Przejdź do strony: , 1 ... 4, 5, 6 [7Następna

Wielkie Święto Lodu

Autor Wiadomość
oki
Użytkownik usunięty

2011-01-14 07:20:16

I prawidło winno się mówić iż mazury.info.pl ,,lata" po mieście.
Inny sposób poruszania się jest całkowicie błędny i naganny.
SJP - bojer «sportowy jacht na trzech płozach, z dużym żaglem, poruszający się po lodzie»
(a nie w powietrzu)
A dodatkowo według słownika języka polskiego;
latać
1. «przenosić się z miejsca na miejsce drogą powietrzną»
2. «odbywać podróże statkiem powietrznym; też: kierować takim statkiem, wchodzić w skład jego załogi»
3. pot. «udawać się gdzieś pośpiesznie lub chodzić gdzieś często»
4. pot. «przesuwać się, poruszać się bardzo szybko»

 
Sired Mężczyzna

716

2011-01-14 08:39:56

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
Bojer, także Ślizg lodowy (ang.: iceboat, niem.: eisyacht)[1]. – jednostka napędzana siłą wiatru.
W bojerach pędnikiem jest żagiel (lub rzadziej płat lotniczy - skrzydło) poruszająca się na płozach po zamarzniętych zbiornikach wodnych[1]. O poruszającym się bojerze mówimy, że "lata".
Tak też można :)

"Nie ma przeznaczenia. Wszystko jest skutkiem naszych decyzji, tych podjętych, ale też i decyzji, których nie mieliśmy odwagi podjąć."
 
jo44 Mężczyzna

1,582

2011-01-14 08:51:08

Sired:

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii (…)

Z Wikipedią jest ten kłopot, że nie wiadomo kto to napisał.
A może to ojski z Zochą po konsultacjach z mazury.info.pl? :)

 
FreeMAN Mężczyzna
be positive

265

2011-01-14 09:25:23

napiszcie do Miodka, on Wam to w 45 min. wytłumaczy

 
paweltoma5 Mężczyzna
PAWLO

230

2011-01-14 09:26:28

Raczej to było święto wody.Pogoda lipa ale chyba coś im się udało.

 
oki
Użytkownik usunięty

2011-01-14 14:01:32

a gdzie napisałem że nie można?
UDOWODNIŁEM jedynie że takie powiedzenie ma znaczenie ,POTOCZNE'
a więc ktoś powinien się wstydzić.
ps.
a Wikipedia nigdy nie była i prawdopodobnie nigdy nie będzie wiarygodnym źródłem informacji

 
herkus

60

2011-01-14 15:05:08

Świetne, naprawdę życiowe. Dziękuję Ci mój zbawco o wyjaśnienie tego jak bardzo trudnego pojęcia. Do tej pory żyłem w niewiedzy. Co ja bym bez tego zrobił?! :master:

 
Sired Mężczyzna

716

2011-01-14 20:14:31

jo44:

Sired:

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii (…)

Z Wikipedią jest ten kłopot, że nie wiadomo kto to napisał.
A może to ojski z Zochą po konsultacjach z mazury.info.pl? :)

Może i Oni wszyscy razem(mając rację) a nie jedna osoba, która nie sądzę aby kiedykolwiek siedziała w bojerze :)

"Nie ma przeznaczenia. Wszystko jest skutkiem naszych decyzji, tych podjętych, ale też i decyzji, których nie mieliśmy odwagi podjąć."
 
jo44 Mężczyzna

1,582

2011-01-14 20:22:00

Sired:

(…) a nie jedna osoba, która nie sądzę aby kiedykolwiek siedziała w bojerze :)

Hmm, nie wiedziałem, że siedzenie w bojerze poszerza horyzonty. :)
Posiedź sobie trochę, chłopcze!

 
Sired Mężczyzna

716

2011-01-14 20:27:33

Siedziałem, 8 lat latałem a Ty?

"Nie ma przeznaczenia. Wszystko jest skutkiem naszych decyzji, tych podjętych, ale też i decyzji, których nie mieliśmy odwagi podjąć."
 
