Duża impreza sposobem na zyski dla miasta

Autor Wiadomość
Z.J. Mężczyzna

2,538

2015-05-05 20:45:06

Pod rozwagę wszystkim tym, którzy myślą, że duże, popularne imprezy rozrywkowe stanowią dla gminy, w której są organizowane jakieś wymierne zyski.

onet.pl:

Problemy z imprezą upamiętniającą Bitwę pod Grunwaldem

Pod Grunwaldem jak w 1410 r. – walka o przetrwanie. Ale nie ważą się losy państwa, tylko Dni Grunwaldu. Doroczna impreza upamiętniająca bitwę miała przynieść regionowi zyski, a ledwo wychodzi na swoje - pisze "Metro".

Lokalni urzędnicy liczyli, że okrągła rocznica bitwy w 2010 r. wypromuje imprezę, region i od tej pory będzie tylko lepiej, tłumniej, zyskowniej dla gminy.

Ale po 5 latach okazuje się, że nic z tej maszynki do zarabiania nie będzie.

Do tej pory wciąż tylko dokładamy – mówi Henryk Kacprzyk, wójt gminy Grunwald, która współorganizuje Dni Grunwaldu.

Jak przyznaje, tak ciężko z dopięciem budżetu imprezy jeszcze nie było. Wójt narzeka, że coraz trudniej o sponsorów<…>

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/problemy-z-impreza-upamietniajaca-bitwe-pod-grunwaldem/rmw0vd

 
maciejgo

65

2015-05-05 21:30:27

Oczywiście, że tak. Wielkie imprezy sportowe są kosztochłonnymi przedsięwzięciami, które zazwyczaj generują straty dla państw organizatorów. Wystarczy podać przykład RPA, Portugalii, Kanady (tu igrzyska olimpijskie).
Teoretycznie wynik wychodzi na plus w rachunku ciągnionym dla całego regionu wliczając podmioty prywatne. Tylko, że naszych samorządów nie stać na bycie "donatorem".

 
tosiek

161

2015-05-05 22:57:49

Nasz samorząd stać na bycie ,,donatorem". Piszę to po obejrzeniu w niszowej telewizji sportowej Orange Sport ,,wielkiej gali boksu" w Giżycku. Jeden gość z Giżycka siedział na gościu z Węgorzewa i okładał go pięściami, potem było na odwrót i tak gdzieś przez godzinę. Na koniec byli ,,zawodowcy" - też okładali się w pozycji siedzącej. Burmistrz na swoim blogu pisał, że to wspaniała promocja Giżycka. Może i wspaniała… Tylko za 18 tys. zł z naszego budżetu… Na pewno nam turystów przybędzie i mam hasło promocyjne: przepraszam, czy w Giżycku biją?

 
Alien Mężczyzna
gertis.pl

1,512

2015-05-08 08:51:51

mazury.info.pl:

Pod rozwagę wszystkim tym, którzy myślą, że duże, popularne imprezy rozrywkowe stanowią dla gminy, w której są organizowane jakieś wymierne zyski.

onet.pl:

Problemy z imprezą upamiętniającą Bitwę pod Grunwaldem

Pod Grunwaldem jak w 1410 r. – walka o przetrwanie. Ale nie ważą się losy państwa, tylko Dni Grunwaldu. Doroczna impreza upamiętniająca bitwę miała przynieść regionowi zyski, a ledwo wychodzi na swoje - pisze "Metro".

Lokalni urzędnicy liczyli, że okrągła rocznica bitwy w 2010 r. wypromuje imprezę, region i od tej pory będzie tylko lepiej, tłumniej, zyskowniej dla gminy.

Ale po 5 latach okazuje się, że nic z tej maszynki do zarabiania nie będzie.

Do tej pory wciąż tylko dokładamy – mówi Henryk Kacprzyk, wójt gminy Grunwald, która współorganizuje Dni Grunwaldu.

Jak przyznaje, tak ciężko z dopięciem budżetu imprezy jeszcze nie było. Wójt narzeka, że coraz trudniej o sponsorów<…>

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/problemy-z-impreza-upamietniajaca-bitwe-pod-grunwaldem/rmw0vd

Zgadza się, tego typu imprezy nie zawsze przynoszą bezpośredni wpływ do budżetu danej gminy czy miasta. Ciekawe jest tylko jak wpływa to pośrednio na kasę samorządową. Czy i gdzie turysta zostawia swoje ciężko zarobione pieniądze? Ciężko stworzyć takie zestawienia ale jest to chyba możliwe. Impreza w Grunwaldzie to ogromne narzędzie promocyjne, jednak pytaniem jest czy Gmina Grunwald jest w stanie to wykorzystać? Co więcej, czy mieszkańcy gminy są chętni aby to wykorzystać?

Dobrym przykładem jest u nas Mazury Hip Hop Festiwal. Osobiście stale nie wiem co dobrego przynosi nam tam impreza, mimo, że jest jednym z większych wydarzeń w Giżycku. Wiem zaś, że kilku moich klientów ponownie zastanowi się nad przyjazdem do naszego miasta w terminie festiwalu. Jeśli kosztem pewnej uciążliwości związanej z tą imprezą jest znaczny przyrost obrotów np. u restauratorów, drobnych sklepikarzy i innych usługodawców, to OK, ja nie mam nic przeciwko. Tylko chyba nikt jak dotychczas tego nie zbadał?

A tak poza tym.. wszystkie duże imprezy wypychałbym, wręcz na siłę, poza lipiec i sierpień. Paradoksalnie ani nie mamy jakiejś ogromnej bazy hotelowej anie też gastronomicznej. Spróbujcie znaleźć wolne miejsce w hotelu na przełomie lipca i sierpnia. Giżycku bardziej potrzebny jest turysta w kwietniu i październiku...