Przejdź do strony: , 1, 2 [34,

sprzedaż twierdzy Boyen

Autor Wiadomość
mklaszker

24

2014-12-15 23:04:05

Panie Zakrz… Łukaszu! Litości! Biorąc pod uwagę listę z jakiej Pan startował- czy jak budowaliście Państwo autostradową kładkę do donikąd to pytaliście mieszkańców co wolą? Ile kilometrów chodników można było za ten CUD zbudować?
Różnica pomiędzy tym "giżyckim cudem świata", a inwestowaniem w twierdze jest taka, że inwestowanie w twierdze to dobra lokata, która prędzej czy później się po prostu zwróci. O misji jaką miasto powinno spełniać wobec swoich mieszkańców nie wspomnę- bo już jeden z przedmówców ładnie Pana spuentował. Muzeum powinno służyć także do celów wyższych! Do budowania kapitału społecznego itd..
Trzymam kciuku za mądre decyzje.
Bajki o hotelach czy 80 mln na twierdzę z UE- mam blisko 0 60 lat, proszę nie obrażać tych kilku szarych komórek które mi zostały.

 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

5,236

2014-12-15 23:41:22

mklaszker:

Panie Zakrz… Łukaszu! Litości! Biorąc pod uwagę listę z jakiej Pan startował- czy jak budowaliście Państwo autostradową kładkę do donikąd to pytaliście mieszkańców co wolą? Ile kilometrów chodników można było za ten CUD zbudować?

Zawsze broniłem zasadności budowy kładek i nadal jej będę bronił.
Kładki są urzeczywistnieniem obietnicy wyborczej poprzedniego Burmistrza otwarcia miasta na jezioro. Zapewnienia poprzedniego Burmistrza że nie dało się inaczej dogadać z PKP mnie przekonują. Jeżeli pokaże Pan dowody(mocne wiarygodne dokumenty) że PKP zgodziłoby się na przejście na płasko to jestem gotów zmienić zdanie na temat zasadności kładki.
Obecne kładki razem z Pasażem są dla mnie "małym monciakiem" z którego jestem dumny jako Giżycczan. Ktoś powie że można było to robić lepiej - oczywiście że tak. Nierówna posadzka, winda na środku. To mi przeszkadza.
Gdyby nie moja publikacja na ofg.pl projektu drugiej kładki nie byłoby zejścia z 2 kładki na cypel. Dlatego cieszę że obecny Burmistrz nie chce popełniać błędów poprzednika i chcę konsultować projekty z ludźmi. Z korzyścią dla niego - bo pokaże że jest dla ludzi, a z pożytkiem dla nas bo jest szansa uniknięcia ewidentnym bubli budowlanych.
Za kadencji poprzedniego Burmistrza wybudowano inne CUDa których ja nie lubię.
Takim CUDem jest Lodowisko które kosztowało Budżet Miasta więcej niż 2 kładki razem wzięte. A z odsetkami bankowymi obecnie nawet 400 000 zł co roku.

mklaszker:

Różnica pomiędzy tym "giżyckim cudem świata", a inwestowaniem w twierdze jest taka, że inwestowanie w twierdze to dobra lokata, która prędzej czy później się po prostu zwróci. O misji jaką miasto powinno spełniać wobec swoich mieszkańców nie wspomnę- bo już jeden z przedmówców ładnie Pana spuentował. Muzeum powinno służyć także do celów wyższych! Do budowania kapitału społecznego itd..

Pana opinia jest równorzędna z moją. Bo jest wróżeniem z fusów :-)
Twierdza będzie taką samą atrakcją jak ulica i wzgórze Brunona, Kładki, Pasaż czy Ekomarina. Wszystkie miały sprowadzić tabuny turystów i przedłużyć sezon. A jak jest.… każdy widzi.
Przy czym nie twierdzę że nie należy "jakoś" zająć się Twierdzą.

mklaszker:

Trzymam kciuku za mądre decyzje.
Bajki o hotelach czy 80 mln na twierdzę z UE- mam blisko 0 60 lat, proszę nie obrażać tych kilku szarych komórek które mi zostały.

