Przejdź do strony: Poprzednia [12,

Zobacz Giżycko i... żyj!

Autor Wiadomość
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-02-19 00:48:54

ZOBACZ GIŻYCKO I… ŻYJ!

Jakąś dekadę temu giżycki naówczas dziennikarz - Konrad Zbrożek, wygrał konkurs na hasło reklamujące gród nad Niegocinem. Brzmiało ono: "Zobacz Giżycko i… żyj!", będąc trawestacją znanego powiedzonka: "Zobaczyć Neapol i umrzeć". Nie doczekało się to Zbrożkowe hasło zbytniej eksploatacji. Pojawiło się chyba tylko na jakichś foliowych torebkach w które urzędnicy zwyczajowo pakują promocyjne prezenty. Całkiem niedawno natomiast ogólnopolski portal internetowy - "Interia" dopisał niechcący do tego hasła własną trawestację. "Chcesz żyć? Nie jedź na Mazury!" - brzmi tytuł artykułu, zamieszczonego 16 lutego w dziale motoryzacyjnym "Interii".
Autorowi internetowego materiału chodzi o to, że województwo warmińsko-mazurskie zajęło czwarte miejsce, za trzema regionami greckimi, w statystyce ilości śmiertelnych wypadków drogowych, sporządzonej przez unijny urząd badawczy - "Eurostat". Według tych danych na Warmii i Mazurach na milion zmotoryzowanych pasażerów (skąd oni tylu wzięli?) ginie 815 osób. Na dwunastym miejscu uplasowało się województwo świętokrzyskie - 617 ofiar, na piętnastym - podlaskie (595), a na szesnastym - lubelskie (590). W statystyce dramatycznie przodują regiony greckie, gdzie ginie nawet 1576 osób na milion pasażerów.
Już widzę dyskusję, którą wywołają te dane. Powszechne (i słuszne zresztą) narzekanie na fatalną jakość mazurskich dróg, na ich krętość i drzewa na poboczu. Po tym unijnym "wsparciu", rajdowiec Hołowczyc ruszy pewnie do kolejnego zażartego ataku na mazurskie "drzewa-morderców", zaś poszczególne Rejony Dróg Publicznych przystąpią do wzmożonej wycinki. No tak: wyciąć w pień, poszerzyć, wyprostować i polać nowym asfaltem, a na mazurskich drogach będzie bezpieczniej. Czy na pewno? Ja to widzę trochę inaczej.
Jesiennym popołudniem wracałem sobie skuterkiem z niedzielnej wycieczki. Przejeżdżałem właśnie prawidłowo - nie przekraczając prędkości 40 km/h - wieś Sulimy od strony Pieczonek, zbliżając się do ostrego zakrętu w lewo przed wyjazdem na szosę Kożuchy - Giżycko. Nagle ze skrzyżowania wypadły dwa, najwyraźniej ścigające się ze sobą samochody, rozpędzone co najmniej do setki. Jednemu z nich udało się wyrobić i wszedł w zakręt swoim pasem, natomiast drugi, który właśnie chciał wyprzedzać, miał widać gorsze opony i posunął bokiem aż na pobocze po mojej prawej stronie. Koła zaboksowały i… runął prosto na mnie. Zmartwiałem. Nie miałem jak uciec, bo lewą stroną mijał mnie właśnie pierwszy z samochodów. To był ułamek sekundy. Jakoś się udało - rozpędzone auto minęło mnie z prawej, sunąc częściowo poboczem. Omal nie zahaczyło mnie lusterkiem. Od tamtej pory mam uraz i kiedy jeżdżę po Mazurach w sobotę lub w niedzielę, zwalniam i zjeżdżam na pobocze ilekroć usłyszę zajadle wyjący silnik, bowiem trudno przewidzieć, czy tym pojazdem nie posuwa ile koni pod maską młode, naćpane towarzystwo z dyskoteki, albo pan Józek, który uczynnie odwozi do domu przyjaciół po trzecim półlitrze.
