Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3, 4 ... 8,

Park Loetzen

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-01-28 22:16:18

PARK LOETZEN

Kiedy byłem małym chłopcem i odkrywałem otaczający świat, niesamowicie pociągały mnie tajemnicze miejsca, na które co rusz natrafialiśmy z kolegami. To był rozległy, dwupoziomowy strych w kamienicy przy ul. Dąbrowskiego, gdzie mieszkałem, na którym odkryliśmy starą skrzynię z niemieckimi dokumentami i nadżartym przez mole, wehrmachtowskim mundurem. To były głębokie lochy piwnic z prawie zatartym napisem na ścianie - "Luftschutzraum", a także ciężka, metalowa brama podwórca, pełna dziur po pociskach. Swoistym sanktuarium tajemniczości był położony opodal - u styku Dąbrowskiego z Warszawską - poniemiecki cmentarz. Wchodziło się nań po szerokich, kamiennych stopniach, wiodących centralnie od strony ulicy, albo przez małą furtkę po lewej stronie, obok kiosku "Ruchu" i budki z lodami. Furtka była częściej używana, bowiem wiodła tędy ścieżka na targowisko. Cmentarz podzielony był na ogrodzone kutym, ozdobnym płotem kwatery. W centralnym miejscu była rozległa kwatera obwiedziona murem, zza którego wystawały wysokie, żelazne krzyże. W pierzei południowo-wschodniej, od strony warsztatu samochodowego pana Flisińskiego, stało kilka większych kaplic grobowych - ułamki neoklasycznych filarów jednej z nich walały się jeszcze niedawno w trawie na podwórcu byłego warsztatu (budynek został rozebrany). W części cmentarza obok rynku z darni wystawały żydowskie macewy. Wszystkie te tajemnicze ślady giżyckiej przeszłości trafił szlag na skutek decyzji PRL-owskich władz miasta o likwidacji starego cmentarza i przerobieniu go na park. Nie bawiono się przy tym w żadne ekshumacje szczątków ludzkich. Splantowano teren, wytyczono nowe trakty, zaś kości dawnych giżycczan nadal spoczywają pod trawnikami i alejami.
Może i nie ma co płakać "nad rozlanym mlekiem". Takie to były czasy - nie chroniono mazurskich "zabytków pruskości", a wręcz odwrotnie - pozbywano się ich pod byle pretekstem. Stary cmentarz został wzięty pod ścisłą ochronę konserwatorską dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Rejestr konserwatorski objął nie tylko cmentarne pozostałości w północnej części, ale cały obszar dawnego cmentarza, czyli również obecny park. I tak to sobie pozostaje: kawałek cmentarza, który pomimo konserwatorskiej ochrony nieodwołalnie niszczeje, oraz park bez nazwy, pokrywający się na wiosnę błękitnym kwieciem, wyrosłym na ludzkich kościach.
Mamy styczeń, który może być miesiącem pamięci o obcoplemiennych mieszkańcach Giżycka. 26 stycznia sowiecka armia "wyzwoliła" od nich miasto nad Niegocinem. Cztery dni później, po trafieniu sowiecką torpedą, zatonął m/s "Wilhelm Gustloff", a wraz z nim poszło na dno Bałtyku wielu giżyckich uchodźców, którym udało się dotrzeć do Gdańska i wydawało się, że już są ocaleni. Wielu nie dotarło nad Bałtyk, a po ich grobach nie ma śladu. Na mocy decyzji komunistycznych władz Giżycka, zniknął też ślad po tych, którzy jeszcze nie musieli stąd uciekać.
Teraz żyjemy w zjednoczonej Europie wraz z Niemcami, z którymi się czasem kłócimy o Gazociąg Północny, nieodpowiedzialne parady pani Steinbach lub "kartofle", ale generalnie jesteśmy europejskimi sojusznikami. Przyznajemy się także do wielowiekowej tradycji miasta i regionu - za pięć lat będziemy obchodzili 400-lecie nadania grodowi nad Niegocinem praw miejskich. Jednak po ludziach, którzy wcześniej budowali i zamieszkiwali te piękne kamienice na Dąbrowskiego lub Pionierskiej, którzy - tak jak my teraz - kąpali się, żeglowali i łowili ryby w Niegocinie, zwącym się wówczas Loewentinsee, a których miejsce tutaj zajęliśmy, nawet kulawy pies ze schroniska w Bystrym nie zaszczeka.
Na początku lat dziewięćdziesiątych władze Gołdapi ustawiły kamień pamiątkowy, na którym widnieje inskrypcja ku czci dawnych pokoleń gołdapian. Pod koniec ostatniej dekady XX stulecia również samorządowe władze Olecka przywróciły pamięć o dawnych mieszkańcach miasta. Uporządkowano resztki poniemieckiego cmentarza w centrum miasta i postawiono na nim pomnik, upamiętniający tych, którzy teraz bezimiennie tam spoczywają. Na "uparkowionym" giżyckim cmentarzu spoczął prawdopodobnie wybitny giżycczanin i Mazur - Marcin Gerss. W końcu lat sześćdziesiątych nauczycielka historii z giżyckiej "dwójki" pokazywała nam grób Wilhelminy von Winkler - siostry Wojciecha Kętrzyńskiego, która podobno uświadomiła go o polskim pochodzeniu. My natomiast z wielką pompą "chrzcimy" giżyckie parki imionami jakichś przygodnych Goemaer'ów, albo… pozostawiamy je zwyczajowemu nazewnictwu: "park przy plaży" lub "za torami", tudzież "małpi gaj" lub "park przy Gdańskiej". Pani burmistrz wymyśliła nawet sadzenie nowych parków, ale… drzewa długo rosną.
Sądzę, że miarą wysokiej kultury, którą zawsze jest pamięć o przeszłości i ludziach, którzy przeminęli, oraz docenienie ich wkładu w świetność nadniegocińskiego grodu, byłoby nazwanie parku w miejscu dawnego cmentarza przy ul. Warszawskiej - "Parkiem Loetzen". Byłby to również ładny gest na jubileusz "400-lecia Giżycka", bowiem przez 334 lata swojej historii nazywało się właśnie - Loetzen. W "Parku Loetzen" mógłby też stanąć jakiś gustowny pomnik, oddający skromną cześć Marcinowi Gerssowi, Wilhelminie von Winkler i tym wszystkim, którzy spoczywają pod parkowymi trawnikami i alejami. To nie jest apel do czającego się już za rogatkami komisarza Giżycka, ani nawet do zatopionych w polityczno-komunalnej sraczce-bieżączce radnych. Kieruję te słowa do wszystkich Giżycczan, którzy nie myślą o swoim rodzinnym mieście w rytmie kadencyjnym i postrzegają swój świat jako pewną ciągłość (wynurzającą się z odmętów przeszłości i zmierzającą w mgłę przyszłości), w której tylko przez chwilę partycypujemy. Tak jak ci ludzie, których kości próchnieją w parku przy Warszawskiej. Howgh!

