Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3, 4, 5, 6,

Szlak Sapiny cz.2 (odcinek Stręgiel - Pozezdrze)

Autor Wiadomość
holger_danske
Użytkownik usunięty

2006-05-05 21:01:09

Kontynuacja wątku…

Po spokojnej nocy czas wstawać. Jeśli nie mamy budzika, nic straconego. Bardzo często polanę odwiedza tajemniczy samochód dostawczy, z którego kierowca wyrzuca śmieci na i tak dość pokaźną stertę. Wśród odpadów można dojrzeć plastikowe butelki, pełno opakowań foliowych, papierowych, a nawet zużyte korkotrampki do nogi(!).
Odejście od brzegu nie powinno sprawić problemów. Można albo wyciągnąć się na kotwicy, albo wyjść na pagaju lub nawet pod żaglami. Korzystając z pierwszego wariantu musimy liczyć się z czyszczeniem Danfortha, bowiem na dnie zalega gruba warstwa mułu i zgniłej trzciny. Żagle proponuję rozwinąć tylko przy silniejszym wietrze, kiedy inne sposoby zawodzą. Binduga leży w zakolu i halsowanie nie sprawia trudności. Jeśli wiatr nie wieje, to bez problemu można położyć maszt i na pagajach ruszyć w stronę ujścia Sapiny, które znajduje się nieopodal.
Ujście rzeki po raz kolejny zdradza drobna falka powstająca przy mieszaniu się wody płynącej ze stojącą. Charakterystyczna brzózka rosnąca na kamieniach umacniających pirs wskazuje wejście do zielonego tunelu.


Tunel Sapiny

Brzegi tego odcinka Sapiny dostępne są jedynie na początku. Płynąc zgodnie z obranym wcześniej kierunkiem (pod prąd), po lewej, brzeg jest twardy i wznosi się wysoko. Zboczem wzniesienia wije się wąska ścieżka rowerowa, którą co jakiś czas przejeżdżają (sądząc po języku) dawni mieszkańcy, a dziś przybysze. Lewa strona jest płaska i tworzy podłużną polanę. Przez cały sezon stacjonują w tym miejscu obozy młodzieżowe oraz niezorganizowani turyści. W razie utraty sił przy pagajowaniu można śmiało chwycić się drzewa aby odpocząć. Pochylające się nad korytem rzeki olchy zasłaniają słońce wpuszczając między liśćmi słupy światła.


Słoneczny dzień dostarcza wielu atrakcji

Brak trzcin w tej części szlaku pozwala jeszcze na przybicie do brzegu. Dalej nie będzie już to możliwe. Od początku tego odcinka Sapina lekko meandruje. Nim miniemy wspomniany wyżej obóz po prawej stronie możemy skorzystać z dwóch pomostów. Do jednego przycumowana jest wędkarska łódka, a drugi zajęty jest zwykle przez wędkarzy, którzy polują na krasnopiórki.
Dalej brzegi rzeki są podmokłe i porośnięte gęstymi oczeretami. Nie ma mowy o postoju. Od czasu do czasu w zaroślach słychać przemykającego bobra.
"On musi tu gdzieś być" - zdradzają go powalone w poprzek nurtu drzewa.
Taki krajobraz ciągnie się aż do drewnianej przeprawy niedaleko przysiółka Stręgielek. Dane co do wysokości mostku bardzo się różnią. Często podaje się wysokość około 2 m. co rzecz jasna jest fikcją. Wysokość od lustra wody to nie więcej niż 140 cm. Jest to przeszkoda nie do przejścia dla jednostek wysokich lub posiadających nie możliwe do demontażu sztormrelingi i patenty do stawiania masztu (czy też inne okucia). Oczywiście jeśli czegoś nie da się zrobić wystarczy znaleźć kogoś kto o tym nie wie. Słyszałem o żeglarzach, którzy tak chcieli dostać się na Gołdopiwo, że podnieśli drewniany mostek … na lewarach, a następnie przepchali jacht na drugą stronę. Przepychanie się pod kładką nie należy do najprzyjemniejszych. Deski od spodu są zbutwiałe i porośnięte dorodnym grzybem. Do tego trzeba uważać bo zbutwiała podstawa cały czas się obsuwa, będąc prawdopodobną przyczyną nieścisłości informacji dotyczących wysokości tej budowli. Należy zachować ostrożność przy mostku, ponieważ dno Sapiny w tym miejscu jest wyłożone kamieniami i żwirem. Przed wojną znajdował się w tym miejscu bród, którym przejeżdżały powozy. Głębokość nurtu przyzwoita - ponad 60 cm, czyli przysłowiowa stopa wody jest w zanadrzu.


