Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,

Moze odniemczymy Mazurów?

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-09-16 19:52:04

MOŻE ODNIEMCZYMY MAZURÓW?

Szerokim echem odbiła się w całej Polsce sprawa Agnes Trawny, która w 1977 r. opuściła mazurską wieś Narty pod Szczytnem, a obecnie odzyskała sądownie opuszczony dom i gospodarstwo. Prawne dochodzenie opuszczonej trzydzieści lat temu ojcowizny zostało przeciwstawione dramatowi polskich rodzin Głowackich i Moskalików, zmuszonych na mocy wyroku do opuszczenia nieruchomości. „We wsi Narty odbywa się kolejne polskie Westerplatte. Polskie państwo znów nie przygotowało nas do ekspansji niemieckiej” – orzekł poseł na Sejm RP z ramienia Ligi Rodzin Polskich i członek Zarządu Głównego tej partii, Mirosław Orzechowski. W lipcu br. w Nartach pojawił się sam premier RP - Jarosław Kaczyński, wygłaszając do mieszkańców wsi tezę: „To, co tutaj należy do Polski, do Polaków, musi pozostać w naszych rękach”. W tym, wygrywanym na najwyższych tonach, politycznym partykularyzmie nie ma miejsca na szerszą refleksję historyczną nad losem Mazurów, ani na konkluzję, że „wyprzedani” w latach 70. do Niemiec Mazurzy byli obywatelami polskimi i jako tacy odzyskują swoje utracone mienie – sprawa ma więc charakter wyłącznie polsko-polski.
Kwestia mazurska jest w Polsce prawie w ogóle nieznana i nie rozumiana. W doskonałym i jak na razie jedynym kompendium wiedzy o społeczności mazurskiej, książce „Mazurzy – społeczność pogranicza”, jej autor, prof. Andrzej Sakson, stawia tezę, iż Mazurzy (czyli ewangelicka ludność południowych Prus Wschodnich, wywodząca się z mazowieckich osadników i posługująca gwarą języka polskiego) byli o krok od uzyskania własnej świadomości narodowej, ale przeszkodziły im w tym dwa nacjonalizmy – niemiecki i polski – przez cały XX wiek dynamicznie działające na rzecz narodowego zawłaszczenia tej grupy ludnościowej. Trzeba przy tym powiedzieć, że w tym nacjonalnym nacisku istotną rolę, prócz wszelakich prawnych restrykcji wobec ruchu regionalnego i propagandy, odgrywała też siła ekonomiczna walczących o „dusze i ciała” Mazurów państwowości. Rodzącej się w XIX w. samoświadomości mazurskiej pierwszy cios zadała właśnie ekonomia. Wobec powszechnej na Mazurach biedy i braku życiowych perspektyw w latach 1870 – 1914 do Zagłębia Ruhry wyemigrowała jedna trzecia Mazurów. Byli to przeważnie ludzie młodzi, którzy szybko asymilowali się jako Niemcy w nowym miejscu zamieszkania. To dzięki ich głosom oraz skonfrontowaniu na kartach do głosowania „Polski” z „Prusami Wschodnimi”, a nie „Niemcami”, państwo niemieckie zdecydowanie wygrało plebiscyt graniczny w 1920 r.
W swojej książce „Mazury – zapomniane południe Prus Wschodnich”, niemiecki historyk – Andreas Kossert nazywa niemieckich narodowych socjalistów „grabarzami Mazur”. To w latach 1933 – 1945 mazurski regionalizm i samoświadomość zostały praktycznie zlikwidowane. Dokonano tzw. „drugiego chrztu Mazur”, zmieniając wszystkie polsko brzmiące nazwy miejscowe na niemieckie, zakazano używania języka polskiego w urzędach i podczas nabożeństw, wreszcie (już w czasie wojny) zakazano działalności wszelkich stowarzyszeń mazurskich, a ich działaczy represjonowano. Ten kij miał jednak u drugiego końca marchewkę. Melioracje gruntów, budownictwo drogowe i socjalne, oddłużanie gospodarstw, zapomogi i prace publiczne, spowodowały, że Mazurzy odżyli ekonomicznie, a region podniósł się gospodarczo. Hitler i jego propaganda dali też odczuć Mazurom, że teraz z nacji „prowincjonalnych pariasów” przekształcają się w „prawdziwych Niemców”. Dlatego poparcie dla NSDAP na Mazurach było olbrzymie.
Rok 1945 przyniósł dramatyczne odwrócenie „mazurskiej hossy”. Wojska sowieckie wkraczające na Mazury, jako na pierwsze terytorium niemieckie, dokonywały tu krwawych pogromów ludności cywilnej (sowieccy propagandziści wykorzystywali przy tym mazurskie poparcie dla partii Hitlera, tłumacząc żołnierzom, że „to wszystko faszyści”). W następstwie „zimowej ucieczki”, mordów i wywózki na Syberię, na Mazurach pozostało ok. 15% ich dawnych mieszkańców. Z tego około połowa, jako zdeklarowani Niemcy, uległa do 1950 r. deportacji na mocy postanowień jałtańskich. Na wszystkich, także na tych, którzy zostali zweryfikowani jako „polscy Mazurzy”, spadł gniew „wczorajszych ofiar” – polskich osadników. Na nic zdawała się znajomość polskiego – ewangelicy byli utożsamiani z Niemcami. Mnożyły się mordy, gwałty, zabór mienia, często przy cichym przyzwoleniu nowych, polskich władz administracyjnych. W okresie stalinowskim dokonywano „repolonizacji” i „komunizacji” Mazurów za pomocą terroru. Dotknął on także propolskich działaczy mazurskich, których usuwano ze stanowisk, a często również wtrącano do więzień. W tej sytuacji trudno się dziwić, że pomimo dekretu z 8 stycznia 1951 r., który przyznawał polskie obywatelstwo wszystkim Niemcom na terenie Polski, znaczna część Mazurów skorzystała z możliwości uzyskania zaświadczenia o narodowości niemieckiej (wydawała je ambasada USA w Warszawie) i oczekiwała jedynie na możliwość wyjazdu do Niemiec.