Dziękuję za dobre słowo. Przejawem szacunku dla Pana jest to że nie karmie Pana słodkimi kłamstwami że wszystko będzie dobrze tylko przedstawiam Panu prawdę - nawet jeżeli jest bardzo gorzka.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
tightrope
tata

2,264

2014-12-16 00:07:03

właśnie dlatego pisałem wcześniej, że Giżycko nei jest w stanie samo Twierdzy ogarnąć. mamy miłośników, pasjonatów, ale z fachmanami już gorzej. trochę też brakuje wizjonerów, a przede wszystkim kogoś z portfelem.
Giżycko musi wyprowadzić Twierdzę z Giżycka, oddać ją światu. inaczej czas ją pokona.
nie mam opinii, czy powinien to być obiekt stricte turystyczny, a jeśli tak, to dla jakich turystów. ale potencjał tego miejsca, jak i całej Wyspy Giżyckiej jest przeogromny.
niestety w moim wyobrażeniu, przy obecnych potrzebach miasta nie mamy szans tego wszystkiego ogarnąć. żadnych.
co do Monciaka - trochę jednak Zakrza się zapędziłeś. niestety nie ma szans na jakikolwiek najmniejszy rodzaj uwagi turystów, a ta jest najważniejsza, do czasu aż miasto nie zrobi porządku z pustostanami i stanem surowym.
co do kładek mam mieszane uczucia. chyba jednak ekonomia przeważa nad rozsądkiem. trudno je cenić bo osobokilometr wychodzi okrutnie drogo.
no a jeśli chodzi o lodowisko, to wszystko ok. ważny to obiekt. ale dlaczego stoi na boisku na które kilka lat wcześniej miasto wydało bardzo grube pieniądze?

co by tu napisać?
 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

5,236

2014-12-16 00:16:58

tightrope:

co do Monciaka - trochę jednak Zakrza się zapędziłeś. niestety nie ma szans na jakikolwiek najmniejszy rodzaj uwagi turystów, a ta jest najważniejsza, do czasu aż miasto nie zrobi porządku z pustostanami i stanem surowym.

Zapomniałem to dodać do wcześniejszej listy niedoróbek, dzięki za przypomnienie.
:ok:

tightrope:

co do kładek mam mieszane uczucia. chyba jednak ekonomia przeważa nad rozsądkiem. trudno je cenić bo osobokilometr wychodzi okrutnie drogo.

Bo żelbet jest drogi i w dodatku brzydki.

tightrope:

no a jeśli chodzi o lodowisko, to wszystko ok. ważny to obiekt. ale dlaczego stoi na boisku na które kilka lat wcześniej miasto wydało bardzo grube pieniądze?

A to już zupełnie inny skandal w naszym mieście. :bash:
Była szkoda, trudno, trzeba z tym żyć.
Uczmy się na błędach. Zamiast budować kolejne obiekty które powinien budować prywatny biznes, zacznijmy się interesować potrzebami mieszkańców - kanalizacją, chodnikami, parkingami, nawet ociepleniem budynków użyteczności publicznej o której pisze co jakiś czas mazury.info.pl.
Zróbmy wszystko by Giżycczanie stali się mądrzy po skodzie, a nie nadal pozostawali głupi.

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
tightrope
tata

2,264

2014-12-16 09:47:40

z takimi ludźmi jak Wojtek i Ty można na to liczyć, bo dla Was miasto jest najważniejsze. mimo wszystko mam obawy co do tego, bo jesteście w mniejszości.

co by tu napisać?
 
mklaszker

24

2014-12-16 11:06:44

Halo! Już teraz Twierdza "zarabia" na swoje utrzymanie! Jest jedną z największych atrakcji Mazur - turystyka to przygoda, a hotel to tylko środek by tą przygodę przeżyć. Bez atrakcji nie ma turystyki, a przecież własnie turystyka jest obecnie jedną z najważniejszych gałęzi GOSPODARKI naszego miasta.
Przypomnę- turystyka to biznes. Podatki, miejsca pracy! Wartość promocyjna itd- to dodatkowe wartości dodane.
50000 zwiedzających- to naprawdę dobry start. Oczywiście potencjał obiektu jest teraz nie wykorzystany, a obiekt jest źle zarządzany- i to trzeba zmienić.
Sru z twierdzy GCK - bo o zarządzaniu to nie mają bladego pojęcia.
Bez inwestycji nie ma zysku. Panie Łukaszu - prowadził Pan kiedyś własny biznes?

 
Łukasz Zakrzewski Mężczyzna
Radny Miejski

5,236

2014-12-17 18:08:17

mklaszker:

Bez inwestycji nie ma zysku. Panie Łukaszu - prowadził Pan kiedyś własny biznes?