 
AndreavonAndrus
Mój punkt widzenia

1,024

2007-01-28 22:34:20

Taka sobie zagadka:
Tablica dla Giżycka,
nazwa dla Kętrzyna
w parku pod aleją
jego siostra Wilhelmina

In world without fences and walls, who needs Gates and Windows?
 
Garrett

715

2007-01-28 22:39:52

Gratuluje serdecznie! Wreszcie KTOS ruszyl temat tak wstydliwie pomijany przez wielu, a szczegolnie "wlodarzy
niegocinskiego grodu". To moze promowac miasto,a nie
zloty czarownic.

 
Alien Mężczyzna
gertis.pl

1,524

2007-01-29 11:53:11

Bardzo ważna kwestia. Fajnie opisane. Tak jak kiedyś Wojtku pisałeś: Jakie mieszkańcy, takie cmentarze.

Szkoda, że tak mało wiemy o grobach w parku :(

 
subba
radna Rady Miejskiej

804

2007-01-29 16:06:07

a nie zachował sie jakis spis tych kwater?

kto miał pieczę nad tym cmentarzem dawniej?
może w Kościele Ewangelickim znajdzie sie jakaś wzmianka na ten temat?

Sylwia Żarnoch-Wasilewska :)
 
Rafał

271

2007-01-29 22:32:06

A ja mam pytanko: czy ktoś może orientuje się gdzie np. w wieku XVII, czy XVIII na terenie Giżycka znajdował się cmentarz (cmentarze). Przecież musiano gdzieś chować ludzi. Zapewne były to inne miejsca, niż te które cmentarzami są obecnie. Może okolica kościoła ewangelickiego? Czy ktoś wie coś na ten temat? :?:

 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2007-01-29 22:35:51

już na forum sa informacje na ten temat! w którymś z postów (poszukaj w wyszukiwarce tematów o cmentarzu).