Drewniana przeprawa

Jeśli już jesteśmy przy głębokości, to zależy ona od wahań stanu wód w głównych zbiornikach szlaku. Zwykle stan wody drastycznie opada w okolicach września i października. Wiosenny i letni poziom jest wystarczający do żeglugi jachtem. Jeśli wybieramy się jachtem kilowym musimy liczyć się z tym, iż leżące pod wodą pnie drzew skutecznie powstrzymają jacht. Nie inaczej stało się 2 lata temu kiedy jakieś 300 metrów o przeprawy REGINA ANNA zahaczyła kilem o zatopiony pień. Na nic zdało się przechylanie, podważanie, przegłębianie i pchanie. Trzeba było zrezygnować z wycieczki i wrócić na Stregiel. W zeszłym roku, tydzień przed Pucharem Premiera nie było już takich problemów. Jedyną przeszkodę (nie licząc mostku, pod którym trzeba było wypinać maszt z cęg) napotkałem jeszcze przed mostkiem omijając rozwalone żeremia. Oprócz takich miejsc nurt jest głęboki i liczy ponad 1m. Oczywiście bujna roślinność sprawia wrażenie, że dno jest tuż pod lustrem wody, ale to tylko złudzenie, bo niejednokrotnie można schować pod wodą cały pagaj.
Od mostku do osady Stregielek jest jakiś kilometr. Ta część rzeki jest prosta i szeroka, dopiero przy domach gwałtowanie skręca w prawo i zwęża się do 4-5 metrów.


Osada Stręgiel

UWAGA! Nurt gwałtowanie przyspiesza! Czeka nas konkretny wysiłek, dlatego radzę oszczędzać siły na te 100 m. wąskiego przesmyku. Dalej nurt się rozszerza i osiąga miejscami nawet 12-14 m. Cały bieg rzeki porośnięty jest grzybieniem białym, który zostawił turystom do pływania jedynie wąski tor wodny. Brzeg porasta bajkowa roślinność typowa dla bagnistych terenów.


Brzegi porasta rozmaita roślinność

Potem znów zmiana krajobrazu. Rzeka biegnie wśród pól rozszerzając się i zwężając co chwilę. Jeszcze tylko czeka nas minięcie mostu (droga do Pozezdrza) i przeszło sześciokilometrowy odcinek Sapiny kończy się wraz z wpłynięciem na jezioro Pozezdrze. Nie należy tu opuszczać całkowicie płetwy sterowej, gdyż pełno tu moczarki. Im dalej od rzeki tym robi się głębiej. Ciężko tu o dobre miejsce do postoju. Sytuację ratuje jedyna binduga znajdująca się południowo - zachodniej części akwenu. Dno cumowiska jest gliniaste i przyjemne dla stopy. Niestety glina tworzy efekt brunatnej wody i zniechęca do kąpieli, ale warto się przełamać. Uważać należy jedynie na pijawki, które nie oszczędzają nikogo. Dodatkową atrakcją są konie przyjeżdżające na kąpiel ze stadniny w Pozezdrzu.


