Szlak Sapiny cz.1 (odcinek Święcajty-Stręgiel)

Autor Wiadomość
holger_danske
Użytkownik usunięty

2008-07-12 09:21:44

[Oryginał: 2006-04-20 13:42:26]
Południowo zachodni wiatr gna naszą jednostkę wprost do ujścia Sapiny. W zasięgu wzroku jest już drobna falka powstająca w miejscu zetknięcia się nurtu z leniwym jeziorem. Jeszcze parę metrów… i jacht staje do wiatru, łopoczą żagle. Po wyślizganym sztagu sprawnie zjeżdża fok. Popędzana ręką liklina kantuje się między bomem a likszparą. Robi się troszkę nerwowo. Manewry odbywają się za blisko wejścia, fala wprawia jachcik w dryf i gna prosto na kamienne pirsy. ''Cholerne mocowanie bomu'' - miałem je poprawić. Gwint w przetyczce jest za długi i trzeba się sporo nakręcić, żeby zdjąć bom. ''Udało się!'' Dłonie ochoczo przebierają po żaglu, kilka sekund i grot jest obłożony na bomie. Jeszcze zostaje tylko wypiąć kandahar i maszt ląduje w cęgach. Udało się! Zdążyliśmy! Siadam na dziobie z pagajem (tak łatwiej) i macham z całej siły aby pokonać najszybszą część nurtu. Urocza sterniczka ma świadomość, że przy tej prędkości jej zadanie jest niewykonalne, jacht płynie za wolno. Ale jednak płynie, więc nie dajemy za wygraną. U wejścia znaki informują o końcu szlaku żeglownego i strefie ciszy. ''Czy to jest to czego szukaliśmy?''. Odpowiedź brzmi: ''TAK!''. Nareszcie troszkę spokoju. Zanim się tutaj znaleźliśmy trzeba było przebyć długą drogę od Giżycka. W tym czasie zdążyliśmy obejrzeć kilkanaście spektakli z udziałem pseudo żeglarzy (''rzyglarzy''), po których zaczęliśmy się zastanawiać, po co właściwie są kursy żeglarskie? Na szczęście brama na Sapinę pilnowana jest przez Perdoytusa, który nie dał się do reszty skomercjalizować. Zagrodzi on drogę każdemu, kto odważy się wpłynąć na szlak z odpalonym silnikiem i worami śmieci pod pokładem…
Szlak Sapiny, jest jednym z najbardziej malowniczych w naszej okolicy. Oprócz cudownych walorów przyrodniczych może poszczycić się statusem zaścianka Krainy Tysiąca Jezior, co w dobie przenoszenia chamstwa i paskudnych obyczajów na Mazury jest cechą jak najbardziej pozytywną. Chciałbym przy okazji wygłosić mój osobisty apel do pseudo żeglarzy (oscypków), aby dorobek kultury żeglarskiej niszczyli z dala od takich miejsc jak szlak Sapiny, Wojnowa, Tyrkła, Tajt, Nidzkiego i Łabędziego Szlaku. Zostawcie je tym, którzy wiedzą jak i potrafią oddawać im należytą cześć. Traktujcie je jak rezerwaty (choć i słowo rezerwat nic dla was nie znaczy) a pływających tam ludzi jak relikty epoki, w której słowo ''żeglarz'' nie miało pejoratywnego zabarwienia…
Po gorzkim wstępie zapraszam do wspólnego pagajowanie w górę rzeki :)
(…)U wejścia znaki informują o końcu szlaku żeglownego i strefie ciszy. Nurt jest głęboki. Sonda pokazuje 2 m. Na dnie widać spore kamienie. W ogóle dno wokół ujścia rzeki jest usiane dużą liczba kamulców, więc zachowajcie ostrożność. Najlepiej od razu podciągnijcie miecz do 3/4. Tyle wystarczy, aby zachować sterowność i nie zahaczyć o dno na kilkusetmetrowym odcinku rzeki do jez. Stręgiel. Sapina znacznie przyspiesza w okolicach mostu drogowego Ogonki-Węgorzewo.