Nie miałem tej przyjemności. Mam za dobre serce :-)

Łukasz Zakrzewski - Radny Rady Miejskiej w Giżycku
facebook.pl/radnyzakrzewski/
Zajrzyj i polub, jeżeli chcesz wiedzieć co ostatnio zrobiłem dla Ciebie!
 
mklaszker

24

2014-12-18 08:33:44

Panie Łukaszu- biznes prywatny daje pracę, daje chleb. I uczy gospodarności.
I do bliskich Wojtka Iwaszkiewicza- czy coś w temacie twierdzy się dzieje? Czy wszystko w przyszłym roku pozostanie po staremu?

 
tightrope
tata

2,264

2014-12-18 09:04:49

[Oryginał: 2014-12-18 09:03:46]
w przyszłym roku - na logikę musi zostać po staremu, bo nie było jeszcze czasu na jakieś decyzje. a co przyniesie ten przyszły rok - mam nadzieję, że konstruktywne zmiany na przyszłość
[Dodano: 2014-12-18 09:04:49]
a co do biznesu - to nawet w samym Giżycku bywało z tym co piszesz tak różnie, że rozumiem doskonale to co napisał Łukasz

co by tu napisać?
 
mklaszker

24

2014-12-18 11:28:56

[quote="tightrope"][Oryginał: 2014-12-18 09:03:46]
w przyszłym roku - na logikę musi zostać po staremu, bo nie było jeszcze czasu na jakieś decyzje. a co przyniesie ten przyszły rok - mam nadzieję, że konstruktywne zmiany na przyszłość
to bardzo zła informacja… kolejny rok zmarnowany.… szkoda
:-((((

 
pawelwwo

1

2014-12-30 19:26:20

Witam
Mam doskonały pomysł na twierdzę. Poszukuję ludzi z którymi można by je realizować. Zainteresowanych proszę o kontakt. Serce mi krwawibjak widzę taką perełke popadają w ruinę.

 
mklaszker

24

2015-01-05 11:17:56

To prawda, że GCK nie będzie zajmować się już twierdzą? Ma ktoś z forum informacje kto będzie zarządzał twierdzą w nowym roku?

 
Sjuks
Paprykarz

156

2015-01-06 11:41:06

Wystarczy zagospodarować teren w ten sposób i chętni na zakup działek się znajdą  ;)
(proszę to oczywiście traktować z przymrużeniem oka - wiem ile by to kosztowało)
http://podroze.onet.pl/na-weekend/bourtange-miasto-twierdza-w-holandii/rp8le

 
mklaszker

24

2015-01-18 10:37:05

Sjuks:

Wystarczy zagospodarować teren w ten sposób i chętni na zakup działek się znajdą  ;)
(proszę to oczywiście traktować z przymrużeniem oka - wiem ile by to kosztowało)
http://podroze.onet.pl/na-weekend/bourtange-miasto-twierdza-w-holandii/rp8le

to inny okres historyczny, a zabudowa która jest na zdjęciach jest..historyczna! budowa jakiś wielkich kubatur na terenie twierdzy to chyba jednak duży problem- np. ze ze względu na konserwatora zabytków.
Milczenie władz w sprawie twierdzy bardzo niepokoi- nie ma naprawdę pomysłu by to wszystko na nowo poukładać organizacyjnie?
Muzeum I wojny ma największy sens gdy odbywają się rocznicę- a przypomnę że już mamy 2015 rok.
Ma ktoś z Was jakieś informacje - dzieje się coś w temacie twierdzy?

