Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,

Kormoranie zasady mazurskiego biznesu turystycznego

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-07-16 00:14:32

KORMORANIE ZASADY
MAZURSKIEGO BIZNESU TURYSTYCZNEGO

W związku z pracą nad mazurskim baedeckerem penetruję ostatnio różne ścieżynki i miejscowości na Mazurach w poszukiwaniu interesujących miejsc. Robótka ta jest o tyle ciekawa, że zdarzają się przy okazji prawdziwe odkrycia, a i porównanie realiów z promocyjno-przewodnikowymi zanętami prowadzi często do zaskakujących wniosków. Pozwolę sobie tak ad hoc podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat mazurskich atrakcji turystycznych.
Zanim ruszyłem w trasę naczytałem się doskonałych materiałów promocyjnych o tzw. „ziemi gołdapskiej”, no i na dzień dobry spotkało mnie od razu rozczarowanie. W bliżej nieznanej przyszłości nie będzie sobie można wjechać wyciągiem krzesełkowym na Gołdapską Górę, bowiem tutejsze centrum narciarskie splajtowało (przy okazji zamknięto też Światowe Centrum Smakoszy Kartaczy w zajeździe u stóp góry). Podyrdałem więc na drugie co do wysokości wzniesienie Garbu Szeskiego – Tatarską Górę, na której leży najwyżej położone na Mazurach jezioro, do tego zarastające wysokim torfowiskiem i otoczone tundrowatą roślinnością, o czym rozpisują się wszystkie materiały promocyjne i przewodniki po tej okolicy. Tatarską Górę da się odnaleźć, bo wystaje troszeńkę ponad horyzont, ale z wejściem na nią to już większa filozofia. W końcu miejscowa dziewczynka wskazała mi przejście przez krzaczory do zardzewiałej tablicy z oznakowaniem szlaku. Na szlaku musiałem przedzierać się przez sięgające ramion pokrzywy, aby dojść w końcu do uginającego się pod stopami torfowiska, na które ktoś rzucił parę pniaków, co by ewentualny turysta nie utonął w bagnie (jeśli uda mu się zachować równowagę), kiedy będzie chciał się bliżej przyjrzeć polodowcowej atrakcji. Podobne rozczarowanie spotkało mnie w innym punkcie tej potencjalnie atrakcyjnej krainy, w okolicach najwyższego wzniesienia Mazur – Szeskiej Góry. Włazić na tę górkę w ogóle nie ma po co, bo nawet jak się odnajdzie ścieżkę, wiodącą na szczyt, to i tak można sobie jeno pooglądać las od dołu. O czymś takim jak wieże widokowe (czy pomosty w przypadku jeziora na Tatarskiej Górze) nikt tu od czasów niemieckich nie słyszał. W pobliżu znajduje się osławiony „Cisowy Jar” – głęboki, leśny parów ze sporą kolonią cisów, ale znaleźć to dziwo jest prawie niemożliwością (wjeżdżanie autem na tutejsze leśne drogi w ogóle odradzam, nawet przy korzystaniu z dokładnych, najnowszych map, bo większość zaznaczonych na nich dróg w rzeczywistości już nie istnieje), a nie ma też za bardzo po co, bo największy, siedmiometrowy okaz cisu niedawno… wycięto (reszta, przygłuszona szybciej przyrastającym drzewostanem, ma średnio ok. 50 cm wysokości).
Popatrzmy od drugiej strony mazurskiego świata. W Gierłoży odwieczny standard: stada przewodników, niczym mewy wypatrujące żeru, obsiadują portiernię i rzucają się na wyścigi do parkujących autokarów, a w Świętej Lipce trwa nieustający odpust pod bazyliką. Ale i tutaj widać, że osobniki żyjące z turystyki działają w większości na zasadzie kormoranów (po co się wysilać na połowy w jeziorze, jak są gotowe i dobrze zarybione stawy hodowlane), korzystając ze sprawdzonych, turystycznych gotowców i wkładając zero własnej inwencji w turystyczną kreację. Okrągłą godzinę zajęło mi dopytywanie się w Świętej Lipce o drogę do osiemnastowiecznego słupa granicznego między Warmią i Mazurami, który stoi sobie przy drodze leśnej, jakieś 800 m od sławetnej bazyliki. A przy okazji nasłuchałem się o nieszczęściu okolicznego kamieniarza, którego czepnęła się policja, a on nieborak chciał jeno przerobić na ogrodzenie pensjonatu siedemnastowieczne kamienie milowe z drogi do Reszla.
To tylko drobne, przykładowe odpryski, typowego mazurskiego matolstwa turystycznego. Ogólnie można wyznaczyć pewną obowiązującą w turystycznym biznesie na Mazurach zasadę. Przeważnie jest tak, że ktoś (najlepiej jak jest to samorząd, bo jeśli on wydaje pieniądze, to w mniemaniu przeciętnego Mazura, jego to nadal nic nie kosztuje) restauruje i wylansowuje jakieś miejsce lub obiekt, to zaraz obsiada go wokół takie kormoranie stado, doklejając swoje stragany z pożal się Boże pamiątkami, budki z piwem, hot-dogami lub „okoniem nilowym”, i żeruje ile wlezie. Taki właśnie scenariusz przewiduję dla położonych parę kilometrów na południe od Świętej Lipki – Bezławek. Na ostrym łuku drogi znajduje się tam wyniosłe wzgórze z którego roztacza się wspaniały widok na dolinę rzeki Dajny, a na nim zrujnowany zamek krzyżacki przerobiony na kościół. W zamku tym mieszkał jako gość zakonu wielki książę litewski – Świdrygiełło, wiąże się z nim też historia poszukiwań Świętego Graala. Teraz są tam ino mury obrośnięte krzaczorami, a okoliczni mieszkańcy opychają przygodnym turystom czaszki, podprowadzone archeologom. Ale już tajemnicza historia Graala przyciąga do Bezławek ciekawskich turystów (odbył się tam zjazd bożogrobców, zakonu pielęgnującego rycerskie tradycje strażników Grobu Pańskiego) i ktoś prędzej, czy później, zainwestuje w tę legendę i zacznie to wykorzystywać. A wówczas część rozpychających się przed bazyliką w Świetej Lipce straganiarzy, przeniesie się do Bezławek.
Są oczywiście chlubne wyjątki w turystycznym biznesie, że wspomnę choćby naszego, giżyckiego Górnego i jego wieżę ciśnień, ale potwierdzają one tylko ogólną, kormoranią regułę. Wnioski z moich baedeckerowych podróży generalnie smutne. Tak, jak niegdyś (początki lat 90.) pionierzy mazurskiej agroturystyki myśleli, iż do zakwitnięcia ich biznesu potrzeba jeno łazienek z kafelkami, telewizorów z satelitarnymi programami w pokojach i krasnali w ogrodzie, tak teraz większość mazurskich biznesmenów turystycznych uważa, iż turystyka na Mazurach to dobre, obkoszone z drzew drogi, handel, gastronomia i imprezy rozrywkowe. Do żadnego, nagazowanego palnika nie dociera, że to ino dodatki do prawdziwych turystycznych atrakcji. I tak nam się kręci ów mazurski imbecylizm turystyczny. Howgh!