Most na drodze Węgorzewo-Giżycko
Jeśli nie dajemy rady to ostatnia deska ratunku jest dla nas nabrzeże rybaczówki w Ogonkach, do którego można przybić w razie kłopotów. Jeżeli nurt zniesie jednostkę na przeciwległy brzeg to śmiało można poprosić o pomoc zawsze łapiących tam ryby wędkarzy. Na potrzeby opisu tego szlaku zakładam, że pokonanie mostu się powiodło. Dalej na tym odcinku nurt staje się spokojniejszy i nie będzie wymagał takich nakładów siły.
Etap Świecajty - Stregiel jest na brzegach porośnięty dość grubym pasem trzcin. Przybrzeże jest niedostępne. Tylko w niektórych miejscach, zazwyczaj przy domostwach, stoją niewielkie, liche pomosty. W oczy rzucają się dorodne, białe grzybienie, które będą towarzyszyły naszej włóczędze aż do końca.

Grzybień biały - wizytówka mazurskich rzek
Na tym odcinku należy zachować szczególną ostrożność. W poprzek koryta rzeki, na wysokości kilku metrów rozciągnięte są linie energetyczne, będące sprawcami śmierci czterech żeglarzy na początku lat 90tych.

Linie energetyczne
Za nimi jest już bezpiecznie. Po drodze mijamy kolejny znak przypominający o obowiązującej strefie ciszy i rzeczka rozszerza się w rozlewisko jeziora Stręgiel. W oddali, ponad horyzont wystają Piłackie Wzgórza. Jezioro jest dość głębokie, lecz momentami daje o sobie znać jakaś mulista łacha porośnięta moczarką. Wtedy jacht zazwyczaj zwalnia a kilwater ma mulisty odcień. Jeziorko nie ma zbyt wielu miejsc do cumowania. Są to tylko takie miejsca jak: cumowisko od razu po prawej z charakterystycznym drzewem, w dalszej części pomost w bindudze koło pola biwakowego, kamienisty pirs ujścia Sapiny z jez. Pozezdrze oraz po drugiej stronie jeziora prywatny pomost koło sklepu we wsi Stregiel, gdzie cumowanie dla klientów jest bezpłatne. Celowo pomijam przystań przy wejściu na jezioro Stręgielek, gdyż rejs z założenia ma na celu integrację z przyrodą.

Wspomniane wyżej drzewo z miejsce do cumowania
Zatrzymajmy się na chwilę we wsi Stręgiel. Pomost przy sklepie jest solidny, a deski po których się stąpa ozdobione praktycznymi frezami odprowadzającymi z nich wodę. Minusem jest jedynie płytkie dojście, ale przy wyciągniętej do połowy płetwie sterowej i wybranym na 2/3 mieczu da się podejść na żaglach bez problemu, bo binduga jest całkiem szeroka. Sklepik jest dość dobrze zaopatrzony. UWAGA NA REKSIA! Tuż za zabudowaniami jest (widoczne z jeziora) wzgórze, skąd można podziwiać panoramę okolicy. Wychodzimy z posesji w kierunku głównej drogi i kierujemy się w prawo, a po przejściu kilkunastu metrów, obok starej stodoły z gniazdem sympatycznych boćków skręcamy w lewo na polną drogę. Punkt widokowy będzie po naszej lewej stronie. Wystarczy iść do końca pola wzdłuż drogi i przejść jego skrajem. Utrudnieniem na tym odcinku są elektryczne pastuchy, krowie miny i oset. Czy warto było się tam wdrapywać? Oceńcie sami po tym marnym zdjęciu…


Sympatyczne mećki
Wracającym z wycieczki proponuję spacer po wsi. Jest to malownicza okolica. Stare mazurskie chaty po kosztownych remontach biją blaskiem swoich najlepszych czasów. Od tubylców można czasami usłyszeć do kogo należą te piękne domy&? Ciekawe , ile prawdy tych opowieściach?
Zniechęceni ludzką hipokryzją uciekamy na łajbę. Jeszcze tylko małe sprawunki i ruszamy. Po chwili jesteśmy jednym z kilkunastu żagli na jeziorze. Tym, co nas odróżnia od innych jachtów jest kabina. Na wodzie same harcerskie omegi, na których młodzi sternicy starają się wyczuć kręcący wiatr. My płyniemy na przeciwległy brzeg na nocleg …
Na brzegu leży fura śmieci. Na pomoście zalegają uboczne produkty przemiany materii, najprawdopodobniej ludzkie. ''Niech to szlag!''