Wyjazdy te odbywały się falami w zależności od sytuacji politycznej. Niemal połowa ”polskich Mazurów” wyjechała w latach 1956 - 1969 w ramach Gomułkowskiej polityki „łączenia rodzin”. Owo „łączenie rodzin” odbywało się często pod presją aparatu bezpieczeństwa, aby pozbyć się „elementów niepewnych”, czy przejąć nieruchomości pod PGR-y. W latach siedemdziesiątych do mazurskiego poczucia bycia „Polakiem gorszej kategorii” i komunistycznej beznadziei dołączył znów wątek ekonomiczny – „cud gospodarczy” Niemiec Zachodnich. W 1975 r. doszło do porozumienia między Helmutem Schmidtem i Edwardem Gierkiem, na mocy którego PRL uzyskiwała miliardowy kredyt, ułatwiając wyjazdy do RFN Mazurom i Ślązakom. Znów ruszyła fala wyjazdów, a niezdecydowanych często „zachęcano”, aby w łatwy sposób przejąć ich mienie. W ten sposób Polska „sprzedała” resztę swoich Mazurów; w tym Agnes Trawny z Nart pod Szczytnem. W Niemczech popularne stało się powiedzonko: „Wy macie Warmię i Mazury, a my mamy Warmiaków i Mazurów”.
Kim w takim razie są ci ludzie? Niemcami, którzy „przyczaili” się w naszym kraju po wojnie, potem wyjechali, a teraz wracają jako niemiecka „piąta kolumna”, zawłaszczać naszą, polską ziemię, jak chce radykalno-narodowa propaganda? Czy też przywiązanymi do swej mazurskiej ojczyzny ludźmi, którzy po wojnie, w dobrej wierze zaufali Polsce, a ona ich jednak nie przyjęła z otwartymi ramionami i w końcu odrzuciła? A teraz, kiedy Polska i Mazury nie są już spętane sowieckim totalitaryzmem, a wspólnota europejska otwiera możliwości funkcjonowania wielokulturowych i wieloetnicznych regionów, widzą swoją szansę…
Agnes Trawny udzieliła znamiennej wypowiedzi dla „Gazety Olsztyńskiej”:
„Nie rozumiem całej tej polityki. Tylu ludzi przecież już wróciło. Nam też chodzi tylko o zwrot ojcowizny. Zawsze marzyliśmy, że kiedyś wrócimy. Dzieciom się tu podoba. Nikogo nie chcemy wyrzucać z domu. Jeśli ktoś czuje się pokrzywdzony, to nie przez nas, ale nadleśnictwo, bo jak kiedyś wprowadziło ludzi do domu, który do nas należał, to teraz powinno im znaleźć coś innego.”
To co najmniej dziwne, że w kreowanej przez PiS IV Rzeczypospolitej, która odcina się zdecydowanie od PRL i stoi na gruncie dobitnego rozliczenia komunistycznej przeszłości, z ofiar totalitarnego systemu (w jego nacjonalnym wykrzywieniu) robi się wręcz najeźdźców. A ofiarą PRL jest zarówno Mazurka – Agnes Trawny, która nie wytrzymała PRL-owskiej rzeczywistości i musiała opuścić swoją ojcowiznę stając się Niemką, jak też Głowaccy i Moskalikowie, którym kierownictwo państwowego przedsiębiorstwa nie pozwoliło nabyć na własność zamieszkiwanych przez lata lokali. W PRL-owskim systemie to było zrozumiałe – „wspólna”, państwowa własność nie mogła się dostać w prywatne ręce, ale od upadku tego systemu mija już druga dekada i wszelkie sprawy, związane z prywatyzacją i kwestiami własnościowymi powinny być już dawno załatwione. Tymczasem, zamiast uznać prawne roszczenia dawnych, mazurskich obywateli Polski (takie same zresztą jak roszczenia innych Polaków, poszkodowanych majątkowo przez PRL), i starać się jak najszybciej naprawić prawne zaniechanie wobec rodzin, podobnych Głowackim i Moskalikom, które teraz żyją w trwodze, że ktoś jutro wyrzuci ich z domu, szczuje się ofiary przeciwko ofiarom, tworząc populistyczny klimat nowego „niemieckiego zagrożenia”.
Padło kiedyś stwierdzenie, że czego Prusakom nie udało się dokonać przez ponad 400 lat, my Polacy zrealizowaliśmy w jedno pokolenie – zniemczyliśmy Mazurów. A gdyby tak na kwestię odzyskiwania mazurskich ojcowizn spojrzeć przez całkiem inny pryzmat; nie histerycznej obrony „polskiej placówki”, nawet nie spóźnionych rekompensat wobec PRL-owskich wygnańców, ale… odzyskiwania Mazurów przez Polskę. Może, jakby wrócili do swoich domów na Mazurach, w tej nowej Polsce udałoby się ich trochę odniemczyć i spolszczyć… Howgh!