Podejrzewam, że mazurską statystykę drogowej śmiertelności najbardziej zawyżają pijani, bądź szarżujący ponad setką na krętych drogach, kierowcy, zaś jakość nawierzchni i tzw. "drzewa w skrajni" o jakiś ułamek tylko zwiększają ryzyko. Bowiem kierowca myślący logicznie i trzeźwo dostosuje swoją prędkość do warunków jazdy, czyli - jeśli widzi, że droga jest kręta i wyboista, a łuki zadrzewione - nie będzie szarżował. A propos drzew i zwalania na nie morderczych skłonności, to jakiś chorobliwy wymysł pana Hołowczyca i drwali z Rejonów Dróg Publicznych. W rankingu śmiertelności przodują regiony greckie, a tam drogi prawie w ogóle nie są zadrzewione. Rachityczne gaje oliwkowe rosną przeważnie w pewnym oddaleniu od szos. Za to, niepowstrzymywane przez listowie słoneczko, zamienia asfalt w płynną breję pełną kolein, co może być przyczyną wielu wypadków.
Oddzielną kwestią jest plaga TIR-ów, posuwających od przejść granicznych w Ogrodnikach i Budzisku po wąskich i krętych mazurskich ścieżynach. Kierowcy tych pojazdów są często przemęczeni długim oczekiwaniem na granicy, a potem się bardzo spieszą. Nieraz musiałem uciekać z drogi przed takim rozpędzonym gigantem (a na takiej np. trasie Wydminy - Giżycko, to nie ma nawet gdzie uciekać). Na jakość nawierzchni te kilkunastotonowe ciężarówki, kokoszące się np. w lipcu na ogałacanych właśnie z drzewnego zacienienia mazurskich drogach, też za dobrze nie wpływają.
Reasumując, nie jestem przeciwko temu, aby modernizować mazurskie drogi. Powinny w naszym województwie istnieć co najmniej dwie nowoczesne, "poziome" osie komunikacyjne, którymi m.in. można by było puścić ów ruch TIR-owy (zabraniając surowo zjazdu z tych wyznaczonych tras ciężkim ciężarówkom). Pewnym błogosławieństwem może być dla Mazur (szczególnie dla turystyki weekendowej) Via Baltica w wersji przez Kisielnicę. Weekendowicz mógłby wówczas szybko pokonać odległość Warszawa - Łomża, a dalej… nie ma już potrzeby, aby gnał na złamanie karku. Może sobie spokojnie jechać, góra 80 km/h, mazurskimi alejami, podziwiając ich wyjątkową urodę i dookolne krajobrazy. Mazury, to ma być podobno relaks, a nie wyścigi pana Hołowczyca (niech się wyżywa na pustyniach koło Dakaru). Gdyby wszystkie te pieniądze, które obecnie idą na wycinkę przydrożnych drzewostanów, przeznaczyć na poprawienie jakości nawierzchni drogowych, na pewno by się jeździło po Mazurach dużo bezpieczniej, wygodniej i sympatyczniej.
Oddzielną sprawą jest to, czy modernizacja mazurskich dróg naprawdę zmniejszy ilość śmiertelnych wypadków. Udzielający się na OFG niemiecki policjant - Ulli Heitman, twierdzi, że u nich było wręcz odwrotnie. Widząc przed sobą równą i szeroką drogę, przeciętny kierowca wyciska z auta ile fabryka dała, a przy prędkości np. 180 km/h ze zwykłego dachowania rzadko się wychodzi żywym. Swoją drogą, bardzo ciekawy jestem ile na tej wysokiej pozycji w rankingu "Eurostatu" zaważył warmińsko-mazurski odcinek trasy szybkiego ruchu Warszawa - Gdańsk, gdzie ciągle dochodzi do jakichś spektakularnych karamboli i śmiertelnych wypadków o których informują media. Howgh!

