Komercyjny duch naszych czasów

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-02-05 12:37:24

KOMERCYJNY DUCH NASZYCH CZASÓW

Podczas kiedy giżycki zameczek krzyżacki zaczyna się sypać, jak przystało wiekowej ruince, ryńska komturia przeżywa istny renesans. Po gruntownym liftingu sfatygowanego cielska, dokonanym przez twórcę hotelowo-wypoczynkowej Grupy Anders, przyszła kolej na botox duchowy, czyli tchnięcie sprzyjającego większej otwartości portfeli ducha w historyczną skorupę. W tym celu właściciel ryńskiego zamczyska hotelowego rozpoczął biznesowy flirt z różnego pokroju artystami, co jest sporą innowacją w mazurskiej branży turystycznej.
Zaczęło się od znanego, olsztyńskiego dziennikarza i literata – Sebastiana Mierzyńskiego, który od lat z powodzeniem (przede wszystkim dla własnej kieszeni) kontynuuje w „zastępstwie” nieżyjącego Zbigniewa Nienackiego jego książkowy cykl przygód Pana Samochodzika (Mierzyński sprowadził Pana Samochodzika również do Twierdzy Boyen). Co prawda onegdaj Mierzyński eksploatował już ryńskie zamczysko w tomie „Pan Samochodzik i… Zamek w Rynie”, ale widać było to za mało dla celów turystycznych i Grupa Anders wznowiła wydawnictwo pod zmienionym tytułem „Tajemnice zamku w Rynie”, opatrzone dodatkowo solidną reklamą ryńskiego hotelu. Niech takie zniżenie parnasowych lotów w usługowość nikogo nie dziwi. Już Dante Alighieri w „Boskiej Komedii” poumieszczał usłużnie wszystkich swoich sponsorów w najwyższym kręgu niebiańskim, a najbardziej dochodowymi dziełami Michała Anioła nie były freski w Kaplicy Sykstyńskiej, jeno dekoracje ogrodów Medyceuszy na organizowane tam bale karnawałowe. Współcześnie wielkie kontrowersje wśród strażników „czystości sztuki” wzbudziła znana brytyjska feministka i pisarka Fay Weldon, która za dużą kasę od znanej firmy jubilerskiej uczyniła jej wyroby głównym bohaterem swojej książki sensacyjnej – „The Bulgari Connection”, zaś w Polsce jej śladami poszedł Paweł Huelle, inkasując od niemieckiej firmy motoryzacyjnej honorarium za powiastkę „Mercedes-Benz. Z listów do Hrabala”.
Ostatnio dyrekcja ryńskiego hotelu zamkowego chwyciła mocno w talii Talię. Muza teatralnej komedii została zatrudniona w hotelowym marketingu. W tym celu znana radiowa satyryczka Maria Czubaszek popełniła widowisko – „Przepraszam czy tu straszy?”, któremu swojego aktorskiego talentu i doświadczenia udzielili aktorzy tej klasy, co: Adrianna Biedrzyńska, Piotr Szwedes (także reżyser spektaklu) i Jacek Kawalec. W ubiegłym tygodniu na dziedzińcu ryńskiego zamczyska odbyła się prapremiera owego teatralnego dzieła. Aż miło było popatrzeć jak elity giżycko-mrągowsko-olsztyńskie, w garniturkach od jakichś legionowskich Armanich i rozsiewające zapachy kaliningradzkich Diorów, tłoczą się na zamkowych schodach w zakręconej kolejce po doznania artystyczne. Samo dzieło, składające się w dużej mierze z oklepanych dowcipów i piosenek z Kabaretu Starszych Panów, przetykanych nachalnymi, reklamowymi wstawkami na temat zamkowych apartamentów i innych atrakcji hotelowych oraz ścieżek spacerowych wokół jeziora Ołów, zawyżyło znacznie poziom dotychczasowych fuch artystycznych na mazurskiej prowincji. Oto znani polscy artyści, którzy dotychczas brali kasę za samo pojawienie się tutaj, teraz zostali zmuszeni do większego wysiłku – muszą dodatkowo pajacować na rzecz turystycznego marketingu naszego słodkiego, mazurskiego zadupia. Widownia była tym faktem zachwycona i zgotowała wykonawcom tej szmiry owację na stojąco. Nieco inną opinię na temat sztuki wyrażał personel hotelowy: - Oj, panie, skaranie boskie z tymi artystami – stwierdziła pokojówka. – Jakie mają wymagania i jakie fochy stroją, a był już taki spokój po sezonie… I teraz trza będzie ciągle rozbite szkło po nich sprzątać, bo ponoć będą te występy dawali do każdej większej konferencji. Jakby samych nawalonych konferencjuszy było mało…

A ja tam się cieszę, że bratni Ryn rozkwita turystycznie i kulturalnie. Cieszy się też zapewne z psikusa, niemożliwie eksploatowany marketingowo przez ryński hotel zamkowy duch Witoldowej małżonki – księżnej Anny, zamurowanej w 1418 r. w… grobowej nawie katedry wileńskiej. Giżycko musi szybciutko coś wymyślić, aby nadążyć za objawionym w murach ryńskiego zamku komercyjnym duchem naszych czasów. Może zamówić u Piotra Rubika „Oratorium Giżyckie”, wykonywane przez chór Kaziuków w pikelhaubach na blankach Twierdzy Boyen? Howgh!

 
marker Mężczyzna

337

2008-02-05 12:51:38

Świetna sprawa. Nie wiedziałem o niej. A swoją drogą pokojówce się nie dziwię, ich praca nie jest zawsze doceniana. Ktoś jednak gówno sprzątać musi.

 
pip Mężczyzna
Aleziom

318

2008-02-05 16:40:59

Najgorzej ,że nie tylko gówno

<script type="text/javascript" src="http://www.photoblog.pl/beta/external.php?u=pomidory&r=2&c=4&js=1"></script>
 
subba
radna Rady Miejskiej

804

2008-02-05 22:42:27

HoHo Panie, az miło poczytać :)
co by tu w Giżycku? a może jakąś Brunhildę co by z Wieży Ciśnień regularnie co piątek skakała? :D
:wieza:

Sylwia Żarnoch-Wasilewska :)
 
perva
www.kursmazury.com

3,928

2008-02-05 22:46:52

subba:

HoHo Panie, az miło poczytać :)
co by tu w Giżycku? a może jakąś Brunhildę co by z Wieży Ciśnień regularnie co piątek skakała? :D
:wieza:

Mogla by chociaż jakas Jola przynajmniej raz z owej wieży na głowę skoczyc....

http://www.kursmazury.com
SZKOLENIA żEGLARSKIE ,MOTOROWODNE I BOJEROWE, REJSY MORSKIE SZKOLENIOWE ORAZ REKREACYJNE
"Nikt nie może być pewny życia, majątku i czci, gdy obraduje parlament lub prezydium PZŻ" Cromwell/Kowalski