 
tightrope
tata

2,218

2008-07-16 00:37:08

baedekerem
pzdr

co by tu napisać?
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-07-16 02:15:35

Kolega, który wymyślił przewodniki nazywał się Karl Baedecker, choć upraszcza się to nazwisko równiez w formie - Baedeker. Używam formy pierwszej, nie spolszczajac jej - wówczas musiałbym pisać: bedeker (spolszczenie w formie "baedeker" uważam za idiotyczne; wyrzuca się "ck", a pozostawia obce językowi polskiemu połączenie umlautowe).

 
helios91 Mężczyzna
semper invicta

4,458

2008-07-16 02:27:11

Zaciekawił mnie wasz 'spór' i sprawdziłem w internecie i nawet w niemieckiej wikipedii mają BaedeKer (Karl), na wpis 'Baedecker' google reagują raptem kilkoma propozycjami i…przekierowaniem na Baedeker.

Megadeth, Metallica, Kult, Black Sabbath, Acid Drinkers, Iron Maiden, TSA, Slayer, Turbo, Judas Priest, Motörhead, O.S.T.R., Sepultura, Dżem, Kaliber44, Republika, Paktofonika, RHCP, Pearl Jam, KAT, 52Dębiec, Eldo, Deep Purple, ZZ Top, Led Zeppelin, WWO
 
tightrope
tata

2,218

2008-07-16 02:59:40

nie mam absolutnie intencji wszczynać żadnego sporu.
nie ma to zresztą wielkiego związku z felietonem.
jednak
see: here
albo
tu
poza tym, mogę czegoś nie wiedzieć.
pozdrawiam gorąco.

co by tu napisać?
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-07-16 03:10:08

Też nie mam ochoty się spierać o to nazwisko - używane są obie formy (z tym, że większość niemieckich nazwisk ma pochodzenie znaczeniowe, istnieje w niemieckim słowo "decke", "decken" - z "deke", "deken" sie nie spotkałem, ale moge sie mylić). W kazdym razie wiadomo o co chodzi - o taki trochę staroświecki, bardzo osobisty, przewodnik.

 
helios91 Mężczyzna
semper invicta

4,458

2008-07-16 05:58:52

Zauważcie, że słowo 'spór' wziąłem w apostrof (który używany przeze mnie ma funkcję cudzysłowu). Zresztą ważna jest treść felietonu, a nie 'faceta od przewodników'.