 
summer dream Mężczyzna

37

2015-01-19 14:16:51

Twierdza Boyen to przysłowiowa kluska w finansowym wąskim gardle Giżycka – zatykają się nią kolejni włodarze miasta, a wszyscy kręcą się wokół tych samych, starych i nie prowadzących do niczego pomysłów. Moim zdaniem do twierdzy trzeba podejść w sposób realny, ale też ambitny, wykluczając doraźne rozwiązania, które są tylko wyrzucaniem pieniędzy z budżetu miasta, czego Giżycczanie byli świadkami przez wszystkie minione lata – zarówno te bliższe, jak i te dalsze.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że twierdza powinna zostać w całości sprzedana prywatnym inwestorom. Sprzedaż to zrzucenie odpowiedzialności na nowego właściciela i ustawienie się w roli cenzora – zarówno przez władze, jak i przez jego mieszkańców – niezależnie od tego, co nowy właściciel tam zrobi. Taka forma rozwiązania „problemu Twierdzy Boyen” to nic innego jak pozbycie się go i usprawiedliwienie braku pomysłów, braku zaangażowania i przede wszystkim braku chęci pozytywnego działania na rzecz jej ratowania. Władzom najłatwiej jest twierdzę sprzedać, choćby za złotówkę, ogłosić ten fakt w formie sukcesu i raz na zawsze o niej zapomnieć. Sprzedaż to najkrótsza droga donikąd, jeśli nie będzie się wiązała z racjonalnymi uwarunkowaniami jej zagospodarowania, a takich przedsięwzięć trudno w tym kraju szukać – w bardzo nielicznych przypadkach udało się zakończyć sukcesem rewitalizację zabytków i zawsze wiązało się to ze zmianą ich pierwotnego przeznaczenia, oraz kompromisem pomiędzy konserwacją martwego i nieprzydatnego społecznie obiektu z koncepcją jego nowego wykorzystania – jak choćby „Manufaktura” w Łodzi, czy „Stary Browar” w Poznaniu. Mimo sukcesu, w obydwu przypadkach nie obyło się bez społecznego niezadowolenia części mieszkańców z nowej roli dawnego obiektu – nawet jeśli zdobyły one uznanie w oczach ekspertów zdobywając różnego rodzaju nagrody za ich obecne piękno i sposób połączenia dawnego wyglądu z nową rolą. Czy jako mieszkańcy potrafilibyście się pogodzić z myślą, że Twierdza Boyen wzorem poznańskiego Starego Browaru mogłaby zostać zmieniona, w np. hipermarket? Przyznam, że moją wyobraźnię to też przekracza i oby nigdy nie pełniła takiej roli, choć niewątpliwie żadna koncepcja nie spotka się z pełnym społecznym aplauzem dla nowej roli twierdzy i zawsze znajdą się malkontenci sugerujący nieuczciwość, niegospodarność, albo po prostu zwykłą niechęć do zmiany funkcji i sposobu wykorzystania twierdzy. Już dzisiaj znajduję tego wyraz w upartym forsowaniu koncepcji muzeum, czyli pozostawienia obiektu w niezmiennej formie i roli. Moim zdaniem to tylko sposób na wtopienie publicznych pieniędzy w martwy ekonomicznie pomysł, do którego miasto będzie rokrocznie musiało dopłacać ogromne kwoty, żeby utrzymać finansową studnię, którą samo stworzyło. To właśnie ekonomia zdecyduje o przyszłości twierdzy i jej śmierci lub dalszym życiu – na razie wszystkie pomysły, aczkolwiek nasączone dobrymi chęciami i wolą ratowania tego zabytku, wiodą do jego unicestwienia.
Co zatem zrobić, aby uratować Twierdzę? Otóż jest tylko jeden warunek sukcesu – przywrócić ten obiekt do życia we współczesnych czasach uwzględniających potrzeby obecnych mieszkańców Giżycka. Uczynić go społecznie przydatnym i funkcjonalnym dla obecnego i przyszłych pokoleń – roli twierdzy już nigdy nie będzie spełniać, chyba, że przetrwa III wojnę światową i zgodnie z wizją Einsteina cywilizacja cofnie się do epoki kamienia. Jeśli jednak taki kataklizm nie nastąpi, to twierdza nigdy nie będzie już twierdzą, a w roli muzeum będzie martwa i nigdy nie zarobi na swoje utrzymanie, które samo w sobie też nie jest celem – utrzymywanie architektonicznego trupa nie ma sensu i wcześniej czy później wróci ten sam znany problem – co zrobić z