicy polsko-radzieckiej w okresie międzywojennym. Byłem ciekaw, czy są jakieś podobieństwa do tego, co teraz dzieje się na granicy polsko-rosyjskiej. Jak wiadomo, teraz mieszkańcy Gołdapi, ale Giźycka teź trudnią się przemytem z obowodu kalinigradzkiego. Moźe pojawi się jakiś Piasecki(Darski?), który opisze świat wspólczesnych nam przemytników.

 
vooda Wyróżniony

10,407

2007-03-27 18:00:14

Hę, Piasecki był uczestnikiem tych przemytniczych wydarzeń - obserwator nigdy nie ujmie tak żywo tematu.

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
KLON Kobieta
hardcore crust

2,032

2007-03-27 20:52:28

WMDarski:

Przylepiona Piaseckiemu "morda" anarchisty-rzezimieszka była bardzo wygodna dla komunistycznych władz PRL, które bezkompromisowo atakował w swoich londyńskich publikacjach. S

Dla mnie bycie anarchistą nie oznacza nic negatywnego, więc "się nie obrażam " na PR PRLu.
Z drugiej strony kto poczytał trochę o Piaseckim znając idee wolnościowe (tu określane jako anarchistyczne) nie zaawacha się okreslić tego człowieka mianem anarchisty.

Nie czytałem pracy wnuczki Pisaeckiego ale wiem ,że miała ona " opisywać" wszystkie kobiety z życia pisarza nie tylko swoja babcię.

Z kolejnych ciekawostek moge dodać,że w bloku obok mieszkała matka Zanussiego. Przyjazdy reżysera do Giżycka zawsze wywoływały wielkie poruszenie wśród dzieciaków na podwórku.

Nie lubię melisy. Uspokaja mnie wkurzanie innych.
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-03-27 21:25:46

A to jest dla mnie nowość… Natomiast doszły mnie słuchy, że rezyser ma zamiar się związać z naszą krainą. Jego francuska rodzina nabyła majatek Wizental nad jeziorem Brząs (gmina Pozezdrze) i z tego, co wiem, ma tam być budowany (moze juz jest) dom dla Krzysztofa Zanussiego.

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,296

2007-03-27 22:46:01

Gdy czytałem Kochanka Wielkiej Niedzwiedzicy, to byc może jak wielu innych czytelników zwłaszcza takich legendarnych dzieł, byłem na początku nieufny. Ksiązka rozpoczyna się "niewinnie". Ot jakieś tam sobie opisy przejść przez zieloną granicę. Ale potem robi się coraz bardziej gorąco, chociaż na pierwszy rzut oka niewiele się zmienia. Nadal książkę wypełniają opisy, ale ich treść się zmienia. Autor-narrator coraz bardziej wikła się w granicę, ma coraz więcej na sumieniu, ma wyroki po polskiej i sowieckiej stronie. Coraz ważniejsza i magiczna jest Wielka NIedziewdzica, która prowadzi przemytnika.…
Zgadzdam się z WMD że nie da się napisać ksiązki o granicy polsko-rosyjskiej ale takźe o czymkolwiek innym z pozycji obserwatora, trzeba stać się uczestnikiem. Nawet takim uczestnikiem wyobraźonym. Do czego WMD zachęcam, bo ma talent, przenikliwą inteligencję, zmysł dostrzegania tego czego inni nie widzą.

PS. Nie wiem czy Piasecki był anarachistą, nie wiem czy to ma jakieś szczególne znaczenie, wiem jednak że to co robił na granicy to był jakiś tam anarchizm, Przemyt w jego wydaniu był anarchistyczny

Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,