Megadeth, Metallica, Kult, Black Sabbath, Acid Drinkers, Iron Maiden, TSA, Slayer, Turbo, Judas Priest, Motörhead, O.S.T.R., Sepultura, Dżem, Kaliber44, Republika, Paktofonika, RHCP, Pearl Jam, KAT, 52Dębiec, Eldo, Deep Purple, ZZ Top, Led Zeppelin, WWO
 
nomad Mężczyzna
droga jest celem

454

2008-07-16 06:14:09

Cały szlak przez Szeskie wzgórza zaliczyłem pieszo naście lat temu i z tego co czytam, nic się nie zmieniło. Ale dlatego właśnie polecam ten szlak, oprócz urokliwych widoków zapamiętałem, że na całej trasie nie spotkaliśmy ani jednego turysty.
Wojtku, czy wiesz coś więcej o problemach ośrodka na Gołdapskiej Górze?

"Z melancholią obserwujemy, jak nasi politycy, w większości mało błyskotliwi, słabo wykształceni i fundamentalnie pozbawieni poczucia ironii czy groteski, wypowiadają się na temat poziomu debaty publicznej, dobrego wychowania i manier, a przede wszystkim na temat Formy". - Teatr Ósmego Dnia
 
milka Moderator Kobieta
Nullus anxietas.

5,597

2008-07-16 07:24:19

W rzeczywistości smutnym jest to co opisujesz, ale taka jest niestety prawda. Turystyka u nas opiera się głównie na jarmarcznym galimatiasie. Samorządy nie umieją wykorzystać tego co dała sama natura. A dała niemało. Wspaniałe krajobrazy rzeźbione przez tysiąclecia, często jeszcze nie skażone człowiekiem. Wystarczyłoby tak niewiele, aby zrobić z tego atrakcję turystyczną.
Ale po co? Skoro kolejny straganik jest prostszy w obsłudze…
I proszę się nie czepiać słownictwa czy nazewnictwa! Bo zamiast się wczuć w temat, to robicie kolejny temat o niczym. I powstanie kolejny temat o spadku wypowiedzi na forum :smiley_crazy:

Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia, czyli cudzych fanaberii, fochów, żądań i oczekiwań pod hasłem "bo wszyscy tak robią"
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-07-16 08:50:25

nomad:

Cały szlak przez Szeskie wzgórza zaliczyłem pieszo naście lat temu i z tego co czytam, nic się nie zmieniło. Ale dlatego właśnie polecam ten szlak, oprócz urokliwych widoków zapamiętałem, że na całej trasie nie spotkaliśmy ani jednego turysty.
Wojtku, czy wiesz coś więcej o problemach ośrodka na Gołdapskiej Górze?

Z tego, co mi wiadomo skupiło się kilka wątków problemowych, m.in. kiepska ostatnia zima, która doprowadziła do plajty dzierżawcę obiektu. Ale podobno w grę wchodzą również skomplikowane warunki właśnosciowe (duzy procent jest w gestii Skarbu Państwa) oraz to, że źle zakotwiczone słupy wyciagów zaczynają "płynąć".
Z kolei brak pozytywnych zmian na szlaku Szeskich Wzgórz tłumaczony jest tym, iż tereny te (m.in. Tatarska Góra, Szeska Góra, Cisowy Jar) są własnością Nadleśnictwa Olecko, które podobno ma głęboko w… turystykę gołdapską (ale to wersja włodarzy Gołdapi).
Dodałbym jeszcze do wniosków, płynących z felietonu, że miejscowości przy szlaku WJM są naprawdę w "błogosławionej pozycji" jeśli chodzi o przyjazdy turystyczne. Weźmy miasta na wschód od nas - starają się jak mogą: gołdapska "Kraina Łowców Przygód" i sanatorium, pięknie zrekonstruowane według niemieckiego pierwowzoru zabudowania plaży w Olecku, nadjeziorna promenada, wspaniała infrastruktura gastronomiczno-turystyczna i szeroka akcja promocyjna Ełku, a turystów jak na lekarstwo… To są wyraźne przykłady, sugerujące iż turystyka bardziej rządzi się modą, niż jakością oferty. Ale to temat na oddzielny felieton - co kieruje turystami, że przyjeżdżają akurat w to miejsce, a nie gdzie indziej.