 
perva
www.kursmazury.com

3,928

2007-09-16 21:45:06

Tak…wszystko pięknie, ładnie, to Polska jest winna, że w 1945 roku wyrzucano Mazurów, i to Polska jest winna, że w latach 70 tych Gierkokomuna ich wyrzucała. A to co było przez 45 lat niszczone powinno być odbudowane w kilkanaście.…
Co do lat tuż powojennych, to pragnę przypomnieć, ze PRL była państwem wasalnym wobec ZSRR i polityka , również wewnętrzna, była kierowana centralnie z Kremla…choć by się nie wiem jak ktoś wypierał , to tak było…
Co do lat 70 tych, to teraz niech ci, którzy chcą Gierkowi stawiać pomniki, zwracaja Mazurom za stracone mienie z własnych kieszeni-bo przecież za Gierka wszystkim było tak dobrze.…
Mieliśmy kilkanaście lat na reperację tego, co było psute przez ponad 40…nie wszystko da się załatwić "od ręki" a wiele zostało niezałatwionych z powodu "grubej kreski".…wspomnijmy, kto był wtedy w Unii Demokratycznej?
Ale to Polska jest zła i Kaczyńscy są zli.…wszystko to przecież ich wina!

http://www.kursmazury.com
SZKOLENIA żEGLARSKIE ,MOTOROWODNE I BOJEROWE, REJSY MORSKIE SZKOLENIOWE ORAZ REKREACYJNE
"Nikt nie może być pewny życia, majątku i czci, gdy obraduje parlament lub prezydium PZŻ" Cromwell/Kowalski

 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2007-09-16 23:01:01

a "wasser polack" to na kogo mówili? na Niemców? :crazy:

 
Rafał

271

2007-09-16 23:55:47

Polscy mieszkańcy poniemieckim budynków bardzo często nie dbali o doprowadzenie do porządku sytuacji własnościowej zajmowanych nieruchomości, żyli z dnia na dzień, co mści się obecnie. Nieświadomość prawa szkodzi, jak to Rzymianie mawiali. Kto był przewidujący i świadomy, ten zapewne nie ma obecnie kłopotów. Prawo własności jest święte i żaden sąd zapewne nie przyzna obiektu komuś innemu z pogwałceniem tego prawa.