twierdzą? To mieszkańcy Giżycka muszą utrzymać twierdzę – potencjalne dochody z turystyki mogą być tylko uzupełnieniem budżetu – takie są realia. Czy jestem wrogiem muzeum? Nie – ale muzeum nie jest żadnym panaceum na problem całościowego zagospodarowania tak wielkiego obiektu. Wystarczy prosta kalkulacja oparta na dotychczasowych doświadczeniach – ilu ludzi zwiedziło twierdzę w ciągu roku i ile z tego tytułu pieniędzy wpłynęło do kasy miasta (z przeznaczeniem na powrotne inwestycje na rzecz ratowania twierdzy)? Ile potrzeb udało się dzięki tym pieniądzom zaspokoić? Ile zostało nadal niezaspokojonych? Chyba ekonomiczna wydolność tego rozwiązania jest mizerna, skoro problem twierdzy nieustannie powraca w kontekście braku środków na jej utrzymanie, nie wspominając o rewitalizacji.
Dla jasności wskażę kilka cyfr – średnio w Polsce do każdego z muzeów podległego Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego rocznie dokładamy 71% środków niezbędnych do jego utrzymania. Najmniej do Muzeum Zamkowego w Malborku – 47%, najwięcej do Muzeum na Majdanku – 88.35%. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja muzeów podległych samorządom – tu średnia dotacji z budżetów lokalnych sięga 81.4 % muzealnych finansów.
(źródło: http://www.kongreskultury.pl/library/File/RaportMuzea/muzea_raport_w.pelna(1).pdf).
Jak sobie wyobrażacie ekonomiczne podstawy Waszego muzealnego pomysłu? Będziecie wyjątkiem? Ile razy Wy, jako mieszkańcy odwiedzicie owe muzeum w ciągu roku? Będziecie je odwiedzać corocznie? Co się będzie działo w muzeum od października do maja – będziecie je systematycznie odwiedzać płacąc za bilet? Ile razy w roku? Przez ile lat będziecie tak oglądać zgromadzone tam eksponaty? A wreszcie ilu jest wśród mieszkańców wielbicieli historii, którzy swoimi pieniędzmi zasilą kasę muzeum cyklicznymi odwiedzinami? Ilu turystów skusi się na wizytę w muzeum? Naprawdę sądzicie, że turyści przyjeżdżający do Giżycka tak bardzo marzą o zwiedzaniu Waszego muzeum, że będzie ono w stanie zarobić na utrzymanie nie tylko siebie, ale jeszcze na konserwację całej twierdzy? Zarobić przez 3 miesiące w roku? Z całym szacunkiem włożę to między opowieści braci Grimm, a bajki Andersena. Do kwestii muzeum wrócę jeszcze w swojej wypowiedzi.
Oczywistym dla mnie jest, że aby twierdza odżyła, to musi funkcjonować przez cały rok i służyć przede wszystkim mieszkańcom, a dla turystów stanowić ciekawostkę architektoniczną, modelowy przykład zagospodarowania tak wielkiego obiektu historycznego, a przy okazji zatrzymać ich w swoich murach i skłonić do wydania tu pieniędzy – kluczowe jest tu słowo „skłonić”, w odróżnieniu od stosowanego dotychczas „zmusić” w postaci kupna biletu wstępu. Twierdza musi stać się obiektem otwartym i zacząć żyć życiem mieszkańców Giżycka, a dopóki nie znajdzie tego nowego życia, nowej roli w obecnych warunkach, to nie ma mowy o jej utrzymaniu we względnej kondycji dla przyszłych pokoleń.
Co zatem zrobić, aby przywrócić twierdzę do życia? Najważniejszą jest tu do pokonania bariera psychologiczna – nie tylko u obecnych wielbicieli twierdzy w jej niezmienionym kształcie, ale również w środowisku konserwatorskim, tkwiącym w przekonaniu, że lepiej nic nie robić, niż pójść na kompromis z wymogami czasu. Przykład zamku w Giżycku obrazuje, że jeśli się chce, to można pogodzić stare z nowym i tak samo można postąpić z twierdzą. Wielkość twierdzy skłania mnie ku myśli, że najprostszym sposobem przywrócenia twierdzy do życia jest przekształcenie jej w klimatyczne osiedle mieszkaniowe z nawiązaniem do architektonicznego stylu epoki i mazurskości regionu. Pomysł Holendrów przytoczony na tym forum przez Sjuksa jest dobrą wskazówką do prawidłowego rozwiązania problemu i nie ma się co oglądać na koszty – można je rozłożyć w czasie, a każda wydana na ten cel złotówka zwróci się ze sporą nawiązką. Innymi słowy twierdza powinna się zmienić w żywe miasteczko, stylem zbliżonym lub wręcz identycznym jak zabudowa Mikołajek przy nabrzeżu jeziora.