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,287

2008-07-16 12:01:34

Spędziłem w Gołdapi i okolicach dwa, a może nawet trzy ostatnie sezony letnie, naprzemycałem się przez granicę, przeprowadziłem mnóstwo rozmów. Nie sam ale też pomagali mi studenci i wiele życzliwych osób.
Dokopałem się być może jak archeolog do różnych czaszek i siedzę teraz na próbą spisania tego w formie książek.
Im bardziej kopałem, tym wyłaniał się bardziej złożony i niezbyt wesoły obraz. Jest mi z tego powodu niezbyt wesoło, bo Gołdap miała (ma?) wyjątkowo sprawnych burmistrzów?
Nie chcę się rozpisywać, ale taki wniosek tu zaproponuję: WMDarski pisze o stacji narciarskiej Piękna Góra i o tym, że słupy, na których stoi wyciąg krzesełkowy "popłynęły", bo zapomniano o tym, że podłóże gliniaste, a nie jak w Alpach skaliste.
Stoi więc imponujący wyciąg, który jest bezużyteczny.
Być może wiele innych pomysłów w Gołdapi miało podobny charakter - budowano pomniki na glinie, pomniki dla kogo? Może dla burmistrzów?
Zapomniano przy tym o takich drobiazgach jak ścieżka na Tatarską Górę i wiele innych, które zbulwersowały Felietonistę.

 
vooda Wyróżniony

10,404

2008-07-16 12:51:30

Jednym z wniosków, które można przy takich okazjach wyciągnąć, jest to, że wszelki jednostkowy dynamizm w samorządach jest na nic, jeśli nie dorasta do niego poziomem dynamiki, ale też fachowością i doświadczeniem, otoczenie (można wymyślić wyciagi, a ktoś zapomni o glinie w podłożu). Tymczasem w owych dynamicznych jednostkach u steru samorządów pokładane są największe nadzieje. Błąd. W najlepszym razie wyjdzie z tego coś na kształt sowieckiej rewolucji, zrobionej przez wizjonerskich i dynamicznych liderów w prawie feudalnym, zacofanym i ciemnym kraju.

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
fuledzki
wojciech łukowski

1,287

2008-07-16 13:44:23

Nazywa się to na pierwszy rzut oka sympatycznie, a mianowicie eksperyment społeczny, który polega na tym, że w głowach takiej czy innej jednostki która ma władzę rodzi się pomysł uszczęśliwienia ludu. Lud nie wie jednak, że ma być uszczęściliwany, dowiaduje się wtedy, gdy już zostanie zapędzony do pegeeru, albo wtedy gdy nawet sam zacznie przemycać gorzałę i fajki.

 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

4,909

2008-07-16 13:50:11

WMDarski:


…wspaniała infrastruktura gastronomiczno-turystyczna i szeroka akcja promocyjna Ełku, a turystów jak na lekarstwo… To są wyraźne przykłady, sugerujące iż turystyka bardziej rządzi się modą, niż jakością oferty. Ale to temat na oddzielny felieton - co kieruje turystami, że przyjeżdżają akurat w to miejsce, a nie gdzie indziej.

Jeszcze bym dodał pogodę i zasobność portfela.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-07-16 13:55:55

Zakrza:

WMDarski:


…wspaniała infrastruktura gastronomiczno-turystyczna i szeroka akcja promocyjna Ełku, a turystów jak na lekarstwo… To są wyraźne przykłady, sugerujące iż turystyka bardziej rządzi się modą, niż jakością oferty. Ale to temat na oddzielny felieton - co kieruje turystami, że przyjeżdżają akurat w to miejsce, a nie gdzie indziej.

Jeszcze bym dodał pogodę i zasobność portfela.

Zdarza się często, że pogoda i zasobność portfela odgrywa drugorzędną rolę wobec mody na jakieś miejsce czy obiekt turystyczny. Paryż jest drogi, a latem często tam leje, a tłumy turystów posuwają w deszczu ulicami z dalekich przedmieść, gdzie znaleźli jakieś noclegi w składziku na piętrowych łóżkach za parę euro, aby zobaczyć katedrę Notre Dame i Luwr oraz wleźć na wieżę Eiffel'a.

Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,