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-09-17 03:35:21

[Oryginał: 2007-09-17 03:24:13]

perva:

Tak…wszystko pięknie, ładnie, to Polska jest winna, że w 1945 roku wyrzucano Mazurów, i to Polska jest winna, że w latach 70 tych Gierkokomuna ich wyrzucała. A to co było przez 45 lat niszczone powinno być odbudowane w kilkanaście.…
Co do lat tuż powojennych, to pragnę przypomnieć, ze PRL była państwem wasalnym wobec ZSRR i polityka , również wewnętrzna, była kierowana centralnie z Kremla…choć by się nie wiem jak ktoś wypierał , to tak było…
Co do lat 70 tych, to teraz niech ci, którzy chcą Gierkowi stawiać pomniki, zwracaja Mazurom za stracone mienie z własnych kieszeni-bo przecież za Gierka wszystkim było tak dobrze.…
Mieliśmy kilkanaście lat na reperację tego, co było psute przez ponad 40…nie wszystko da się załatwić "od ręki" a wiele zostało niezałatwionych z powodu "grubej kreski".…wspomnijmy, kto był wtedy w Unii Demokratycznej?
Ale to Polska jest zła i Kaczyńscy są zli.…wszystko to przecież ich wina!

Masz dużo racji Perva, ale…
1. To rząd Kaczyńskich zapowiadał, że rozliczy się z pozostałosciami "komuny": czyżby miało to byc robione wybiórczo?
2. Jeżeli obywatele polscy w czasach komuny byli częstokroć przymuszani do opuszczenia swojej ojcowizny (spotykało to również rdzennych Polaków, jesli w okolicy zaplanowano PGR), to dlaczego ktoś (w domyśle - Pan Premier) drze dzisiaj mordę, że to jest polska patriotyczna placówka, której trzeba bronić kosą i broną?
Coś tu sie komus pokręciło i… na pewno nie mnie.
Wychodzi na to, że Premier Kaczyński broni posunięć PRL-owskich aparatczyków. :mad:
Dlaczego? Są dwie odpowiedzi; albo jest przygłupi i nie rozumie, ze wymyslona przez niego IV RP nie powinna sankcjonować komunistycznych roszad ludnosciowych w powojennej Polsce - bez względu na to, jakiej narodowosci byli prześladowani obywatele (jakoś nie wyskoczy, że musimy bronić Polski przed izraelskim najazdem, kiedy wypedzeni w 1968 r. Żydzi odzyskuja swoje mienie). Albo… używa tego tematu w materii wyborczej, bo… "jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem".
[Dodano: 2007-09-17 03:35:21]

Rafał:

Polscy mieszkańcy poniemieckim budynków bardzo często nie dbali o doprowadzenie do porządku sytuacji własnościowej zajmowanych nieruchomości, żyli z dnia na dzień, co mści się obecnie. Nieświadomość prawa szkodzi, jak to Rzymianie mawiali. Kto był przewidujący i świadomy, ten zapewne nie ma obecnie kłopotów. Prawo własności jest święte i żaden sąd zapewne nie przyzna obiektu komuś innemu z pogwałceniem tego prawa.

Poszedłbym w tym twierdzeniu dalej - nie tak, że polscy mieszkańcy nie dbali o "doprowadzenie do porządku sytuacji własnosciowej zajmowanych nieruchomosci". Oni nie chcieli tej sytuacji "doprowadzać do porzadku" (w wiekszosci wypadków), bo musieliby płacić jakieś tam pieniądze za zapis notarialny, a później regularnie - podatek od nieruchomosci. Jak to mówił mój ojciec: "każdy mędrek wiejski od razu to wykombinował", jak można nie płacić nic państwu i żyć na dużo większym metrażu, a Niemiec… przecież nie wróci. A teraz… rączka w nocniku.

 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2007-09-17 07:25:10

Dajcie nam odejść
Niech zapadną się nasze mogiły…
Pamięć o nas skruszy wiatr historii,
Ostatni Mazur umrze w zapomnieniu
Jego życie i dorobek przylgną do innych.
Będą się nazywać Mazurami,
Ziemię mazurską uczynią poddaną.
Miast siać i zbierać plon z pól kultury,
Wyzyskają i pamięć rozmienią na drobne.
Świat się o nas nie upomni,
Bo już zapomniał cierpienia.
Będą już tylko Ci, Nowi,
Co Mazur chcą być dziedzicami.
My nic od was nie chcemy,
Luterska dusza szuka swego Pana.
Dajcie nam odejść, dajcie zapomnieć
Nie ratujcie (tego), co nigdy nie było wam dane…
Walter Wintzent

 
pilecki

242

2007-09-17 11:47:22

Odpolaczmy Kaszubów i Ślązaków, a potem samo już pójdzie.

