Przejdź do strony: Poprzednia [12,

Osada rybacka Zagon (niem. Spirdingshorn). Krótki zarys historyczny.

Autor Wiadomość
Joa
ErnstWiechertFanClub

1,131

2018-05-24 18:47:24

Dla wszystkich żeglarzy, którzy w tym roku odwiedzą półwysep Zagon na jeziorze Śniardwy, zamieszczam krótki opis dotyczący osady która niegdyś się na nim znajdowała.
Początki osady rybackiej (przysiółka) Zagon, sięgają połowy XVIII w. Według niektórych relacji, na długo przed przybyciem w te okolice pierwszych osadników i rybaków, blisko ujścia Blankowej Strugi do zatoki jeziora Kaczerajno, miała rzekomo funkcjonować smolarnia, której właścicielem był niejaki Blanck (Planck). Na początku XIX w. na półwyspie wybudowano leśniczówkę Lipnik (która pod koniec XIX w. została przeniesiona 2,5 km. na zachód). W roku 1860, właściciel majątku rybackiego w Niedźwiedzim Rogu Moritz Mariak (ciekawostką jest, że droga prowadząca z miejscowości Snopki do Niedźwiedziego Rogu, nazywana bywa "Mariakowym Gościńcem"), wybudował blisko brzegu jeź. Kaczerajno (południowa część półwyspu) rybaczówkę, z której w kilka lat później powstało małe gospodarstwo rybackie. Z kolei na wzniesieniu, po północnej stronie półwyspu w latach 1865/75 wybudowano (drewniane) budynki gospodarcze (później zastąpione murowanymi). Właścicielem gospodarstwa był rybak Fritz Solondz. W roku 1899 półwysep zamieszkują dwie rodziny rybaków, Bergknecht oraz Solondz. Przed I Wojną Światową gospodarstwo rodziny Solondz (cztery budynki gospodarcze) przejął, pochodzący z Niedźwiedziego Rogu, rolnik Gustav Löewe. Był ojcem 11 dzieci. W okresie międzywojennym Gustav Löewe pracował również jako robotnik leśny u leśniczego Maxa Klinge. Gospodarstwo Löewe graniczyło z zabudowaniami Karla i Otto Bergknechta. W 1914 roku Rosjanie zajeli tereny na południe od jeziora Śniardwy. Mieszkańcy osady zobowiązani byli dostarczać im świeżych ryb. W lutym 1915 roku w Niedźwiedzim Rogu doszło do potyczki oddziału niemieckiego z grupą rosyjskich żołnierzy. Po przeciwnej stronie drogi (w miejscu gdzie dziś znajduje się dacza należąca do rodziny podróżnika i artysty p. Andrzeja Strumiłło) do roku 1945 znajdował się grób żołnierzy niemieckich poległych podczas tej bitwy.
Na polach bitew I wojny światowej, jako żołnierze, ginęli też mieszkańcy osady. Byli to m.in. Johannes Löewe oraz August Solondz. Od roku 1918 gospodarstwem Moritza zarządzał Gustav Tuhrau. W lipcu 1938 r. nazwę Sagon zmieniono urzędowo na Spirdingshorn. W 1910 roku 9 września urodził się Richard, syn Karla Bergknechta. 19 października 1913 roku urodził się Otto, a 21 stycznia 1918 r. Albert. Wszyscy trzej bracia byli rybakami i jako żołnierze Wehrmachtu, zginęli, bądź zaginęli pod koniec II Wojny Światowej. Richard 26 września 1944 r. pod Savignano we Włoszech, Otto w sierpniu 1944 r. na terenie Rumuni, a Albert w kwietniu 1945 r. na Śląsku. Ich żony razem z dziećmi wyjechały z Mazur latem 1944 roku i bezpiecznie dotarły do Niemiec. Schorowany Karl Bergknecht opuścił osadę Sagon na początku stycznia 1945 r. i również jemu udało się dotrzeć do Niemiec. Do końca życia starał się odnaleźć swoich synów. Zmarł 15 maja 1966 r. w wieku 88 lat i został pochowany we Fryburgu. W Johannisburgu (dzisiejszym Piszu), mieście powiatowym oddalonym 15 km. od osady Zagon, przy Lindenstraße, mieszkał Gustav, brat Karla Bergknechta. Karl Bergknecht razem z synami, często dostarczał mu ryby, którymi wspólnie handlowali podczas dni targowych, odbywających się na rynku przy ratuszu. W latach 1941/43 na frontach wojny oddali swoje życie między innymi: Erich Bergknecht, Johann Solondz oraz August Solondz. Z wojny nie powrócili także mieszkańcy Niedźwiedziego Rogu: Bracia Alfred, Walter i Otto Gunia, Johann Kalinna oraz Gustav Kalinna. Po opuszczeniu osady przez jej mieszkańców, zabudowania zostały częściowo zniszczone i splądrowane przez żołnierzy radzieckich, których jednostki od stycznia 1945 r. stacjonowały w Orzyszu. Pozostałe ruiny, zostały rozebrane i wywiezione przez osadników, zasiedlających okoliczne wioski. Dawniej, kiedy brzegu Śniardw nie porastały jeszcze krzaki i drzewa, idąc drogą prowadzącą z osady Sagon do Niedźwiedziego Rogu, roztaczał się jeden z najpiękniejszych widoków w Prusach Wschodnich. Późnym latem 1944 roku podjęto próby "ufortyfikowania" półwyspu. Pracami miał kierował nauczyciel z Niedźwiedziego Rogu, zacięty nazista Schönfeld, który wyraźnie swoim czynem, chciał jeszcze przypodobać się ówczesnej władzy. Do dzisiaj wzdłuż drogi zachował się fragment zygzakowatego okopu. Na początku lat 70, podczas prac zrywkowych prowadzonych na półwyspie, zniszczone zostały ostatnie groby, m.in. rodziny Solondz. Zachował się tylko grób żony leśniczego Graboscha, Luise Grabosch z d. Urban zmarłej 19 kwietnia 1934 r. w wieku 73 lat.