Orzeźwiajaca kapiel po przejażdżce


Pijawa na obłupanym pagaju (wcześniej dobrała się do nogi)

Bindugę radzę eksploatować w porze dziennej. Wieczorem staje się ona miejscem balang okolicznej młodzieży. Dobrym sposobem na to jest nocny postój w trzcinach. Plaża wyposażona jest w miejsce do rozpalenia ogniska oraz w kontener na śmieci. Warto także przejść się kawałek na okoliczne wzgórze (tuż obok drogi), z którego jak na dłoni widać panoramę całego jeziora.


Panorama jeziora Dziekuję Keczupie za pomoc :)

Cały dzień pagajowania pod prąd jest bardzo męczący dlatego zakładam, że przebycie drugiego odcinka pochłonie sporą jego część. Trudno w zasadzie mówić o czasie jaki jest potrzebny na jego przepłynięcie, bo trzeba jeszcze dorzucić czas na podziwianie krajobrazów, odpoczynek itp. Rejs pod prąd, jachtem o masie 0,65t, na jednym pagaju zajął nam około 6 godzin.
Warto się zdrzemnąć i zregenerować siły na kolejny odcinek szlaku. Przed snem proponuję zaciągnąć moskitierę bo jest tam tyle komarów, że aż ciężko oddychać. Ranek obudzi nas gęstą mgłą, która powoli będzie odkrywać przed nami uroki tego miejsca…


Poranna mgła

cdn (w nowym wątku)

 
Keczup

Zalogowany
1,170

2006-05-14 21:30:12

Chwała Ci Holgerku za ten przewodnik, zachęcasz by chwycić za wiosło. Pociągnij dalej i wpłyń z jeziora Pozezdrze na rzekę. Ciekawi mnie co dzieje się z opuszczoną niegdyś osadą Wizental, podobno kupili ją Francuzi i dobrze gospodarzą na odciętym od świata półwyspie.

 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2006-05-15 20:31:29

Keczup:

Ciekawi mnie co dzieje się z opuszczoną niegdyś osadą Wizental(…)

W Wizentalu mieszkał mój dziadek...

 
vooda Wyróżniony

10,404

2006-05-15 20:33:11

O… W czworakach, czy w domku na górce?

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2006-05-15 20:36:44

zawsze mówił, że z pokoju można było zarzucic wędkę do jeziora :) mam w domu troszkę fotografii z lat 70tych, rodzice pływali do niego jachtem!

 
vooda Wyróżniony

10,404

2006-05-15 20:45:36

Pytam, bowiem w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych ja też tam pomieszkiwałem, a na pewno spędziłem w wizentalowych czworakach zimę 1983 roku. Wtedy większą część owych czworaków dzierżawił od PGR Pozezdrze artysta-snycerz Jan Płoński - ale z boku mieszkała jeszcze jakaś rodzina, a na górce był normalnie zamieszkany dom. To wszystko opustoszało chyba gdzieś na początku lat 90.
Obecnie właścicielem całego obszaru jest Francuz polskiego pochodzenia. W dawnych oborach, gdzie PGR trzymał bydełko, urządził stajnie, a z całego półwyspu chce uczynić coś na kształt parku dzikich zwierząt. Czworaki są remontowane i przygotowywane do pełnienia roli ekskluzywnego pensjonatu. Chodzą również słuchy, iż stanie tam villa Krzysztofa Zanussiego, który jest blisko skoligacony z właścicielem.

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2006-05-15 20:50:42

vooda:

Wtedy większą część owych czworaków dzierżawił od PGR Pozezdrze artysta-snycerz Jan Płoński - ale z boku mieszkała jeszcze jakaś rodzina, a na górce był normalnie zamieszkany dom. To wszystko opustoszało chyba gdzieś na początku lat 90.

zgadza się! w 1991 roku zmarł dziadek!

 
vooda Wyróżniony

10,404

2006-05-15 20:57:14

Nie wiem jak teraz, ale wówczas jezioro Brząs było niesamowitym eldorado węgorzowym. Urządzaliśmy na te węgorze klasyczne polowania z ościeniem. Wypływało się nocą z silnym reflektorem, podłączonym do akumulatora, i waliło nagłym snopem światła w wodę. Nie było sytuacji, żeby na widelcu nie trafił się przynajmniej jeden, a często dwa węgorze. Z kolei w dzień wypatrywało się zagłębień w mule (jezioro jest płytkie i szalenie zamulone) i dziabało na chybił trafił wokół takiego zagłębienia, często z dość owocnym skutkiem.