 
Ulisses
Użytkownik usunięty

2007-09-17 12:27:10

"Odniemczyc Mazurow?" Dobry pomysl!
Zycze powodzenia :ok:

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-09-17 13:23:48

holger_danske:

Dajcie nam odejść
Niech zapadną się nasze mogiły…
Pamięć o nas skruszy wiatr historii,
Ostatni Mazur umrze w zapomnieniu
Jego życie i dorobek przylgną do innych.
Będą się nazywać Mazurami,
Ziemię mazurską uczynią poddaną.
Miast siać i zbierać plon z pól kultury,
Wyzyskają i pamięć rozmienią na drobne.
Świat się o nas nie upomni,
Bo już zapomniał cierpienia.
Będą już tylko Ci, Nowi,
Co Mazur chcą być dziedzicami.
My nic od was nie chcemy,
Luterska dusza szuka swego Pana.
Dajcie nam odejść, dajcie zapomnieć
Nie ratujcie (tego), co nigdy nie było wam dane…
Walter Wintzent

Dużo goryczy jest w tym wierszu, ale i dużo tłumionej lirycznie pretensji do tych, którzy przyszli i teraz "nazywają się Mazurami". Ale Mazurzy też tu przyszli i nazwali się Prusakami "wyzyskując" i jeszcze starszą pamięć "rozmieniając na drobne". Koło dziejów i losu toczy się dalej. Skąd przyszliśmy, gdzie jesteśmy, dokąd idziemy… I moze nie o ratunek tego, co przebrzmiałe, tu chodzi, a o pewne prawdy, które powinny lezeć i pokrywać się kurzem na odpowiednich półkach, a nie w koszu na śmieci.

 
henski

21

2007-09-17 15:11:56

WMDarski:

Padło kiedyś stwierdzenie, że czego Prusakom nie udało się dokonać przez ponad 400 lat, my Polacy zrealizowaliśmy w jedno pokolenie – zniemczyliśmy Mazurów. A gdyby tak na kwestię odzyskiwania mazurskich ojcowizn spojrzeć przez całkiem inny pryzmat; nie histerycznej obrony „polskiej placówki”, nawet nie spóźnionych rekompensat wobec PRL-owskich wygnańców, ale… odzyskiwania Mazurów przez Polskę. Może, jakby wrócili do swoich domów na Mazurach, w tej nowej Polsce udałoby się ich trochę odniemczyć i spolszczyć…

Może, może trochę… A jeśli trochę nie udałoby się? Albo bardzo nie udałoby się? Znów rączka w nocniczku? Po co nam ten hazard wobec ludzi, którzy świadomie, samodzielnie, podejmowali decyzję przypisania się do nacji niemieckiej. Trudna sytuacja i pegeeryzowanie w Peerelu dotyczyło wszystkich, wszyscy podejmowali jakieś tam decyzje, co zresztą robi się w każdych okolicznościach. Także dzisiaj.
Za Gierka "popularne stało się powiedzonko": Niemcy dają obywatelstwo nawet na owczarka. Nie tylko Mazurzy ("przywiązani do swej mazurskiej ojczyzny" :)) z tego korzystali. Bywało, mamusia już była Niemką, synek nadal był oficerem LWP, a córeczka była Polką, bo do matury pozostał jeszcze rok. Dwa lata póżniej wszyscy już byli Niemcami (drugiej kategorii?), bo synalka wypchnięto z wojska za cwaniactwo, a córeczka maturę za darmo już zrobiła. Taaak… ciężko było, nie wszyscy wytrzymywali… zwłaszcza ci z "miśkami" w dowodach.
No a z Mazurami to trza inaczej:" Melioracje gruntów, budownictwo drogowe i socjalne, oddłużanie gospodarstw, zapomogi i prace publiczne, spowodowały, że Mazurzy odżyli ekonomicznie, a region podniósł się gospodarczo. Hitler i jego propaganda dali też odczuć Mazurom, że teraz z nacji „prowincjonalnych pariasów” przekształcają się w „prawdziwych Niemców”. Dlatego poparcie dla NSDAP na Mazurach było olbrzymie". I to jest to!
Ale w latach siedemdziesiątych priorytety były inne i ten sposób Gierek zastosował wobec Ślązaków, o dziwo też zyskując ich poparcie "olbrzymie" :) (w odróżnieniu od dzisiejszej sytuacji Ślązaków skutkującej nieprzyjemnym ich samopoczuciem, a często i zmianą obywatelstwa). Mazurzy stracili nadzieję… i ruszyli tam, gdzie akurat trafił się "cud gospodarczy". Okazuje się, niepotrzebnie. Więcej cierpliwości i wiary! Mam zresztą wrażenie, że lada moment pojawi się tu postulat autonomii Mazur (może już był?). Ale dopóki jest to sprawa całej Polski, to wolałbym najpierw pomyśleć o tych, którzy nie całkiem z własnej woli zostali wywiezieni (nie "wyprzedani", nie "wypędzeni" do Vaterlandu) na Sybir, do Kazachstanu, na Kamczatkę. Oni nie mają żadnej szansy na wykorzystanie kruczków prawnych* dla odzyskania już nie tylko "malutkiej ojczyzny" :), ale nawet ojcowizny. Jeśli samozdojczony Mazur chce się odniemczyć, to ma wolny wybór. Nasze pospolite ruszenie nie jest mu potrzebne, bo a nuż odbierze to jako przymus. A to taka wrażliwa istotka…, nie to co Polak zza Buga…
Niemiecki historyk wie kto był „grabarzem Mazur" i zmieniał "wszystkie polsko brzmiące nazwy miejscowe na niemieckie", zakazywał "używania języka polskiego w urzędach i podczas nabożeństw", itd. Także na Śląsku Niemcy walczyli z "polską fasadą". Wiedzieli, że zwalczają polskość, a nie śląskość, czy mazurskość. Natomiast WMDarski cichcem przemyca do ogólnej świadomości odrębność narodową Mazurów i pojęcie "PRL-owskich wygnańców". Ma to wejść w obieg i ukształtować odczucia wobec kolejnych "pokrzywdzonych". Bo któżby odmówił współczucia ofiarom przemocy (no, chyba że chodzi o tych z Wołynia…, co to nie mają spadkobierców, bo wszyscy zostali wyrżnięci), mimo iż poeta żałośnie apeluje przecie:
Dajcie nam odejść
(…)
My nic od was nie chcemy,
Luterska dusza szuka swego Pana.
(…)
Walter Wintzent
Więc okażmy miłosierdzie :) Czyż nie mówi Xsięga: "proście, a będzie wam dane", herr Wintzent i reszta?
*A. Trawny nie odzyskała "swojego majątku". Niemka wyjechała stąd w 1977 roku po tym, jak po 13 latach starań, dostała upragnioną zgodę władz PRL na wyjazd do RFN. Porzuciła ponad 30 hektarów ziemi i prawie 200 metrowy dom, a na granicy polskie obywatelstwo. Każdy ma prawo do prawa. Wyjeżdżając z Polski w latach siedemdziesiątych A. Trawny skorzystała z prawa do zrzeczenia się swojej własności. Teraz wyprocesowała spadek po ojcu, bo tu jej się podoba. A nie po to, aby się spolszczać, zmazurzać, czy coś tam…
P.S.
tak to widzę przez polskie okulary, pryzmat rozszczepia!