Ukko, julkinen jumala...
 
Andzia

587

2018-05-24 22:04:15

Ależ się żeś rozpisał! Konserwy z Lidla żeś się najadł?

 
Marko

162

2018-05-25 07:35:46

Świetna relacja - skąd? z jakiej książki?
Andzia swój zgniły "patriotyzm" wylewaj gdzie indziej. Żenada :/

 
Andzia

587

2018-05-25 09:18:01

[Oryginał: 2018-05-25 07:47:42]

Marko:

Świetna relacja - skąd? z jakiej książki?
Andzia swój zgniły "patriotyzm" wylewaj gdzie indziej. Żenada :/

Marko, podaje źródło: wiki.de

[Dodano: 2018-05-25 09:18:01]

Andzia:

Marko:

Świetna relacja - skąd? z jakiej książki?
Andzia swój zgniły "patriotyzm" wylewaj gdzie indziej. Żenada :/

Marko, podaje źródło: wiki.de

Marko, nie ruszają mnie ckliwe opowieści. 92 procent przedwojennych tubylców poparło Hitlera, więc przyłączyli się do machiny totalitaryzmu i zbrodni. Dostali to, na co zasłużyli. Wolę zatrzymać się nad ieszkancami Suwalszczyzny, palonmi żywcem we własnych stodołach.

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 10:05:18

Cytat z miejskiego BIP
http://www.bip.gizycko.pl/sprawy/494/zastrzezenie_nieuzycia_grobu

Prawo do grobu zachowują bliscy zmarłego przez 20 lat od dnia pochówku. Po tym czasie Zarządca cmentarza ma prawo zagospodarować grób ponownie, a więc pochować w tym miejscu kogoś innego lub zbyć prawo do tego miejsca osobom trzecim, chyba że osoby bliskie zmarłemu pochowanemu w tym grobie, wniosą zastrzeżenie przeciw zagospodarowaniu miejsca (przedłużą „ważność” grobu).