Niech komentarzem będzie jego brak
Pomost jest tak niski, że woda podmywa deski od spodu. Sprawia wrażenie, że się zaraz rozleci. No i jeszcze te gówno, które trzeba omijać  ;(. Na ląd da się zejść suchą stopą. Tuż przy brzegu jest drewniany daszek z ławą i krąg do palenia ogniska. Na daszku wpisała się Magda z Warszawy i Paweł z Pruszkowa, Łuksz z Krakowa itd. Widocznie przewidzieli, że ktoś zwróci na to uwagę… Na płocie tabliczka z cennikiem. Ceny symboliczne. Ilekroć stawałem w tym miejscu, nikt nie zgłosił się po opłatę. Do toalety jest jakieś 50 metrów pod górkę. Ostatnim razem sławojka, którą wskazywał drogowskaz była przewrócona na bok. Teraz pewnie już jej nie ma, bo mogła posłużyć za drewno na ognisko. Ehh… W głębi lasu na starych pniach rosną smakowite opieńki. W sam raz do jajecznicy na wrześniowe wypady.

Skarb tutejszego lasu
Wieczorna bryza zwiastuje nadchodzącą noc. Niebo się rozpogadza. Zanim gwiazdy pokażą się na niebie, płonące przez cały dzień słońce efektownie uda się na spoczynek. Zapada cisza. Słychać tylko szum oczeretów i pisk odbijacza, który zaklinował się między burtą a zbutwiałą deską od pomostu. Jutro czeka nas ciężki dzień - ruszamy na pagaju do Pozezdrza.
cdn (w nowym wątku)
[Dodano: 2008-07-12 09:21:44]
Zobaczymy co się zmieniło po tamtej stronie rzeki… dzisiaj po południu wyruszam nieustraszoną 'Reginą Anną' (siekiera i piła są już spakowane)
z żeglarskim pozdrowieniem
holger
PS. przy okazji zawinę odebrać pewien zawias Matce Naturze :P

 
Dariush Mężczyzna
Wasz Judasz

1,787

2008-07-12 17:48:51

holger_danske:

[Oryginał: 2006-04-20 13:42:26]

Wspomniane wyżej drzewo z miejsce do cumowania

Oto owe drzewo znajduje się na mojej posesji… i teraz się zdemaskowałem. Ale miejsce do cumowania, owszem jest… nawet nie wykosiłem trawy w tym roku do końca.
Owe drzewo ze względów bezpieczeństwa zostanie prawdopodobnie pozbawione tej zimy dwóch najgrubszych gałęzi… zagrażają one cumującym.
Tam się wychowałem… [łezka w oku się kręci]

 
Denver Wyróżniony Mężczyzna

2,683

2008-07-13 22:26:13

"Serdeczne pozdrowienia dla Użytkowników giżyckiego forum internetowego z malowniczego szlaku Sapiny ślą Myfunia i holger_danske. PS. Dociągnęliśmy już do Pozezdrza. Przygoda trwa!"
Przekazuję pozdrowienia od naszych podróżników :)

„A może UM ma jakieś udziały w OFG i poprzez taką reklamę osiąga jakieś zyski np. w celu spłacenia zaciągniętych kredytów?” — lewek12, 12.01.2008
 
venedon

422

2008-07-14 09:29:49

Czekam na ciąg dalszy, to znaczy na cz.4, to jest bardzo fajny opis szlaku Sapiny, dla mnie co prawda od końca, ponieważ posyłam ludzi na Sapinę w Kruklinie. Pozwoliłem sobie już parę razy rozesłać link do tego opisu.
W tej chwili pada na szlaku , co?

mazury outdoor project
 
Tomek Janiszewski

44

2008-07-15 16:36:53

holger_danske:

W głębi lasu na starych pniach rosną smakowite opieńki. W sam raz do jajecznicy na wrześniowe wypady.