atos Mężczyzna
na bocznym torze

2,599

2012-02-28 11:49:02

siedzę i dumam- czegoś mi w tym mieście zimową porą brak. :-/
Z pewnością Zimowego Zdobywania Twierdzy, ale od tego jest oddzielny temat na forum.
Czegoś jeszcze?
http://www.gizycko.pl/kalendarz-imprez-pl.html&25
Oczywiście III "Święta lodu"
Pierwsza edycja była bardzo udana i rokowała dobrze na przyszłość,
druga- raczej święto wody (ale pogoda podobnie jak kobieta- zmienną jest), niestety do udanych nie należy, ale pomimo deszczu- spodziewałem się coś zobaczyć- a tu nic.
Trzecia edycja powinna być w tym roku- a tu też nic  ;-(
Naprawdę szkoda- tracimy kolejne imprezy, tracimy wszystko co wiąże się z turystyką i kulturą :wallbash: - a mogła to być ciekawa cykliczna (już trzecie) impreza "w martwym sezonie.
Oczywiście dobrze by było aby odbywała się w dogodniejszym terminie np. w okresie ferii zimowych.
Ale pieniążki przewidziane na turystykę w mieście poszły na wycieczki- tych wybranych do kolejnych zaprzyjaźnionych Państw :bash:
A może tak być powinno i tak jest dobrze?
Jak wspomniałem na wstępie- mi czegoś brakuje.
Pozdrawiam

pół biedy- wyłożyć się na piasku, cała bieda- na asfalcie
 
WASYL Mężczyzna

291

2012-02-28 14:50:54

Dodam swoje 3 grosze do dyskusji na temat latania na bojerach.
Najpierw się leci na dwóch płozach a jak wiecej przywieje to na jednej.
A potem się naprawdę leci!
Sprawdziłem osobiscie.
:-)

 
fuledzki
wojciech łukowski

1,298

2012-02-28 22:33:48

Hm, skoro Wasyl o bojerach, to ja o łyżwach.
O naprawdę wielkim święcie lodu w latach 60. i 70. XX wieku
Kiedyś dawno temu, śmigaliśmy na łyżwach, po jeziorach małych i dużych. A w naszym miasteczku mało, że było wokół tyle jezior - zimą zamarzniętych, to jeszcze mieliśmy co roku jakieś dwadzieścia lodowisk czynnych od listopada do marca. Od marca czasami nawet do połowy kwietnia śmigaliśmy na jeziorach, które stopniowo, ale bardzo wolno tajały.
Potem przychodziła wiosna, która poznawaliśmy po chrabąszczach spadających nam na głowy. A potem było lato, niemal zawsze deszczowe. Upały, jeśli w ogóle były, to zaczynały się w połowie sierpnia, a kończyły przezornie na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nim na dobre zaczęła się szkoła, spadał pierwszy śnieg i chwytał mróz. I zaczynały się łyżwy na jeziorach i naszych dwudziestu lodowiskach.
I tak mniej więcej wyglądało życia na Mazurach.
Skonsultowałem temat łyżew ze znajomymi z dawnych mazurskich lat i muszę wprowadzić korektę i kilka uzupełnień. Cóż pamięć już nie ta.
Okazuje się, że lodowisk w naszym miasteczku (ok. 30 tysięcy mieszkańcow, z tego 5 tysięcy jeżdziło na łyżwach) było tylko 14 a nie 20 jak napisałem. Bym się spierał, ale może istotnie było ich tylko czternaście. Zresztą to trochę też zależało od zimy.
Nim jednak lodowiska zostały wylane ślizgaliśmy się na po okolicznych alejkach, zamarzniętych i wyślizganych…schodach i górkach. W pierwszej fazie życia na przykręcanych do butów łyżwach.
Wspomina moja serdeczna koleżanka: Potem dostawało się figurówki tudzież hokejówki (sprowadzone czasami z katalogu), bo u nas w sportowym nie było.…Przyjechały chyba z Łodzi, skórzane o b. miękkiej cholewce. Mimo
ściśnięcia na maxa mało trzymały kostki, ale za to absolutnie
skutecznie zatrzymywały… krwioobieg… Nie czułam tego przez 2-3
godziny jeżdżąc, ale po przyjściu do domu.… tragedia. Następnego
dnia wszystko od początku. Życie na lodzie, m. kijami hokejowymi, m.
kręcącymi piruety… Ech, było cudnie. Potem w LO jeździłam na "czajkach" - radzieckich niskich, ale krótkich
panczenach (pożyczonych ze szkoły). Czasami trenowałyśmy na torze w
porcie".
Piękny był właśnie marzec i kwiecień, gdy przychodziła odwilż, a na jeziorach ciągle był lód. Wymarzony dla bojerów i nienasyconych ciągle łyżwiarzy. Skorupa lodowa "pociła się" coraz bardziej. Upadek niemal nieuchronny na którejś ze szczelin zamieniał łyżwiarza w mokrą kurę.
Cóż tam, gdy obok przelatywał bojer. A w powietrzu pojawiały się klucze żurawi powracających do nas na Mazury z ciepłych krajów.
Mówiąc inaczej: Wielkie Święto Lodu trwało u nas ponad pół roku. Pozostałe pół zajmowało nam czekanie na zimę i łyżwy.

Przejdź do strony: , 1 ... 4, 5, 6 [7Następna