 
Rafał

271

2007-01-29 22:51:30

Ok. Dzięki! :p

 
Arwen
Użytkownik usunięty

2007-01-30 10:57:45

Zgadzam się z Wojtkiem. Coś powinno zostać zrobione ale kto ma się tym zająć. To dość poważna sprawa rzekła bym. Bedąc w Anglii widziałam wiele takich miejsc upamiętniających wydarzenia i ludzi z przeszłości. Piękne i zadbane. Ich zamki zresztą też. Nawet te zniszczone przez wojny i czas.
Czemu i u nas miałoby tak nie być.

 
zocha Kobieta

2,341

2007-01-30 12:51:44

Polska to nie Anglia.…inna mentalnośc inna polityka :crazy: a szkoda..…



gdzie brak informacji rosną plotki ;)

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,291

2007-01-30 16:11:13

Jestem zły, że W. Darskiego w tej kluczowej sprawie nikt nie słucha. Myślę, źe w tej sprawie trzeba wyjść poza Forum i uderzyć do Pani Burmistrz.

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,291

2007-01-30 22:34:29

Odwaźe sie postawic następującą diagnozę: W naszym mieście trafiamy na trudno do wyjaśnienia barierę komunikacyjną. Różne waźne pomysły jak ten Wojtka Darskiego odbiają się od ścian ratusza i lądują gdzieś w krzakach nad Kanałem.
Więc trzeba zacząć wszystko od próby przełamania tej bariery.
Były takie czasy w naszym mieście, za pierwszej kadencji Jana Grabowskiego, ze tej bariery chyba nie było. Oczywiście jest daleki od ideaizowania tej już zamierzchłej przeszlości. Ale toczył się może nie najlepszy ale jednak dialog między władzą a chcącą rozmawiać częścią społeczeństwa.
Teraz mamy monolog. którego wyrazem są od nowego roku już chyba co dwa tygodnie, a nie c tydzień jak wcześniej ogłaszane Orędzia do Narodu Jolanty Piotrowskiej.
Milczałem, milczałem, ale teraz zalała mnie juź krew W orędziu nr 1 J. P. chwali się w pierwzej osobie liczby pojedynczej Swoim Budźetem, które jakaś tam Rada poddała korektom… oczywiście kosmetycznym i nieważnym.
Lektura Orędzia nr 2 powala na kolana. Pani Burmistrz tłumaczy nam maluczkim obywatelom w którym to pokoju w urzedzie mogą załatwić jakie sprawy. Uczy nas, źe na lewo do wejścia to jest taki pokój, a jak wejdziemy na piętro to inny. To Orędzie ukazuje się w czasie, gdy o ile się nie mylę tematem numer jeden jest zamach Kaczynskich na samorząd w Polsce. Trafiona moze być teź Piotrowska. Czekałem na orędzie, żeby stanąć murem za Jolą, a tu....… dostaję przewodnik po wnętrzach urzędu.
Mimo wszystko zapisze się na Audiencję u J.P. Moźe mnie przyjmie.

Moźe teź wtedy warto będzie wrócić do szacnuku do zmarłych (naszych?) przodków

 
nomad Mężczyzna
droga jest celem

454

2007-01-31 08:55:11

To, co się stało ze starym cmentarzem jest wstydem nas wszystkich. Możemy udawać, że sprawy nie ma,albo się z tym wstydem zmierzyć. Park Loetzen jest chyba najlepszą propozycją, o jakiej dotychczas słyszałem.

"Z melancholią obserwujemy, jak nasi politycy, w większości mało błyskotliwi, słabo wykształceni i fundamentalnie pozbawieni poczucia ironii czy groteski, wypowiadają się na temat poziomu debaty publicznej, dobrego wychowania i manier, a przede wszystkim na temat Formy". - Teatr Ósmego Dnia
 
young Mężczyzna
W. Iwaszkiewicz

5,850

2007-01-31 12:00:12

Szanowny Panie profesorze,
myślę, że jest Pan jednak nieco niesprawiedliwy w osądzie Pani burmistrz…
Wszystko tworzą ludzie, a zaplecze i niektórzy współpracownicy Pani burmistrz niestety są "tacy sobie"… choć i Ona moim zdaniem nie jest bez winy - wszk odpowiada m.in. za dobór kadr.

RadnyIwaszkiewicz.pl - mój blog
Rada Miejska moim okiem.



 
fuledzki
wojciech łukowski

1,291

2007-01-31 14:33:55

Witam younga i innych uczestników

Ja nie osadzam Pani Burmistrz, znam ja od lat. Problem polega na tym, ze niezywkle trudno dowiedzieć się jakie są jej zamiary, o co chodzi w jej polityce dotyczącej Giżycka. Przecież nie chodzi o to, abym chodził i się dopytywał. Chodzi o to, aby każdy zainteresowany mógł to sobie bez problemów wyczytać choćby ze strony internetowej miasta.

Być może zbyt duźo wymagam od Pani Burmistrz w kwestii polityki informacyjnej, ale mam wrażenie, że wykorzystuje ona jakieś 10 procent swych możliwości i doświadczeń w tym zakresie. I nie mogą nijak dojść dlaczego tak się dzieje?

Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3, 4 ... 8,