Tu możemy wrócić do kwestii muzeum - wkomponowanie go w takie tło, jako jednego z obiektów twierdzy jest wręcz wskazane, zwłaszcza gdyby w jego obrębie lub sąsiedztwie umieścić sklepik z lokalnymi pamiątkami, wyrobami lokalnych artystów, niekoniecznie tylko tych licencjonowanych, oraz bez tych rodem z Chin. Całość powinny uzupełniać klimatyczne sklepiki i obiekty gastronomiczne. Nie widzę również przeciwwskazań dla umiejscowienia tu niewielkich obiektów rozrywkowych – pod warunkiem ich zamkniętego charakteru i niskiej uciążliwości dla stałych mieszkańców. Wielkie imprezy masowe powinny omijać twierdzę – na ich organizację miasto ma inne miejsca. Twierdza daje nieograniczone wręcz możliwości adaptacyjne – włącznie z budową licznych kafejkowych tarasów widokowych – np. drewnianych. Odpowiednie stylizacja i oświetlenie całości dopełniłoby klimat obiektu. Rozważyłbym również otwarcie twierdzy na ulicę Świętego Brunona (o ile jest to możliwe), co ożywiłoby kolejny skrawek miasta, w który wpompowano już ogromne pieniądze bez uzasadnionego moim zdaniem sensu i celu – swoje domysły w tej kwestii pominę.
Wracając do kwestii kosztów takiego przedsięwzięcia chciałbym tylko wspomnieć, że wydano już w Giżycku wielkie pieniądze na inne cele, które niekoniecznie się zwracają, a wręcz generują dalsze wydatki, więc może warto pomyśleć o twierdzy nieco niekonwencjonalnie, zamiast z braku pomysłów powtarzać stare błędy polegających na kolejnym poprawianiu i doskonaleniu niesprawdzonych koncepcji z przeszłości – poruszanie trupem za pomocą drutu i sznurka nie przywróci mu życia – to tylko iluzja. W przypadku twierdzy Boyen iluzja pochłaniająca duże pieniądze i generująca kolejne wydatki bez realnych efektów.
Na wstępie wspomniałem o rozważeniu rozwiązań tyleż ambitnych, co realnych – realnych w sferze funkcjonalności twierdzy i jej nowej roli w obecnych czasach. Koncepcja zmiany twierdzy w klimatyczne i – być może nieco ekscentryczne osiedle mieszkaniowe wymaga koordynacji działań władz miasta z wymogami konserwatora zabytków i inwestorami – zakładam, że miasta nie stać na finansowanie takiej inwestycji, choć w tej kwestii nie jestem do końca przekonany, czy jest to tak nierealne jak się wydaje – gotowe domki można przecież sprzedać lokatorom odzyskując zainwestowane pieniądze i zyskując na podatkach – zarówno od mieszkańców, jak i przedsiębiorców – głownie małych restauratorów i hotelarzy. Przy odpowiednim podejściu miasto mogłoby też pokusić się o współdziałanie z prywatnymi inwestorami i podzielić zadania realizacyjne biorąc na siebie kwestie administracyjno – prawne (przygotowanie projektu, uzgodnienia z konserwatorem zabytków), oraz kontrolę nad całością inwestycji, a samą inwestycję zlecić prywatnemu inwestorowi, który odzyska potem zainwestowane pieniądze (wraz z zyskiem) ze sprzedaży nieruchomości. Samą realizację można też podzielić na etapy obejmujące kolejne obszary twierdzy zastrzegając konsekwentne trzymanie się projektu aż do całościowego zakończenia prac. Wszystko na twierdzy powinno mieć kameralną zabudowę, spójną architektonicznie z otaczającą je twierdzą. Takie osiedle z urokliwą, stylową bazą rozrywkową stałoby się nowym turystycznym znakiem rozpoznawczym Giżycka, a twierdza odzyskałaby nie tylko dawny urok i wypełniła się realnym życiem przez okrągły rok, ale też zaczęłaby na siebie naprawdę zarabiać umożliwiając stopniowe przywracanie jej do stanu dawnej świetności w nowej, zgodnej z obecnymi czasami odsłonie.