 
Alien Mężczyzna
gertis.pl

1,517

2007-02-19 11:02:19

Trudno się odnieść w jednej wypowiedzi do całego felietonu. Jednak tym razem chyba nie mogę się z Tobą zgodzić. Nie wydaje mi się aby główną przyczyną wypadków na Mazurach był alkohol i brawura. Wszyscy moi znajomi, którzy ucierpieli lub stracili życie w wypadkach na naszym terenie byli trzeźwi. Przeważnie był to TIR, "głęboki ubytek w nawierzchni" czy też inny uczestnik ruchu.

Krajowa siódemka, o której wspominasz, ma dużo karamboli ale zdecydowanie większy ruch. Nie można zatem porównać tego z mazurskimi drogami.

Wczoraj wróciłem z Warszawy, zatrzymałem się tam u przyjaciela, który jest zawodowym kierowcą. Powiedział, że nie zna gorszych tras do jazdy samochodem niż nasze i nie wyobraża sobie jak się można tutaj sprawnie poruszać. Trochę go rozumiem. Drogi mimo, że kręte to jeszcze w fatalnym stanie. Paradoksalnie mówił też, że w górach jest mu łatwiej jeździć. Niby prostsze drogi?

Zgodzę się jednak z twierdzeniem, że na Mazurach należy odpoczywać, a nie się ścigać. Od kilku lat kursując trasą Giżycko->Warszawa obserwuję tendencje do "Spieszę się aby odpocząć". To dziwna sprawa, jeszcze kilka lat temu na tej trasie wyprzedzało mnie dosłownie kilka samochodów. Teraz lekko 50-100. Czy to ja się starzeje czy to ludzie coraz szybciej jeżdżą? A specjalnie wolno też nie jeżdże :).

Może wprowadzić za Kisielnicą znaki:
"Jedziesz na MAZURY, nie musisz się spieszyć, przemyśL to"… a 100 m dalej: "ODPOCZąć JEDZIESZ DO LICHA!"… i 100 m dalej "LUUUUDZIE! TO NIE WARSZAAAWA!"…

 
DreameR Wyróżniony Mężczyzna

1,445

2007-02-19 11:56:51

Ogolnie pomysl z tym znakiem "Jedziesz na MAZURY, nie musisz się spieszyć, przemyśL to" bardzo mi sie podoba :)
Na naszych drogach coraz więcej ludzi bez wyobrazi :(

#######
ofg.pl - Oficjalne Forum Giżycka
 
Piotrek Mężczyzna

953

2007-02-19 12:06:08

WMDarski:

Swoją drogą, bardzo ciekawy jestem ile na tej wysokiej pozycji w rankingu "Eurostatu" zaważył warmińsko-mazurski odcinek trasy szybkiego ruchu Warszawa - Gdańsk, gdzie ciągle dochodzi do jakichś spektakularnych karamboli i śmiertelnych wypadków o których informują media.

Tak gwoli ścisłości trasa Warszawa-Gdańsk na odcinku w woj. warmińsko-mazurskim to żadna droga szybkiego ruchu, dopiero na taką będzie przebudowana do 2013 roku.

Cała trasa będzie o takich parametrach jak na zdjęciu.

 
Arwen
Użytkownik usunięty

2007-02-19 12:32:26

A ja sie w dużej mierze zgadzam z Wojtkiem. Ileż to razy uciekałam prawie do rowu bo jakiś idiota spoza Giżycka zazwyczaj zaczynał wyprzedzać w najmniej odpowiednim miejscu. A Tiry to masakra. Pędzą nie patrzac na nic. Scinają zakręty nie martwiąc się o tego na drugim pasie. W nocy nie zmieniają świateł na krótkie. Spróbujcie jechać drogą kiedy oślepia Was Tir. Nic nie widać, oczy bolą i łzy same lecą. Zdarzyło mi się to przeżyć akurat będąc na zakręcie. Musiałam się zatrzymać bo nie widziałam nic oprócz tego piekielnego słońca dającego po oczach. Stan dróg to oczywiście inna kwestia i te dziury to jest masakra. Chyba drzewa namniej mi przeszkadzają. Nauczona doświadczeniem powypadkowym, wożąca dziecko i psa nie szarżuję, wolę spokojniejszą jazdę. A ofiary wypadków, no cóż z tego co słyszę(a są to info z pierwszej ręki) ofiary wypadków bardzo często mają zatrzymane liczniki grubo powyżej 100 jak kończą np. na drzewach. Nie mówię, że wszyscy ale duża część.
Wycięcie drzew niewiele da. Trzeba zmienić mentalność kierowców.

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-02-19 13:40:07

Piotrek:

Tak gwoli ścisłości trasa Warszawa-Gdańsk na odcinku w woj. warmińsko-mazurskim to żadna droga szybkiego ruchu, dopiero na taką będzie przebudowana

Wszyscy tam jeżdżą bardzo szybko, więc dla mnie jest to "trasa szybkiego ruchu". :)

 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2007-02-19 14:09:56

Osobnym problemem, który mógłby rozwinąć felietonista jest zagadnienie usytuowania "poziomych osi komunikacyjnych". Z uwagi na atrakcyjność przyrodniczą regionu możemy stanąć przed dylematami mieszkańców Augustowa, bo mówiąc szczerze, nie widzę na przestrzeni tych kilkudziesięciu kulometrów od Węgorzewa po Pisz, którędy te dwie drogi miałyby iść…

hehe, końcowe pozdrowienie za każdym razem przypomina mi Tenangę u Borhardta. Sam autor był z Oszmian :crazy:

 
jagoda
Użytkownik usunięty

2007-02-19 17:52:05

I zapominamy o tym, że i samochodów coraz więcej na drogach. Tłok często wywołuje różne reakcje u ludzi. Doliczyć do tego trzeba rowerzystów, pieszych i traktory :) "Cała frajda" :crazy: Szczególnie, że na niektórych odcinkach albo naprawiają drogę albo ją poszerzają i tak można jechać i jechać i mieć dosyć…
Po prostu: jak jedziesz na Mazury to się licz,
że tutaj to prawdziwa dzicz :)