Nigdy nie jest się samotnym, mając gumową kaczuszkę.
(Douglas Adams)
 
holger_danske
Użytkownik usunięty

2006-05-15 21:04:18

vooda:

Czworaki są remontowane i przygotowywane do pełnienia roli ekskluzywnego pensjonatu. Chodzą również słuchy, iż stanie tam villa Krzysztofa Zanussiego, który jest blisko skoligacony z właścicielem.

zauważyłem, ale rzecz wyżej cytowana oraz walory zbiornika to materiał na 3 część :)

 
young Mężczyzna
W. Iwaszkiewicz

5,850

2006-05-15 21:51:41

vooda:

(…)Wtedy większą część owych czworaków dzierżawił od PGR Pozezdrze artysta-snycerz Jan Płoński - ale z boku mieszkała jeszcze jakaś rodzina, a na górce był normalnie zamieszkany dom. (…)

he
myśę, że nie zdradzę tajemnicy państwowej, jak ujawnię, że Pan Płoński obecnie związany jest z równie urokliwym miejscem - Zielonym Ostrowiem i hodowlą konika polskiego.
Polecam.

RadnyIwaszkiewicz.pl - mój blog
Rada Miejska moim okiem.



 
Garrett

715

2006-05-16 19:44:59

Drogi<hogerku>czy nie czas Abys postaral sie zebrac
wszystkie opisy w jedna calosc pomyslal o publikacji,
oczywiscie wiem ze to koszty!ale moze uda sie znalesc
"sponsorow".Trzymam kciuki!

 
Keczup

Zalogowany
1,170

2006-05-16 21:02:52

Jak to się dziwnie plecie, jeszcze tak niedawno siedziałem sobie w oknie opuszczonej chałupy w osadzie Wizental chroniąc się przed deszczem a dziś czytam, że mieszkał tam dziadek Holgera. Rzeczywiście z pokoju można było zarzucić wędkę do jeziora a okolica była bajeczna. Vooda pisze, że pomieszkiwał tam w latach osiemdziesiątych. Być może w komunie podstarzałych hipisów, o której miejscowi opowiadają legendy. Young przywołał nazwisko strażnika znad jeziora Oświn, który pewnemu Francuzowi pokazał dziką przyrodę i stada koników polskich żyjących na wolności. To podziałało. Pierre Boursin, bo tak mu było postanowił znaleźć sobie miejsce na Mazurach. Tak powstała, położona między jeziorami Brząs i Wilkus a zakolem Sapiny, posiadłość "Borowice". Mały jest ten świat.  ;-)

 
Garrett

715

2006-05-16 21:27:17

Keczupik! zapamietaj! Vooda-wszystko wie,wszedzie byl,
wszystko widzial- jednym slowem czlowiek orkiestra!

 
Keczup

Zalogowany
1,170

2006-05-16 22:16:56

No, nie da się ukryć, że to chodząca a ostatnio jeżdżąca skuterem encyklopedia Mazur zaś sam Holger to całkiem utalentowany kontynuator. :ok:

 
Garrett

715

2006-05-16 22:44:25

Coi do encyklopedii Mazur- zgoda, w innym temacie mial chyba wiadomosci z PRL-owskiej encyklopedii, bo zdazylo
Mu sie okreslic Biskupin jako grod staroslowianski,a to to ma ponoc ponad 2700 latek,wiec slowianie jeszcze chyba
nie szykowali sie do podrozy,Za PRL-u starano sie udowodnic ze wsio co nad (Odra ,Nysa,Wisla)to od powstania swiata slowianskie bylo.

Przejdź do strony: Poprzednia [12, 3, 4, 5, 6,