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-09-17 15:47:17

henski:

Natomiast WMDarski cichcem przemyca do ogólnej świadomości odrębność narodową Mazurów i pojęcie "PRL-owskich wygnańców". Ma to wejść w obieg i ukształtować odczucia wobec kolejnych "pokrzywdzonych". Bo któżby odmówił współczucia ofiarom przemocy

Nie ja i nie cichcem - prof. Andrzej Sakson całkiem wyraźnie o tym pisze w swojej książce "Mazurzy - społeczność pogranicza", wydanej onegdaj przez Instytut Zachodni w Poznaniu. W swoim felietonie przytaczam jeno jego myśl.
Co do zajecia się Polakami za wschodnia granicą - słuszna uwaga. Gdyby polski rząd mniej uwagi poświęcał propagandowemu analizowaniu "nowego Westerplatte", a bardziej się przyjrzał powojennej polityce rządu niemieckiego wobec Ślązaków i Mazurów i zastosował podobne opcje (łatwość w przyznaniu obywatelstwa, pomoc materialna i prawna itp.) wobec naszych rodaków za wschodnia granicą, zapewne byłoby duzo lepiej.
Co do "odniemczania Mazurów" - jest to napisane z lekką ironią, aczkolwiek znam z autopsji kilka pozytywnych przykładów z ostatnich lat - powrotów i wchodzenia znowu w polską tkankę (np. w Perkunowie pod Gizyckiem, gdzie powracająca Mazurka załozyła pensjonacik, nauczyła swojego męża - rodowitego Westfalczyka - mówić po polsku i zapisała się do gizyckiej "Wspólnoty Mazurskiej", a nie do mniejszosci niemieckiej). Mój felieton jest skrótem obszerniejszego materiału (w którym te przykłady są podane), jaki ukaze sie w najblizszym numerze polsko-niemieckiego periodyku "Dialog". Zainteresowanych odsyłam do tego pisma.

