Populski jako miasteczkowy ekonomista

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2011-12-02 14:50:27

POPULSKI JAKO MIASTECZKOWY EKONOMISTA

Mój przyjaciel Vox należy do owego przeważającego grona Polaków i Miasteczkowiczów, którzy znakomicie znają się na pogodzie, medycynie i polityce. Populski zawsze wie doskonale jaka będzie pogoda, bo ma wewnętrzny barometr w postaci reumatycznego łupania w kościach, nabytego wraz z miłością do swej małej, mazurskiej ojczyzny. Umie też poradzić sobie z owym reumatyzmem, tudzież niekontrolowanymi spadkami ciśnienia pogodowego, za pomocą solidnej setki zdrowej, mazurskiej maślanki. Mazurska maślanka jest zresztą tak zdrowa, iż można ją stosować jako homeopatyczne antidotum na wszelkie inne przypadłości zdrowotne, z jadowitym wejrzeniem małżonki Populskiej włącznie (chociaż Vox zaczął też ostatnio zażywać Ibuprom, stosując się do popularnej reklamy telewizyjnej, sugerującej, że środek ten dobrze wpływa na indywidualną działalność gospodarczą). Co do polityki, to przecież ogólnie wiadomo, że rządzą nami durnie i złodzieje, a Populski jest dodatkowo przekonany, że gdyby on rządził byłoby dużo mądrzej i lepiej, jeno zdrowie i wrodzona skromność mu na to nie pozwala. Czyli sumując krótko: może by i chciał, ale nie musi…
Ale za to w ramach przyjemnego hobby, a przy okazji, aby wykazać się przewidywalnością w obliczu tupiącego już u wrót Miasteczka kryzysu, Vox Populski zajął się ćwiczeniami z ekonomii. Po dogłębnej analizie miasteczkowych operacji budżetowych i przedsięwzięć inwestycyjnych w ciągu kilku ostatnich lat, mój przyjaciel Vox bardzo się zdziwił wyrażanymi tu i ówdzie obawami, iż zabrnęliśmy w długi i czeka nas iście grecka przyszłość (nie chodzi oczywiście o wygrzewanie się na plaży i sączenie ouzo). Wszak te same światłe osoby, które dzisiaj wyrażają takowe obawy, jeszcze niedawno były bardzo niezadowolone z faktu, iż miasteczkowy samorząd pozyskuje za mało kasy od Unii Europejskiej. Widać uwagi owych światłych obywateli zostały wysłuchane i Miasteczko zaczęło pozyskiwać ile wlazło, a nawet na boki wychodziło, co oczywiście musiało zaskutkować także obciążeniami miasteczkowego budżetu, bowiem od początku było jasne jak drut, że unijne dotacje to jeno dofinansowanie do inwestycji, na które należy wyłożyć również środki własne. Czyli znów sumując krótko: im więcej kasy UE dokłada, tym więcej trzeba wyciągnąć z własnego portfela, albo… z banku. A mówią, że od przybytku głowa nie boli…
Jako wprawny ekonomista-hobbysta Vox natychmiast wynalazł sposób na bezbolesne dokończenie wszystkich miasteczkowych inwestycji i uniknięcie sytuacji kryzysowej. Pomyślał sobie, że skoro już pobudowaliśmy sobie Port Pasażerski Ekomarina nad Niegocinem, to na jaką cholerę Miasteczko ma być nadal nominalnym właścicielem obocznego portu Żeglugi Mazurskiej. Skoro nawet za pomocą niezawisłych sądów nie można zakończyć dzierżawy tego obiektu, która nie przynosi samorządowemu budżetowi oczekiwanych kokosów, to jak najbardziej należy wystawić tę nieruchomość na sprzedaż. Żaden sąd nie jest w stanie zabronić właścicielowi sprzedaży jego majątku i wypowiedzenia z tego tytułu funkcjonujących dzierżaw. Przy wieloletniej dzierżawie może jeno wchodzić w rachubę prawo pierwokupu nieruchomości przez dzierżawcę, ale nie wpływa ono w żaden sposób na wycenę. Należy ustalić odpowiednią cenę wywoławczą, która nawet przy braku jej podbicia zaspokoi przewidywane luki budżetowe Miasteczka i… jazda z tym koksem. Port może sobie kupić dotychczasowy dzierżawca i nadal obsługiwać z niego rejsy pasażerskie po Wielkich Jeziorach Mazurskich. A może go też wylicytować jaki szejk arabski, który skuszony czterogwiazdkowym hotelem w pobliskim Zamku Świętego Brunona, ustawi tu sobie flotyllę ekskluzywnych hausbootów albo innych pływadeł mieszkalno-rozrywkowych. Howgh!

 
mno

42

2012-02-02 18:32:33

Czy będą kolejne felietony?

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2012-02-02 18:51:08

Będą, ale na razie jestem trochę przywalony inną robotą i wyjazdami, a poza tym muszę trochę odpocząć od Populskiego :crazy:

 
mno

42

2012-02-14 09:32:16

To dobrze, wolałem te "zwykłe" felietony. Nawet je sobie wydrukowałem w postaci książeczki :)
Pozdrawiam z Wrocławia!