W tym celu należy dokonać opłaty w kasie Urzędu Miejskiego w Giżycku (I piętro, pok. 101, czynna w godz. 9.00-14.00) lub na rachunek bankowy Urzędu Miejskiego Nr Bank BGŻ 77 2030 0045 1110 0000 0170 2330 i z dowodem wpłaty zgłosić się do pok. 110, aby otrzymać dowód wniesienia zastrzeżenia wraz z określeniem terminu jego ważności.

Kosztuje to łącznie ok. 450zł, ale to też tylko na 40 lat od dnia pochówku, potem kolejne zastrzeżenie lub likwidacja grobu.
Cennik: http://www.gizycko.pl/cmentarz-komunalny.html
i opłaty co jakiś czas rosną:
http://gizycko.wm.pl/246458,Wzrost-oplat-za-miejsca-na-cmentarzu.html

Zagadka dla Radnych. Czy powyższe opłaty dotyczą również przedwojennych mieszkańców Giżycka? Czy urząd miejski pobiera takie opłaty i ewentualnie od kogo.
Jeżeli nie, to chyba nie jest to równe traktowanie współczesnych mieszkańców.

 
Andzia

587

2018-05-25 10:18:36

ZJ masz dużo racji. O ile cmentarz przy rynku jest zabytkowym, więc prawnie chronionym, o tyle groby przy kaplicy cmentarnej, przy ul.1-Maja są chronione prawdopodobnie poprawnością polityczną. Na nagrobkach poniemieckich z lat 40-tych i50-tych próżno doszukać się nalepki z hasłem: ,,Grób do likwidacji,,. Gdyby zdarzyło się to w Niemczech, to tych grobów dawno by już nie było.

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 10:44:06

Andzia:

ZJ masz dużo racji. O ile cmentarz przy rynku jest zabytkowym, więc prawnie chronionym, o tyle groby przy kaplicy cmentarnej, przy ul.1-Maja są chronione prawdopodobnie poprawnością polityczną.

To czy dany obiekt uznajemy za zabytek jest naszą decyzją. Obiekt można wpisać na listę zabytków, ale można go również z niej usunąć. To wyłącznie kwestia decyzji administracyjnej.
Paradoksalnie wpisanie obiektu na listę zabytków najczęściej bardziej mu szkodzi niż pozostanie poza ewidencją. Chodzi o idiotyczne wymagania tzw. "niszczyciela zabytków", czyli urzędnika zwanego ich rzekomym konserwatorem.

Andzia:

Na nagrobkach poniemieckich z lat 40-tych i50-tych próżno doszukać się nalepki z hasłem: ,,Grób do likwidacji,,. Gdyby zdarzyło się to w Niemczech, to tych grobów dawno by już nie było.

No właśnie. W naszym mieście mamy zadbany cmentarz żołnierzy niemieckich jeszcze z pierwszej wojny światowej. Czy na terenie Niemiec są podobne obiekty pochowanych żołnierzy polskich? Chodzi o typowe cmentarze wojenne. Podczas ostatniej wojny światowej zginęło ich tam przecież bardzo wielu.

 
Andzia

587

2018-05-25 10:59:27

[Oryginał: 2018-05-25 10:47:19]

Tyle, co sobie pogadasz, Zbyszek. Czytaj: poprawność polityczna.

Ps. A kwota wydana na ossuarium nie robi na Tobie wrażenia?

[Dodano: 2018-05-25 10:56:47]

Jeśli chodzi o groby żołnierzy polskich, to jest ich mnóstwo na terenie byłego DDR. Nikt ich nie likwiduje,ale i nikt specjalnie o nie nie dba.

[Dodano: 2018-05-25 10:59:27]

Natomiast, jeśli chodzi o cmentarze cywilne, to jeśli nie wniesiesz opłaty, to żadnych sentymentów nie ma. Grób będzie do likwidacji. Wyjątkowo łagodnie traktuje się cmentarze żydowskie, ale to jest zrozumiałe.

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 11:04:49

[Oryginał: 2018-05-25 11:03:19]

Andzia:

Ps. A kwota wydana na ossuarium nie robi na Tobie wrażenia?

Nie pamiętam tej kwoty, ale nie podlega dyskusji, że w naszym kręgu kulturowym szczątkom ludzkim należy się szacunek.