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,283

2007-02-19 22:00:53

NIe sadze, aby cos sie szybko zmienilo. Poza tym chetnie bym sie dowiedzial, jaka dokladnie jest struktura tych wypadkow zarowno u nas, a jaka na przyklad na takim Podlasiu, nie mowiac o tej strasznej Grecji. Dopiero wtedy mozna by jakies bardziej poglebione wnioski wyciągać.

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-02-19 22:23:01

Zasięgnąłem języka w sprawie lokalizacyjnej struktury największej ilości wypadków śmiertelnych na Warmii i Mazurach i tak, jak przypuszczałem w felietonie, ich największa ilość ma miejsce na warmińsko-mazurskich odcinkach dróg krajowych nr 7 i 15, czyli na trasie gdańskiej i toruńskiej, wraz z najbliższymi odnogami (ale tam przez okrągły rok jest też największy ruch).
W strukturze przyczyn przoduje nadmierna prędkość, nieprawidłowe wymijanie (np. na trzeciego) i zdarzenia z udziałem ciężkich ciężarówek, nierzadko też alkohol. Jakość nawierzchni lub drzewa są najczęściej "elementem wtórnym", to znaczy występują wśród elementów zmniejszających szanse przeżycia, kiedy już popełniony zostanie błąd, spowodowany nadmierną prędkością, złamaniem przepisów dotyczacych wymijania lub alkoholem i kierowca w sytuacji kolizyjnej usiłuje opanować auto.

 
Rafał

271

2007-02-19 22:54:32

Uważam, że tu trzeba zachować arystotelesowski złoty środek, pewien umiar i rozsądek. Drzewa, przy zachowaniu należytej prędkości nie powinny oczywiście przeszkadzać, ale pod jednym warunkiem: gdy z przeciwka nie zbliża się z naddźwiękową prędkością jakiś debil. Przy braku drzew możliwe jest bowiem ratowanie się poprzez zjechanie na pobocze. A gdy są drzewa, no cóż… Mimo takich utrudnień nie jestem za całkowitym ogołacaniem naszych tras z drzew. Jestem jednak zdecydowanie za usunięciem ich z najbardziej newralgicznych miejsc. Nie wiem po co drzewa mają się znajdować np. centralnie na zakrętach? Wtedy nawet przy rozsądnej prędkości mała chwila nieuwagi i… audiencja u św. Piotra.

 
dager
Użytkownik usunięty

2007-02-20 00:00:44

.

 
Garrett

715

2007-02-20 00:45:22

Mazury odwiedzam przecietnie 2-3 razy w roku.Trasa-za najgorszy odcinek uwazam Torun-Gizycko (przed Olsztynem troche wyprostowano-wielkie dzieki).Zachodze w glowe dlaczego linia ciagla,a szczegolnie podwojna prowokuje wielu "kierowcow" do wyprzedzania zdarza sie to za kazdym razem. Zaznaczam ze wcale nie poruszam sie z szybkoscia mula, raczej gdy warunki pozwalaja ponad dopuszczalna przepisami, ale zawsze znajdzie sie
taki ktory musi wyprzedzic i to tuz przed zakretem za ktorego w kazdej chwili moze wyskoczyc niespodzianka w postaci tira.(cos takiego juz mialem-centymetry zadecydowaly ze sie fiutowi udalo, inaczej niewiele pozostaloby do zbierania)

 
WMDarski
copy Darski & Pele

194

2007-02-20 02:15:44

dager:

Może właśnie obecność drzew na zakrętach niektórych stopuje. Zawczasu rzecz jasna.

Memento mori… Przepraszam, że "żartuję z pogrzebu", ale rozbawiła mnie przewrotna myśl, iż PiS-owska administracja forsuje wycinkę drzew przy drogach, aby w ich miejsce ustawić solidne krzyże. :crazy:

 
Garrett

715

2007-02-20 11:44:14

Jak to jednak wzniosle brzmi:" zginal na krzyzu" a nie prostacko "rozwali sie na drzewie".

Przejdź do strony: Poprzednia [12,