 
henski

21

2007-09-17 17:33:41

Nawet prof. Sakson TYLKO "stawia tezę, iż Mazurzy (czyli ewangelicka ludność południowych Prus Wschodnich, wywodząca się z mazowieckich osadników i posługująca gwarą języka polskiego) byli o krok od uzyskania własnej świadomości narodowej". Rozumiem z tego, że tego kroku nie uczynili, więc nie ma powodu, aby doszukiwać się w Polsce nowych mniejszości, a zdania formułować w taki sposób, aby to była niepodważalna oczywistość. Professor Sakson zreszta, podobnie jak chyba cały Instytut Zachodni ostatniej doby z p. Wolf-Powęską na czele jest wyrocznią raczej dla strony niemieckiej. Kto płaci, ten wymaga :)
"Powracającym" gratulacje. Jeśli tylko unijne przepisy na to zezwalają. Maria Krystyna Habsburg też wróciła. Przez ponad 40 lat była bezpaństwowcem, bo mimo że władze PRL odebrały jej w 1951 r. polskie obywatelstwo, zawsze czuła się Polką i nie chciała przyjąć paszportu innego państwa. Obywatelstwo odzyskała w 1993 r., ale w swoich rodzinnych dobrach w Żywcu mogła zamieszkać dopiero w 2001 r., w 80-metrowym mieszkaniu w Nowym Zamku. Habsburgowie przez całą wojnę cierpieli prześladowania, bo nie chcieli się wyrzec polskości, za co władze PRL nagrodziły ich w 1947 r. konfiskatą wszystkich dóbr. Jak mówił Karol Olbracht Habsburg, aresztowany przez gestapo w listopadzie 1939 r: "Jestem Polakiem, a niemieckie mam tylko pochodzenie. Żona moja i dzieci również są Polakami". Otóż ci ludzie nie mają żadnych pretensji do Polski, ani do narodu polskiego. Bo są jego cząstką.

 
Cieśla Sewruk

1,284

2007-09-17 18:56:59

Pan Henski jak rozumiem akceptuje tylko takich Niemców, Mazurów, Kaszubów Ślązaków, którzy jednoznacznie powiedzą, że są Polakami i niewiele chcą mieć wspólnego ze swoją niemczyzną, mazurskością etc. Tylko w takim wypadku przynależeć im będą prawa własności i wszelkie inne w Polsce. Każda zaś inna postawa wyżej wymienionych to nic innego jak odwieczne "Drang nach Osten" i krzyżackie dwa nagie miecze, które gdziekolwiek stąpną zaraz wbite w ziemie własność ich mają wyznaczać. Nie rozumiem też na siłę czynionego przeciwstawiania wysiedleńców naszych i tych obcych. Tak jakby ludzkie potraktowanie byłych mieszkańców Warmii i Mazur wykluczało walkę o prawa Wilniuka czy Lwowianina. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Po lekturze Henskiego dochodzę do wniosku, że zabużanin prędzej zrozumie Mazura niż Kujawianin zabużanina. Opowiadał mi kiedyś człowiek anegdotę o pewnym Mazurze czy też Niemcu, którego zawiózł taksówką do jego rodzinnego domu. Na progu siedział siwi dziadek i kopcił fajkę. Znajomy w imieniu klienta zapytał grzecznie dziadka czy mógłby na moment obejrzeć swój dawny dom. Dziadek bez namysłu odpowiedział: a dlaczegoż by nie, toż ja też wypędzony. Spod Oszmiany!

<°))))><
<°))))><
<°))))><

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-09-17 19:37:42

[Oryginał: 2007-09-17 19:25:52]
Życie właśnie dopisuje swój paradoksalny ciąg dalszy do owego "nowego Westerplatte" z odzyskiwaniem przez Niemców ojcowizn. TV własnie podała, że jakąś całą dzielnicę Katowic rewindykuje od Skarbu Państwa… polska spółka, która odkupiła od dawnych niemieckich właścicieli ich prawa majatkowe.
[Dodano: 2007-09-17 19:37:42]

henski:

]Nawet prof. Sakson TYLKO "stawia tezę, iż Mazurzy (czyli ewangelicka ludność południowych Prus Wschodnich, wywodząca się z mazowieckich osadników i posługująca gwarą języka polskiego) byli o krok od uzyskania własnej świadomości narodowej". Rozumiem z tego, że tego kroku nie uczynili, więc nie ma powodu, aby doszukiwać się w Polsce nowych mniejszości, a zdania formułować w taki sposób, aby to była niepodważalna oczywistość.