W odróżnieniu od krajów zachodnich jesteśmy krajem cywilizowanym. Podczas gdy we Francji mieszkańcy dworu srali po kątach pałacowych korytarzy na zamku w Toruniu działała kanalizacja. Francuski książę Henryk Walezy pierwszą toaletę zobaczył dopiero w wieku 21 lat… podczas wizyty na Wawelu. :ok:
https://www.salon24.pl/u/girzynski/98797,swieta-higiena-i-francuzi

Dlaczego w naszych szkołach nie podkreśla się takich przykładów? Wkłada się jedynie dzieciom do głów jakieś "martyrologie"?

[Dodano: 2018-05-25 11:04:49]

Problem jedynie w tym, że gorzej traktujemy szczątki własnych przodków niż cudzych.

 
Andzia

587

2018-05-25 11:08:38

[Oryginał: 2018-05-25 11:05:45]

Może być kamień nagrobny, nie musi być kaplica. Moim zdaniem, to żywi powinni przede wszystkim korzystać z pieniędzy publicznych. Zapomniałeś już o szafkach?

[Dodano: 2018-05-25 11:08:38]

A odnośnie toalet, to się tak nie spinaj, bo w okresie dwudziestolecia międzywojennego ludzie chodzili Sr.…ć za stodołę. Taka to była w Polsce kultura! I stąd potrzeba budowy slawojek!

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 11:21:37

…a to już zależy w jakim środowisku. Byli tacy, co srali za stodołą oraz tacy, którzy mieli w swoich kamienicach nawet dziś rzadko spotykane bidetki. :bigshock:

W tym niestety zakresie cofnęliśmy się w rozwoju i wzorem gorszych cywilizacyjnie pod tym względem krajów zachodnich rozmazujemy papierem toaletowym g…o po tyłku zamiast wzorem najeżdżających nasz kraj swego czasu Turków po prostu go umyć, a papieru użyć jedynie do osuszenia skóry. :smiley_crazy:

Polecam powrót do przedwojennych tradycji i montaż we własnej łazience bidetki. Ja mam takie urządzenie nawet swoim biurze, co wzbudza żywe zainteresowanie wśród niektórych moich klientów, którzy nie spotkali dotąd takiego rozwiązania i pytają po co mi "prysznic" koło kibla. :ok:

 
Andzia

587

2018-05-25 11:23:34

Stwierdzam że smutkiem, że Twoi klienci, to .… Idioci. Żałosny ten Twój target…

Ps. Ci co przed wojną mieli łazienki i bidetki stanowili 7 procent populacji. Nie ma o czym gadać. To komuna wyciągnęła ludzi z chlewów. I za to szacun.

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 11:32:33

Andzia. Ty też dzięki naszej dyskusji możesz wprowadzić do swojego wynajmowanego niemieckiego lokum kaganek dawnej polskiej kultury higienicznej. no chyba, że wolisz nadal korzystać z niemieckich wzorców i rozmazywać… :hahaha:

 
Andzia

587

2018-05-25 11:34:00

Zbyszku, jak się kończą argumenty, to zaczynają inwektywy. Dzięki za rozmowę.

 
Z.J. Mężczyzna

2,953

2018-05-25 11:37:31

[Oryginał: 2018-05-25 11:35:45]

Jeżeli tęsknisz za komuną, to pojedź na urlop do Wenezueli. Zobaczysz ten raj na własne oczy. Benzyna (w przeliczeniu) po 6 setnych polskiego grosza (za 6 polskich groszy możesz kupić 100 litrów benzyny), obiad w knajpie za pół tamtejszej wypłaty. :ok:

Kiedyś i w Polsce była komuna. Pracując na czarno we Włoszech miałem dniówkę w wysokości miesięcznej wypłaty w Giżycku. Teraz z Polsce można zarobić niewiele mniej (według tzw. siły nabywczej) niż Włoch.

[Dodano: 2018-05-25 11:37:31]

…i vice versa. To nie ja zacząłem (od epitetów pod adresem moich klientów). :smiley_crazy:

Przejdź do strony: Poprzednia [12,