Rozważania nad winem z kwaśnych jabłek

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-05-27 23:29:33

ROZWAŻANIA NAD WINEM Z KWAŚNYCH JABŁEK

Aby po promocji mazurskiego słownika nie zagrzebać się całkiem w płytkim prowincjonalizmie, postanowiłem pozwolić sobie na rozważania globalne. Skłoniła mnie do tego lektura najnowszej opowieści ze „Świata Dysku” Terry’ego Pratchetta, którego po prostu uwielbiam, bolejąc nad tym, iż książki te nie są szkolnymi lekturami. Pratchett jest najbystrzejszym obserwatorem dzisiejszości (pomimo, iż do tkania swoich powieści używa fantastycznej osnowy) i dowcipnym filozofem. W ostatniej książce wziął na warsztat religię, patriotyzm, politykę i wojnę, czyli ulubione zabawki dużych chłopców, a żeby było bardziej jajecznie – wmieszał w to wszystko kobiety. Uwielbiam takie monologi, jak np. ten, z którego wynika całkiem interesująca definicja „narodu”: Sądzę, że ludzie radzą sobie, jak mogą, żyją i wychowują dzieci… (…) Bierzesz ludzi, którzy na oko niczym się nie różnią od ciebie i ode mnie, ale kiedy połączysz ich wszystkich razem, dostajesz wielkiego szaleńca z granicami państwowymi i hymnem. A przepis na hymn wygląda mniej więcej tak: Przebudźcie się, synowie Matczyzny! / Dość już picia wina z kwaśnych jabłek. / Drwale, chwyćcie swe topory! / Farmerzy, dobijcie wroga narzędziem używanym poprzednio do załadunku buraków. Ze względu na to wino z kwaśnych jabłek i buraki (szczególnie cukrowe), pomyślałem sobie, że z powodzeniem mógłby to być polski hymn.
No, a potem włączyłem dziennik telewizyjny i przecierałem oczka, zastanawiając się, czy oglądam najnowsze wiadomości z cywilizowanego świata, czy też nadal tkwię po uszy w Pratchettowskiej fantastyce. W niemieckiej reklamówce piłkarskiej grupka skretyniałych od piwa i ciśnienia na pęcherz kiboli szczy do taktu „Deutschland, Deutschland ueber alles…”, a cwani Polaczkowie kradną im w tym czasie auto. Niby nic szczególnego – taka laurka dla własnego narodu, że głupi od tego dobrobytu i piwska jak but, ale po wschodniej stronie Odry już „budzą się synowie Matczyzny” i duma narodowa rozdyma się od sfermentowanego soku z kwaśnych jabłek, plotąc cóś o „teutońskiej bezczelności”. Pewnie, podczas zbliżających się rozgrywek piłkarskich, pęknie z tego powodu kilka kibolskich pojemników na wodogłowie. Ale ostawmy tę trywialność i ruszmy ku górnym sferom. Nasz Pierwszy Polak poleciał do Gruzji zalecać dobre rady „młodej demokracji”, jak mogą się skonsolidować z „zachodnim światem” i dać odpór rosyjskiej zaborczości. Ów niezwykle doświadczony od półtorej dekady w demokratycznych zawiłościach Mąż Stanu pewnie zawiózł im trochę tych kradzionych oraz skupowanych ze szrotów w Niemczech samochodów, bo to – jak dotąd – najwyraźniejszy efekt naszej konsolidacji z Zachodem, a także nieco osadzonych na sztorc kos (narzędzi używanych poprzednio do koszenia zboża i trawy), które są przecież świętym symbolem naszej niezwykle skutecznej, antyrosyjskiej odporności. Polacy jako naród, to przy Gruzinach osesek (kiedy bujnie rozwijały się miasta w gruzińskim królestwie Tamar, Słowianie nad Wisłą byli na etapie debaty, czy szałas ma większą przyszłość od ziemianki), ale teraz dajemy im mądre rady. Wot, szto takoje… Ubolewam, że jakoś coraz mniej w wiadomościach medialnych można znaleźć informacji o zwycięskich wojnach, prowadzonych przez dzielnych synów naszej Matczyzny w imię „najsłuszniejszej z demokracji oraz globalnego biznesu na świecie”. Ostatnio nasi dzielni żołnierze, którym wytłumaczono, iż mudżahedini noszą brody, z powodu kilku kóz rozwalili jakąś wioskę w Afganistanie. Teraz można będzie przywieźć stamtąd do Polski jakieś dziecko z urwaną rączką, albo nóżką, przyszyć ją i chwalić się poziomem naszej medycyny (pomimo gremialnej, dokształcającej oczywiście, sesji wyjazdowej w Szwecji i Anglii). Za tę wielce demokratyczną i globalnie pozytywną postawę, dostaniemy od Najwielgachniejszej i Jedynie Słusznej Demokracji Świata trochę złomu z ichniego militarnego szrotu, który nasi doświadczeni spece podtuningują w swoich warsztacikach, i będziemy nim łaskotać Ruskich, aż pękną ze śmiechu.
Chylę czoła przed naszą Wielkością oraz Ważnością i modlę się codziennie do „Radia Maryja”, aby widzowie Festiwalu Eurowizji mogli również uzmysłowić sobie i docenić uniwersalną wagę naszych pieśni (np. typu: „Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam” – powszechna tendencja do podwyższania średniej dożywalności obywateli, czy „Zielony mosteczek ugina się” – walka z brakoróbstwem w budownictwie drogowym, tudzież „Szła dzieweczka do laseczka” – wprowadzanie równouprawnienia w wyrębach leśnych i przydrożnych), tak jak Komisja Europejska doceniła wino z kwaśnych jabłek, nadając mu międzynarodową markę - „polskiego wina owocowego”.
A jak już się pomodlę razem z ojcami-radiowcami, to oddaję się sennym marzeniom o tym, że żyję spokojnie w jakimś małym, całkiem nieważnym i pozbawionym chlubnej przeszłości (a nawet reprezentacji piłkarskiej) kraju, pośród sąsiadów, którzy słysząc słowo „naród”, pytają, czy to jest to coś, co o parę miesięcy poprzedza poród. Howgh!

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2008-05-28 09:44:44

Ano, "Potworny regiment" - nic dalej nie mówię, bo książka - jak zwykle w przypadku Pratchetta - świetna.
Natomiast, niejako suplementarnie do felietonu, po dzisiejszej wizycie w "Kauflandzie", przyszła mi do głowy "złota myśl", chyba ekologiczna:
Choć wchłaniasz globalnie - wydalasz lokalnie.

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,296

2008-05-28 17:14:33

Pojęcie narodu może nabrać szczególnego znaczenia, gdy zacznie brakować ropy,a więc też benzyny, tudzież zwykłej wody do picia.
Ale i odwrotnie, duma narodowa Rosjan oparta jest w znacznym, trudnym do oszacowania stopniu na wysokiej cenie baryłki ropy właśnie i metra szcześciennego gazu

 
milka Moderator Kobieta
Nullus anxietas.

5,597

2008-05-28 17:24:16

Myślę, że w kwestii Pratchetta (który niezmiernie wielkim pisarzem jest :face11 :) ukłony należą się również Piotrowi Cholewie za piękne tłumaczenia :)
A co do "Sto lat" to jest to najbardziej znana polska piosenka :) Kiedyś oglądałam jakiś program, gdzie przedstawiano najbardziej znane polskie przyśpiewki (czy jak to zwać..). Oczywiście wyniki z sondażu uliczego

Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia, czyli cudzych fanaberii, fochów, żądań i oczekiwań pod hasłem "bo wszyscy tak robią"