Skarb tutejszego lasu

To zdecydowanie nie są opieńki, mimo że rosną dookoła pieńka. Mają charakterystyczny jaśniejszy środek kapelusza, podczas gdy prawdziwe opieńki są w tym miejscu ciemniejsze:
Najprawdopodobniej jest to kolonia łuszczaka zmiennego
nota bene grzyba o wiele smaczniejszego i bardziej wartościowego od opieńki, czasem powodującej niestrawność. Ale calkiem podobnie może wyglądać wyrastająca również na pniach hełmówka obrzeżona:
równie śmietelnie trująca jak osławiony muchomór sromotnikowy. Trzeba zatem dobrze poznać oba gatunki przedstawione na dwóch ostatnich opisach.
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

 
Asansis Mężczyzna

608

2008-07-15 19:56:22

Jestem pod wrażeniem. Do gdańska też można z giżycka dopłynać

WIND - SAILS - SPINS
 
venedon

422

2008-07-16 12:18:45

Asansis:

Jestem pod wrażeniem. Do gdańska też można z giżycka dopłynać

Jasne! Południowym szlakiem przez Pisę albo północnym przez Węgorapę.

mazury outdoor project
 
vooda Wyróżniony

10,407

2008-07-16 21:47:21

Przez Węgorapę nieco trudniej, bo trzeba pokonywać granice państw.

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
venedon

422

2008-07-17 09:21:29

Chyba już o tym rozmawialiśmy analogowo: kajakarze z Węgorzewa dopłynęli kiedyś Węgorapą do granicy, tam zostawili kajaki, pojechali do Gołdapi, odprawili się, przekroczyli granicę i wrócili na miejsce pozostawienia kajaków ale już za granicą i popłynęli dalej. Kłopot może być z powrotem do Polski na zalewie, jeszcze nie słyszałem jak to można zrobić.

mazury outdoor project
 
Sprzedawca_Ryb

704

2008-07-17 09:26:01

Kiedyś obiło mi się gdzieś o uszy, że jacyś kajakarze dostali pozwolenie. Jak dobrze kojarzę celnicy urządzili odprawę przy rzece. Chyba gdzieś w internecie tą historię czytałem.
Ale nie wiem czy to nie legenda

"Biegle władam lewą nogą"
 
venedon

422

2008-08-20 13:58:11

Powracając do tematu Sapiny, otrzymałem dzisiaj podziękowania od pewnego klienta, który wypożyczył kajak na spływ tym szlakiem,popłynął, zagubił się i szczęśliwie odnalazł. Tutaj link do jego blogu: http://jorgeymiguel.blogspot.com/2008/08/por-el-rio-sapina.html To tak a'propos jacy ludzie tutaj wpadają...

mazury outdoor project
 
fuledzki
wojciech łukowski

1,295

2008-08-20 15:05:09

Oczeń prekrasno. Czas zabrać się za hiszpański i portugalski.

 
Arwen
Użytkownik usunięty

2008-08-20 15:28:33

Ja plynelam kanadyjkami dwa razy. Musze przyznac ze najbardziej lubie te odcinki kiedy plynie sie faktycznie Sapina, z jeziorami roznie bywa szczegolnie jak plywa sie z dziecmi. Urzekajace sa te widoki po drodze. Roslinnosc i ptactwo. Sa takie miejsca ze jest tak cicho i spokojnie ze az chcialoby sie tam zostac. Mielismy pare przygod ze zwalonymi drzewami i nie tylko. Ale za kazdym razem bylo warto. Od czasu do czasu spotykalismy innych szlakowiczow ale to tylko na niektorych odcinkach rzeki lub na jeziorach. Jedynym fajniejszym miejscem jakie dotychczas oplynelam kajakiem/kanadyjka to Rospuda, ktora tez polecam.