Proszę czytać uważnie. Powołując się na opinię prof. Saksona, wcale nie pisałem o "oczywistości", tylko o "tezie". Napisałem też dlaczego Mazurzy nie zdązyli ukształtować się ze społeczności pogranicznej w pełną społeczność narodową.

henski:

"Powracającym" gratulacje. Jeśli tylko unijne przepisy na to zezwalają. Maria Krystyna Habsburg też wróciła. Przez ponad 40 lat była bezpaństwowcem, bo mimo że władze PRL odebrały jej w 1951 r. polskie obywatelstwo, zawsze czuła się Polką i nie chciała przyjąć paszportu innego państwa. Obywatelstwo odzyskała w 1993 r., ale w swoich rodzinnych dobrach w Żywcu mogła zamieszkać dopiero w 2001 r., w 80-metrowym mieszkaniu w Nowym Zamku. Habsburgowie przez całą wojnę cierpieli prześladowania, bo nie chcieli się wyrzec polskości, za co władze PRL nagrodziły ich w 1947 r. konfiskatą wszystkich dóbr. Jak mówił Karol Olbracht Habsburg, aresztowany przez gestapo w listopadzie 1939 r: "Jestem Polakiem, a niemieckie mam tylko pochodzenie. Żona moja i dzieci również są Polakami". Otóż ci ludzie nie mają żadnych pretensji do Polski, ani do narodu polskiego. Bo są jego cząstką.

No to Maria Krystyna Habsburg była w lepszej sytuacji, niz Mazurzy (miała wybór), bo w ich przypadku wyjazd był umozliwiony wyłacznie po zrzeczeniu sie polskiego obywatelstwa, zaś na granicy WOP-iści odbierali wyjeżdzającym paszporty. Ale oni też nie mają "pretensji do Polski", tylko chcą - podobnie jak pani Habsburg w Żywcu - odzyskać swój majątek.

 
henski

21

2007-09-17 22:54:23

[Oryginał: 2007-09-17 22:48:29]
Wolałbym reszty życia nie spędzić na wyjaśnianiu co autorzy, ze mną włącznie, mieli na myśli pisząc, co napisali :)
Może winne są "pryzmaty". Pani Habsburg była w gorszej sytuacji, jej własność znacjonalizowano, a obywatelstwo odebrano nie pytając o zdanie. Mimo to przez 40 lat pozostawała bezpaństwowcem. Pani Trawny natomiast przez 13 lat ZABIEGAŁA o zgodę władz PRL na wyjazd i dobrowolnie zamieniła swój(?) dorobek na obywatelstwo niemieckie. I wolno jej było, jeśli tego chciała. Wolno jej także próbować odkręcać taką decyzję, bo jak napisałem; "każdy ma prawo do prawa", takiego jakie w danej chwili jest. Ale na współczucie moje i kilku innych osób liczyć nie może, bo jest to osoba zwyczajnie wyrachowana, żaden tam "PRL-owski wygnaniec". Doskonale pamiętam lata gierkowskie i te gorączkowe starania wielu osób o niemieckie obywatelstwo. Czegóż to nie wyciągano wtedy z rodzinnych archiwów…, a powód do wstydu zmieniał się cudownie w poważny atut, przepustkę do krainy wiecznej szczęśliwości, gdzie nawet cytryny były dziesięć razy kwaśniejsze, niż w tej cholernej Polsce. Ci co zostali musieli nie tylko "wytrzymać PRL-owską rzeczywistość", ale musieli ją zmieniać. I kiedy to się udało, wracają "wygnańcy". W aureoli męczenników, którym coś się należy. A kto na to da? PiS da? :) (żenujący żart piszącego)
Kwestię "narodowości mazurskiej" jeśli można, porzućmy, bo problem jak widzę zapętla się do stopnia wręcz niesłychanego (co nie znaczy, ze nie obstaję przy swoich racjach i zgadzam się, aby Niemcy tym razem ukradli miano Mazurom. Prusami już byli :)).
>TV własnie podała, że jakąś całą dzielnicę Katowic rewindykuje od Skarbu Państwa… polska spółka, która odkupiła od dawnych niemieckich właścicieli ich prawa majatkowe<
Może to KRUK… lub inna CZARNA GAPA… Każdy ma prawo do prawa. Pewne jest jedno, że tej dzielnicy nie trza odniemczać.
[Dodano: 2007-09-17 22:54:23]
Pan Cieśla Sewruk, jak widzę, rozumie to co chce rozumieć. Nie przypuszczam, aby polska rodzina osadzona gdzieś pod Workutą szczególnie radowała się z powodu naszej troskliwości o różnej maści "wypędzonych, przemieszczonych, wyprzedanych", itp. Od kilku dni jest co prawda Karta Polaka, ale to o wiele za mało dla tych, którzy chcą wrócić do Polski. Potrzebna jest presja na kolejne rządy (daj Boże tylko jeden), aby im to umożliwić. Ci z Zachodu mają wystarczającą pomoc. Niemiecką.
A tak między nami dziewczynami , co to są te stąpające miecze?
I pozdro dla dziadka. Odwiedził swój dawny dom pod Oszmianą? (to motyw na zastanowienie)

Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3,