Osobiście nie mam wątpliwości, że twierdza umrze jeśli nie podejmie się działań kompleksowych, traktujących ten obiekt jako całość – jej śmierć to tylko kwestia czasu. Nie widzę sensu w upartym traktowaniu twierdzy jako martwego „pomnika historii”, sacrum, którego nie wolno w żaden sposób dostosować do nowej roli – to nie cmentarz, a nawet cmentarze ulegają przeobrażeniom i zaczynają pełnić nowe funkcje, czego zresztą przykładu nie trzeba szukać poza Giżyckiem, prawda? Dlaczego nie pomyśleć o twierdzy, jako obiekcie możliwym do adaptacji do współczesności? Dlaczego nie podjąć dyskusji z Konserwatorem zabytków o możliwościach pogodzenia historii z dzisiejszym życiem mieszkańców Giżycka? Skoro udało się w Poznaniu (Sary Browar), Łodzi (Manufaktura), to dlaczego ma się nie udać w Giżycku?
Do skutecznego uratowania tego unikalnego obiektu potrzebne są ogromne środki finansowe, ale najważniejsza jest wola podjęcia wyzwania, którego realizacja przekroczy kadencję obecnych władz miasta – pewnym jest, że to nie oni, ani nawet ich następcy będą się fotografowali przy otwarciu tego obiektu, ale jeśli faktycznie dobro twierdzy leży na sercu władzom i mieszkańcom, to powinni się wznieść ponad wizję doraźnych interesów wizerunkowych – ci co podejmą taki wysiłek zapiszą się w historii miasta jako wizjonerzy, którzy uratowali najważniejszy i największy obiekt historyczny w mieście. Dokładnie tak samo, jak niegdysiejsi jej projektanci i budowniczowie.
Mój głos w dyskusji o twierdzy jest tylko koncepcją, swego rodzaju wizją ożywienia tego obiektu, więc nie będę podejmował dyskusji o trudnościach z doprowadzeniem prądu, odprowadzeniem ścieków, zabezpieczeniem ppoż., wywozem śmieci, czy dowozu dzieci do szkół z obszaru twierdzy – to są kwestie do rozwiązania przez fachowców, ale wiem, że jeśli się nie chce czegoś zrobić, to usprawiedliwień nigdy nie braknie. Sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy warto ratować Twierdzę Boyen – może lepiej udawać, że coś chcecie, że coś robicie, że się staracie – zawsze nieskutecznie, ale usprawiedliwień jest mnóstwo – jak wszędzie w Polsce. Osobiście uważam, że lepiej nie robić nic, niż udawać, że się coś robi – przynajmniej nie wydaje się bezsensownie pieniędzy, za które można zbudować parking, albo przedszkole w mieście.
Na zakończenie dodam, że od dawna nie mieszkam w Giżycku – podkreślam ten fakt, aby powiedzieć, że to Wy zdecydujecie o kształcie swojego miasta – to Wam i Waszym dzieciom będzie służyło to wszystko co zbudujecie, uratujecie, stworzycie. Sami też zdecydujecie, czego nie warto ratować – los twierdzy leży w Waszych rękach. Ja pozwoliłem sobie wyrazić swoją opinię, bo w Waszym mieście zostawiłem swoją młodość i mam wielki sentyment dla Waszego miasta – samą zaś twierdzę pamiętam jako miejsce spacerów z psem i spotkań ze znajomymi – w czasach, kiedy palenie ognisk nad brzegiem Małej Popówki nie było jeszcze przestępstwem, ani zagrożeniem dla bezpieczeństwa mieszkańców. Podziwiałem Twierdzę Boyen i zawsze mnie martwiło, że tak piękny obiekt się marnuje, że nie ma w nim życia i straszy zamiast przyciągać. Stąd moja marzycielska wizja nowej roli starej twierdzy, choć prawdę mówiąc nie mam złudzeń, że twierdza zostanie uratowana – wiem, w jakim kraju żyję i aż nadto znam jego wszelkie realia.
Z góry przepraszam tych, którzy w jakiś poczuli się urażeni moją krytyką – zapewniam, że nie miała ona charakteru personalnego i nie będę polemizował na forum - swój głos w sprawie twierdzy zabrałem z powodów sentymentalnych, z nadzieją, że wbrew mojemu pesymizmowi w tej sprawie, ta wizja zagospodarowania twierdzy pobudzi kogoś do innego spojrzenia na ten kawałek Giżycka, że zrodzi jakąś nową koncepcję, jakiś pomysł na mądre zagospodarowanie tego wyjątkowego obiektu – niekoniecznie zbieżny z moim marzeniem o nowym życiu twierdzy. Tylko tyle.
Dziękuję za uwagę.

Przejdź do strony: , 1, 2 [34,